Nie dotykaj mnie tak!

animalhealthoptions.com

Wyobraź sobie teraz, że jesteś na spacerze. Ciepłe słoneczko, zielona trawa, niebieskie niebo. Nagle widzisz przed sobą obcą istotę dwukrotnie większą, która łapie Cię za głowę i tarmosi za uszy. Na samą myśl mi słabo, a przecież tak dla mojego psa wyglądałyby wspólne wyjścia z domu, gdybym nie reagowała na zachowanie innych ludzi.

Internet jest pełen artykułów na temat komunikacji z psami. W większym lub mniejszym stopniu temat przewijał się przez blogi o psiej tematyce. Wychodzę jednak z założenia, że sporo jest jeszcze do zrobienia w tym zakresie i o najważniejszych zasadach warto przypominać.



Trochę teorii – Uściski, całusy, powitania, przytulanie…

Patricia McConnell w swojej książce „Drugi koniec smyczy. Jak kształtować więź z psem.” poświęca sporo miejsca różnicom w wewnątrzgatunkowej komunikacji ludzi i psów. Skupiając się na temacie powitań dochodzi do dość oczywistych wniosków, o których mam wrażenie, zapominamy każdego dnia. Zaczynając od ludzi – podczas powitania dobrego znajomego zwykle machamy rękoma, szeroko się uśmiechamy, ściskamy sobie dłonie, a także często obdarzamy się uściskami i całusami. W dobrym tonie leży utrzymywanie kontaktu wzrokowego oraz postawa ciała – na wprost do napotkanej osoby. Dla psa każde z wymienionych zachowań jest źródłem niepokoju i odczytuje je zupełnie inaczej, niż mogłoby się nam wydawać.
Zastanówmy się jak zachowujemy się podczas powitania z nieznajomym? Czy jesteśmy tak samo wylewni i entuzjastyczni? Zdecydowana większość z nas zachowuje dystans, który jest reakcją zupełnie naturalną. Odwracając sytuację warto pomyśleć jak czują się nasze psy, kiedy podczas spacerów spotykają mnóstwo obcych osób, zapominających o jakimkolwiek dystansie? Czy możemy wymagać od naszych czworonogów, aby zrezygnowały ze swojej „strefy intymnej”?

Wystarczy dosłownie kilka spacerów, aby zaobserwować jak witają się psy. Te nastawione neutralnie lub przyjaźnie unikają kontaktu wzrokowego, podchodzą do siebie z boku czujnie się obwąchując. Potem w większości przypadków następuje przejście do obwąchiwania ogona, które z kolei nam, wydaje się być nienaturalne i trochę obrzydliwe. Psy zazwyczaj nie skaczą na siebie przy powitaniu, nie starają się obejmować nawzajem (takie zachowanie pojawia się podczas walki lub w trakcie krycia), nie podają sobie łap i nie klepią się po głowach. Wszystko, co robią ludzie, jest dla nich po prostu bardzo dziwne i niepokojące. Co ciekawe, niektóre czworonogi również zdają się nie rozumieć zasad komunikacji swojego gatunku i pomijając rytuał powitania, z rozpędem wpadają na każdego psa (zwykle przy okrzykach właściciela, który zapewnia, że ich podopieczny chce tylko powiedzieć „cześć!”).

Standardowe powitanie u psów

Standardowe powitanie u psów

Jak w takim razie pogodzić nasze odmienne natury?

