Zaznacz stronę

Wychowanie psów ma wiele wspólnego z wychowaniem dzieci. Niektórzy oburzają się widząc takie porównania, ale zarówno wychowując małego człowieka, jak i psa staramy się, aby stworzenie, które mamy pod opieką było z nami szczęśliwe, bezpieczne i czuło z nami wyjątkową więź. Jako mama niespełna trzylatka każdego dnia przekonuję się na własnej skórze o tym, że psy są o wiele „łatwiejsze w obsłudze” i dużo prostsze w swoich zachowaniach. Jednak podobieństwa, które widzę najwyraźniej, wcale nie dotyczą zachowania psa i zachowania dziecka. Obszar, z którego można czerpać inspiracje do szeroko pojętego wychowywania to przede wszystkim zachowanie rodzica, który powinien wykazywać się nie tylko miłością, ale również zdrowym rozsądkiem. 

Kilka dni temu w ręce wpadła mi bardzo ciekawa książka Jespera Julla, jednego z bardziej cenionych pedagogów i terapeutów rodzinnych pt. „Nie” z miłości. Szczególnie spodobał mi się w niej ten fragment:

Dziecka nie da się rozpieścić dawaniem mu za dużo tego, czego naprawdę potrzebuje. Rozpieszczone dzieci to te, które nie potrafią zaakceptować słowa NIE. Liczą, że ich życzenia będą natychmiast spełnione – i zachowują się roszczeniowo. Jednak tak rozwijają się tylko te dzieci, które dostają za dużo tego, co niepotrzebne.

Teraz przeczytaj ten fragment jeszcze raz, tylko słowo dziecko zamień na pies. 


Szczęśliwy pies to ten, który rozumie jakie zasady obowiązują w codziennym życiu.

Jest ogromna różnica między tym na co psy mają ochotę i co zbyt troskliwi właściciele chcą zawsze spełniać, a tym czego psy naprawdę potrzebują. Jak to zinterpretować?

Idziesz na spacer ze swoim pięciomiesięcznym szczeniakiem. Szczeniak zaczyna popiskiwać, bo zobaczył zbliżającego się psa, ciągnie do niego i chce się przywitać. Za każdym razem powitaniu towarzyszą silne emocje i ekscytacja. Czy ten szczeniak tego CHCE czy rzeczywiście POTRZEBUJE?

Wychodzisz z psem do parku, masz ze sobą piłkę. Pies szczeka na Ciebie od momentu, gdy tylko zobaczył, że wkładasz ją do kieszeni. Nie przestaje szczekać i skakać na Ciebie, aż mu ją rzucisz. Po rzucie znów zaczyna szczekać. Przestaje po 30-40 rzutach, kiedy pada ze zmęczenia. Czy ten pies CHCE biegać za piłką, czy tego POTRZEBUJE?

Zapinasz smycz, zabierasz psa na spacer. Chodzicie od krzaczka do krzaczka (lub od pieska do pieska), pies charczy na obroży albo napina szelki, a Ty z każdym dniem odczuwasz większy ból w plecach, barkach i spacer zaczyna Ci się kojarzyć z czymś nieprzyjemnym… Czy Twój pies CHCE chodzić zawsze tam, gdzie oczy go poniosą, czy tego POTRZEBUJE?

Wstajesz z kanapy i idziesz do łazienki, a pies od razu wędruje za Tobą. Nie możesz zrobić ani kroku, bo wszędzie, jak cień podąża za Tobą pies. Nie potrafi odpoczywać, relaksować się, gdy nie ma Cię w zasięgu wzroku. Czy pies CHCE być cały czas blisko, czy jest to coś, czego POTRZEBUJE?


Kontakty między psami nie powinny oznaczać wchodzenia na bardzo wysokie emocje.

Różnica między „CHCĘ”, a „POTRZEBUJĘ lub MUSZĘ” jest ogromna, bo jeśli głębiej się nad tym zastanowimy, okaże się, że bardzo często, poprzez brak jasnych zasad życia pod jednym dachem, wychowujemy stworzenie, które nigdy nie odczuwa spokoju i równowagi. Jak wielokrotnie podkreślałyśmy w różnych wpisach, spokój jest dobrem najwyższym, bo tylko w tym stanie organizm potrafi się odpowiednio regenerować. Wiele mówi się o emocjach zwierząt, ale często mamy ogromny problem z interpretacją konkretnego zachowania. Widzimy skutek np. oszczekiwanie innych psów na smyczy czy problem związany z separacją, ale nie zastanawiamy się nad powodami konkretnych zachowań. Jeżeli pies odczuwa ogromną potrzebę (którą w wielu przypadkach można nazwać uzależnieniem) spotkania się z każdym napotkanym na spacerze psem albo widok piłki całkowicie odcina mu mózg, warto zrobić rachunek sumienia i zastanowić się czy swoim zachowaniem nie doprowadziliśmy do takiej sytuacji. Trzeba pamiętać o tym, że organizm radzi sobie z dużym pobudzeniem tylko do pewnego momentu, a potem skutkuje to dyskomfortem. I nie znam nikogo, kto stwierdziłby, że przewlekły stres to świetna sprawa, więc narażanie własnego psa na taki stan jest zwyczajnie nie fair. Co gorsza, bardzo trudno przychodzi nam akceptacja tego, że zmiana konkretnego zachowania wymaga czasu. Od osób uzależnionych np. od narkotyków nikt nie wymaga efektów po tygodniu terapii. A wielu przewodników wymaga natychmiastowych zmian od swoich psów, choć przez lata utrwalali ich złe nawyki.


CZEGO NAPRAWDĘ POTRZEBUJĄ PSY?

Jasnych reguł, poczucia wpływu własnego zachowania na środowisko wraz z jego konsekwencjami, wspierającego przewodnika, który będzie drogowskazem. Przewodnika, który jest świadomy tego, jakie potrzeby ma pies bez potrzeby uczłowieczania go. Przewodnika, który dzięki własnej pewności siebie pomoże psu zbudować jego własną i który będzie świadomy tego, że wyznaczanie granic zapewni psu spokojne życie, będące drogą do osiągnięcia wspólnego zen.

A Ty? Dajesz psu to, czego CHCE, czy to, czego POTRZEBUJE?

M.

POPRZEDNI WPIS

Magda