McConnell zwraca uwagę na kilka najważniejszych elementów. Witając się z psem, którego nie znamy (a koniecznie chcemy poznać, co też mi się zdarza 😀 ) powinniśmy zachować odpowiednią odległość. Warto zrezygnować z kontaktu wzrokowego i ustawić się bokiem do psa, a nie frontem. Możemy też ukucnąć niedaleko, co ma duże znaczenie zwłaszcza w przypadku malutkich psów i szczeniąt. Jeżeli pies wykaże zainteresowanie i zbliży się do nas, oznacza to, że jest gotowy na kontakt. Zacznie się wtedy etap obwąchiwania, który w procesie poznawania jest dla psa niezwykle ważny. Postarajmy się zrezygnować z nerwowego wyciągania ręki, łapania psa za głowę i klepania go po niej. Zbyt intensywna i dominująca postawa z naszej strony, to duża próba dla każdego psa. Unikajmy gwałtownych i niekontrolowanych ruchów. Zdecydowanie odradzałabym też pochylanie się bezpośrednio nad psem. Ważne, żeby przez cały czas obserwować uważnie reakcje psa i nie zakładać, że „przecież każdy pies lubi głaskanie” i „wszystkie psy mnie lubią”. Nie wszystkie. I to jest ich święte prawo.

 

Wykorzystano grafiki z http://www.inugami.ca

Wykorzystano grafiki z http://www.inugami.ca

Zasada nr 1 – Budujemy asertywność – nie każdy może głaskać!

Zosia z bloga „Pies w Warszawie” użyła świetnego określenia dla tego problemu: „pies to wspólne dobro społeczne”. Z takiego założenia wychodzi większość moich sąsiadów, osiedlowe dzieciaki i przypadkowe osoby, które spotykam podczas spacerów. Kiedy drepczemy sobie z Odi, zwykle ludzie reagują bardzo pozytywnie, nie zdając sobie sprawy z tego, że na smyczy nie prowadzę pluszaka. Przez ostatnie miesiące nauczyłam się, że muszę mieć oczy z tyłu głowy, bo zaskakująco często pojawia się przy nas ktoś obcy, kto z impetem i ogromną wylewnością zabiera się do obdarzania Odi wymyślnymi pieszczotami. Początkowo traktowałam te przejawy sympatii jako coś pozytywnego, ale z biegiem czasu widzę, jak wiele cierpliwości i samokontroli wymaga to od mojego psa. Nie widzę powodu, dla którego miałabym ją narażać na dodatkowy stres, więc obecnie godzę się na głaskanie wyłącznie wtedy, gdy Odi jest spokojna i potencjalny „głaskacz” nie jest zbyt pobudzony i natarczywy. Grzecznie odmawiam też tej możliwości wszystkim, kiedy jedziemy metrem lub pociągiem. Dla większości psów są to sytuacje stresujące, więc nie ma sensu bardziej ich niepokoić. Wymaga to zrozumienia i asertywności od właściciela, więc praca jest w dużej mierze po naszej stronie.

 

Zasada nr 2 – Szczególne prawa domowników

Muszę przyznać, że Odi nie jest najbardziej wylewnym psem na świecie. Nie chodzi za mną krok w krok, nie wymaga ciągłej atencji, choć zwykle śpi w miejscach, w których ma mnie w zasięgu wzroku. Mamy swoje rytuały – takie jak poranne powitanie pełne radości i charakterystycznego dla akit wycia/buczenia, trącanie nosem, kiedy domaga się pieszczot albo wieczorny chillout często połączony z masażem T-Touch (więcej o tym już wkrótce). Od jakiegoś czasu zastanawiałam się czy każdy dotyk, jakim obdarzam swojego psa, jest dla niego pozytywny. Idąc tym tropem zaczęłam zgłębiać temat. Ku mojemu zaskoczeniu, im dłużej obserwuję reakcje Odi, tym więcej muszę zmienić. Ale konkrety, konkrety!

Lubię to! Głaskanie pod głową, drapanie klatki i brzucha, drapanie za uchem. Bez wątpienia to zestaw ulubionych pieszczot Odi. Na jej pysku maluje się prawdziwa ekstaza, a ja wybucham śmiechem widząc jakie miny stroi. Doszło też do tego, że Odi na widok Marcina, mojego chłopaka, który zbliża się do niej z uśmiechem, energicznie przewraca się na plecy i oczekuje tego, co nieuniknione: najlepszego drapania. Nie mam żadnych wątpliwości, że taka forma głaskania jej odpowiada.

Nie lubię tego! Głaskanie po głowie, klepanie po bokach, ściskanie, całowanie, obejmowanie – odpadają. Oczywiście wszyscy domownicy mogą sobie na to pozwolić, a Odi nie zareaguje agresywnie. Czy sprawia jej przyjemność klepanie po głowie albo mój nagły napad czułości i miłości? Szczerze wątpię. Dlatego właśnie wszyscy domownicy starają się tego unikać, dla wspólnego dobra. Patricia McConnell pisze w jednym z rozdziałów swojej książki: „A uściski? No tak, zapomniałam o uściskach… Ja też nie zawsze mogę się powstrzymać od obejmowania psów, ale tylko własnych (…). One to znoszą, bo przecież dobrze się znamy i przyjaźnimy i w imię tej przyjaźni skłonne są zaakceptować moje dziwaczne zachowanie.”


źródło: Pinterest.com

źródło: Pinterest.com

Zasada nr 3 – Sygnały ostrzegawcze

Ostatnio na naszym fanpage’u na Facebooku pojawił się link do kampanii „Stop the 77” o relacjach psów i dzieci (kto nie widział, może obejrzeć tutaj. Pozytywnie zaskoczył nas odzew i rosnąca świadomość tego, że psy swoje uczucia mają i ich cierpliwość może się skończyć. Jak to jest z tymi sygnałami ostrzegawczymi? Występuje ich bardzo wiele. Począwszy od najbardziej charakterystycznych – napięta postawa ciała, zjeżona sierść na grzbiecie, położone uszy, wystawione zęby, warczenie i szczekanie, po bardziej subtelne: ziewanie, oblizywanie się, odwracanie głowy, patrzenie bokiem, dyszenie albo opuszczanie ogona (typowe np. u akit w sytuacjach stresowych). Warto zadbać o komfort psychiczny psa i zminimalizować ryzyko pojawienia się zachowań agresywnych, które często są wynikiem strachu. (Jeżeli chcecie sprawdzić, czy potraficie wyłapać sygnały ostrzegawcze, polecam filmiki na YT po wpisaniu haseł typu „Baby hugs dog”).



Jak to wszystko ugryźć, żeby było dobrze?

drapanie1

Odi gotowa na drapanie / Wieczorny chillout :)

  1. Obserwujemy i staramy się „czytać” naszego psa. Jeśli jakaś pieszczota sprawia mu przyjemność, to z pewnością nie będziecie mieć problemu, żeby to wyłapać.
  2. Nie generalizujemy – nie wszystkie psy lubią być głaskane i dotykane. Spróbujmy podejść do tematu ze zdrowym rozsądkiem, a przyniesie to sporo korzyści. Warto zaznaczyć, że niektóre psy uwielbiają być głaskane, ale najczęściej bardzo wyraźnie to sygnalizują.
  3. Dbajmy o komfort swojego czworonoga. Czasami trudno wytłumaczyć komuś, dlaczego nie może dotknąć naszego psiaka i nie wyjść przy tym na gbura. Nie zmienia to jednak faktu, że w hierarchii rzeczy ważnych spokój mojego psa jest bardziej istotny, niż przyjemność obcego człowieka z tarmoszenia puchatych uszu.
  4. Uczmy dzieci, jak obchodzić się z psami. Początkowo wychodząc z Odi z domu goniło mnie z piskiem całe stado maluchów, bawiących się na osiedlowym placu zabaw. Po kilku tygodniach nauczyliśmy się koegzystować we względnej przyjaźni, a ja mam nadzieję, że to, co do nich mówię zostaje w główkach. Czym skorupka za młodu nasiąknie…
  5. Zawsze pytamy czy możemy pogłaskać obcego psa. To nauka i dla dzieci i dla dorosłych. Chodzi nie tylko o komfort psa, ale też o nasze bezpieczeństwo.

 

K.

 

Źródła:

Preventing Dog Bites by Learning to Greet Dogs Properly – http://www.inugami.ca/en/preventing-dog-bites/

Patricia McConnell – „Drugi koniec smyczy. Jak kształtować więź z psem.

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Bardzo ważny temat zwłaszcza przy dzieciach. Potem wszyscy zrzucają winę za pogryzienie na psa, a w większości przypadków te sygnały ostrzegawcze były już wcześniej. Sam mam amstafa i córka może się z nim bawić wyłącznie pod moją opieką i na jasnych zasadach. Wiem, że święta nie jest i potrafi dopiec, więc po co mam narażac na to swojego psa i córę? Ale ludzie głupi są i nie wiedzą, ze ryzykują. Ja wszystkim powtarzam, zeby uwazali, bo pies to nie zabawka.

    Odpowiedz
    • I bardzo słuszne podejście. Sama widzę, jak często dzieci testują, na ile mogą sobie pozwolić, więc nie ma sensu ryzykować ich zdrowia i bezpieczeństwa. A o psiaki też przecież trzeba dbać :)

      Odpowiedz
  • Pingback:
  • Bardzo dziękuję za artykuł! Ze szczeniakiem jest o tyle problem, że kaaaażdy nawet 2 letnie dziecko zachęcane jest przez rodziców do głaskania. Kiedy Amper ma fazę na gryzienie, odpowiadam grzecznie „nie głaszcz go teraz”, na co rodzic pewny „piesek nie gryyyzie no pogłaszcz” – dramat. Domyślam się, że parę miesięcy i będą na mnie krzyczyczeć „niech Pani weźmie tą bestię stąd” haha. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  • Znamy to doskonale :) A szczeniaki działają jak magnez. Plus oczywiście wielkie przekonanie wszystkich, że „przecież to takie miłe jak dziecko głaszcze pieska”. I mogę się z tym zgodzić, jeśli to nie jest 115 dziecko, nawet najbardziej urocze, na spacerze trwającym 15min :) Trzymamy kciuki i pozdrawiamy!

    Odpowiedz
  • Książka Patricii O’Connell jest rewelacyjna! Ogi też nie jest super wylewnym psem. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że bardzo niekomfortowo czuje się, gdy obcy ludzie chcą go pogłaskać. Muszę go chronić i zwracam uwagę „proszę nie głaskać psa”. Po co go stresować? W domu natomiast ma takie kilka minut dziennie kiedy kładzie mi się na kolanach i domaga pieszczot, a potem idzie w swoją stronę.

    Odpowiedz
    • To widzę, że Ogi i Odi mają sporo wspólnego :) Dużo się musi zmienić w świadomości ludzi, żeby nie czuli się urażeni, kiedy słyszą „proszę nie głaskać psa, nie lubi tego”.
      To urocze, że Ogi przychodzi na mizianie! Doskonale znam ten scenariusz. Pozdrowienia! :)

      Odpowiedz
  • moj sposob na intruzow rzucajacych sie do poglaskania mojej suczki, a jest to yoreczek wiec nic juz do dawac nie musze .
    wiec to ja reaguje szybko i mowie NIE DOTYKAJ GRYZIE! reakcja jest natychmiastowa czyli wycofanie sie koniec pytan…..to dziala.

    Odpowiedz
    • Nic dziwnego, że jest efekt od razu. Groźba pogryzienia (nawet przez małego yorka) zawsze zadziała. 😀 W tym wszystkim najważniejsze jest to, żeby nasz pies czuł się dobrze, bo głaskanie powinno kojarzyć się z przyjemnością i bezpieczeństwem.

      Odpowiedz
  • Mam dwa psiaki od niedawna. Dopiero poznają miasto i inne psy. Głaskania na szczęście nie ma na ulicy ale ciumkanie, wołanie i mówienie jakie to miłe pieseczki tak. Wkurza mnie to strasznie, bo uczymy je chodzić na smyczy i w tym momencie idzie pańcia i ciumka na psy…

    Odpowiedz
    • Wołanie i zaczepianie to dość typowy problem niestety. W przypadku Odi mam też spory zgrzyt z innymi psiarzami, którzy chcą ją karmić. I spora część z nich obraża się jeśli proszę, żeby tego nie robili. Uroki życia w mieście. :)

      Odpowiedz
  • Pingback:
  • Świetny artykuł, dziękuję bardzo. Sama mam dwa psy: kundelka i owczarka środkowoazjatyckiego, a także dwóch, bardzo ciekawych świata rocznych synków. Podstawowa zasada: zabawa razem tylko pod kontrolą. A jak mantrę powtarzamy, że pies też czuje, że też go boli, że tylko :”cacy-cacy”. Jesteśmy jednym stadem, więc musimy razem funkcjonować, a dzieci muszą znać pewne zasady od małego.Pozdrawiamy :)

    Odpowiedz
    • Woow, to całkiem spore stadko tworzycie! Świetne podejście do tematu! Chłopcy dzięki temu szybko załapią, jak traktować zwierzęta, a to w dużej mierze zasługa rodziców. :) Pozdrawiamy Was ciepło!

      Odpowiedz
  • Zgadzam się z artykułem. Mam haskitę i czasem zachowuje się apsołecznie i zadaje kłam opinii, że psy lubią wszystko i wszystkich dookoła: Amira nie lubi żadnego psa i człowieka, który podchodzi do niej bliżej niż na wyciągnięcie ręki. Jeśli pies jest ignorowany, idzie spokojnie, rozgląda się, wącha, na oznaki zainteresowania reaguje niepokojem. Taki typek.

    Odpowiedz
  • Virtual Private Server says:

    Gdy jestem z Kentucky\x26#39;m na dworcu to kazdy chce glaskac mojego psa a nawet nie raczy mnie zapytac czy chociaz moze.

    Odpowiedz
  • Mój Saito ma różne humory, czasem ma dni że wogóle nie chce być dotykany, a czasem przychodzi i czasem nawet namolnie się domaga mojej atencji. I wydrapania zwłaszcza obszarów przy ogonie.

    Saito jest wilczakiem czechosłowackim więc na spacerach w bardziej zaludnionych terenach zwraca na siebie uwagę, zwłaszcza jeśli idziemy z jego 7 miesięcznym pobratymcem. Najgorsze co mnie spotyka to dzieci, które pytają się czy mogą pogłaskać psa, Saito bardzo broni malucha więc muszę wtedy odmówić. A one i tak na siłe jak się odwrócić próbują głaskać.
    Za to sprawia mi satysfakcje jak wyedukuje inne bardziej rozumne dzieci na temat tego że na obcego psa się nie cmoka, podbiega i że jeśli chcą psa pogłaskać należy spytać. One wtedy ładnie pytają. Ja im odpowiadam jak się mają ustawić i że mogą go zawołać po imieniu. Jak przyjdzie to można pogłaskać jak nie to nie. I daje psu komendę ” przywitaj się „, Bardzo często wtedy Saito wylizuje dzieciakom mordki 😉 I merda ogonem.

    Odpowiedz
    • Do tej pory najlepszym wytłumaczeniem dla dzieci jak robią coś źle jest. Gdy im się to przedstawi tak:
      „Wobraż sobie że podchodzi do Ciebie obcy Pan i cię zaczyna głaskać, cmokać do Ciebie i zaczepiać. Podobało by Ci się to? Nie? Pieskom też się to nie podoba, a Ty jesteś takim obcym dla niego.”

      Odpowiedz
    • Często zachowanie dzieci wynika z tego, ze po prostu nie wiedza w jaki sposób witać sie z psem i nie rozumieja dlaczego nie powinny tego robic. Dlatego super, ze cierpliwie tłumaczysz. Zawsze mamy nadzieje, ze po takiej lekcji cos w dzieciecych glowach zostaje. :)

      Odpowiedz