Zaznacz stronę

Jak zmienia się życie psa, który traci możliwość swobodnego poruszania się po chorobie, wypadku lub amputacji łap? Diametralnie, to akurat pewne, ale zaczęłyśmy bardziej zagłębiać się w ten temat, gdy o swoim projekcie opowiedziała nam pomysłodawczyni akcji „Znów na nogach”, Julia Bardini. Regularnie śledzimy różne projekty prozwierzęce, ale przyznaję, że ten szczególnie nas zainteresował. Temat nie jest prosty i wymaga nie tylko ogromnego zaangażowania, ale także specjalistycznej wiedzy, czasu i umiejętności. Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazku i w Białymstoku właśnie takie wynalazki powstają. Od kilku miesięcy zespół „Znów na nogach” obmyśla w jaki sposób sprawić, żeby niepełnosprawne zwierzęta na nowo mogły cieszyć się życiem. I co najlepsze, robią to z powodzeniem, bo nowe „łapy” dostało już kilkunastu pacjentów.


Julia Bardini, Milena Purwin i Jakub Kapuściński to w większości studenci Wydziału Mechanicznego Politechniki Białostockiej. Właśnie na terenie Politechniki odbywa się największa część prac związanych z projektem „Znów na nogach”, który powstał ponad pół roku temu. O co w nim chodzi? Julia, Milena i Kuba projektują i wykonują protezy, ortezy i wózki dla zwierząt, które z różnych względów nie mogą poruszać się o własnych siłach. „Znów na nogach” to charytatywna inicjatywa studencka. Nie dostają za to wynagrodzenia, nie mają pensji, a przygotowanych protez i wózków nie można kupić – są projektowane dla konkretnego psa lub kota i przekazywane za darmo. Brzmi niesamowicie?


Ekipa „Znów na nogach” w komplecie.

A działa to właśnie tak:

„(…) co trzeba zrobić, żeby zostać naszym pacjentem? Potrzebować pomocy, to wszystko. Pacjenci (bo nie tylko psiakom staramy się pomóc!) trafiają do nas różną drogą – pocztą pantoflową, ale najczęściej to zainteresowana fundacja, schronisko lub właściciel zwierzęcia zgłasza, że ma takiego niepełnosprytka potrzebującego naszej pomocy. W sprawach poszczególnych pacjentów kontaktujemy się z zoofizjoterapeutami oraz weterynarzami, by nasza pomoc nie okazała się szkodliwa.”

Ograniczenie ruchu po urazach lub wypadkach jest dla każdego zwierzęcia bardzo trudnym doświadczeniem, które znacząco wpływa na jego kondycję psychofizyczną. Psy żyją tu i teraz, więc pomimo najszczerszych chęci nikt nie jest w stanie im wytłumaczyć, dlaczego nie mogą się poruszać się tak jak kiedyś. Odpowiednio dostosowany wózek lub proteza stają się szansą na częściowy powrót do normalnego życia. Niektóre psy potrzebują więcej czasu, żeby oswoić się z nowym sprzętem i ruchem, ale dla innych jest to kwestia kilku minut i znowu zaczynają śmigać.

Konstruowanie wózków i protez to nie tylko techniczna praca w warsztacie. Każdy projekt jest odpowiedzią na potrzeby konkretnego psa.

„(…) rodzaj kontuzji, wiek i charakter pacjenta mają olbrzymie znaczenie w kwestii wielkości, konstrukcji i materiałów użytych do budowy wózka, ortezy lub protezy. Dla przykładu – żywiołowy niepełnosprytek potrzebuje wózka stalowego, który będzie lepiej znosił użytkowanie.” W fazie projektowania trzeba przemyśleć wszystkie elementy, bo tylko w taki sposób można zwiększyć komfort życia psa.

O etapach pracy nad konstruowaniem sprzętu, Julia Bardini mówi tak:

„(…) niektóre elementy trzeba uszyć i zamontować do aluminiowej lub stalowej konstrukcji (którą też trzeba wcześniej złożyć w jedną całość!), do tego dochodzą odpowiednie kółka, psie szelki lub skorupki z materiałów, które nie szkodzą pacjentom, takie jak polietylen czy polipropylen. Złożony wózek trafia do pacjenta i jeśli wszystko się zgadza – zostaje już z psem by ten mógł cieszyć się życiem. W razie komplikacji które lubią pojawiać się z najmniej oczekiwanej strony, poprawiamy i korygujemy wózek do skutku – komfort i zdrowie pacjenta jest dla nas najważniejsze.”

Ze względu na to, że każdy psi lub koci przypadek jest traktowany indywidualnie, nie ma tutaj mowy o produkcji taśmowej, co sprawia, że jest to wyjątkowo czasochłonny projekt.


Tofik niedawno dostał swój wózek, który został wcześniej odpowiednio dopasowany do jego budowy.

Zainteresowanie akcją i zapotrzebowanie na wózki jest tak duże, że aktualnie kilkanaście niepełnosprawnych psów oczekuje na sprzęt, który umożliwi im poruszanie się o własnych siłach. Największym wyzwaniem, poza ograniczonym czasem, który ekipa „Znów na nogach” może poświęcić na pracę nad konstruowaniem wózków i protez, jest gromadzenie funduszy na realizację indywidualnych projektów.

„Najbardziej kosztowne są dojazdy, zaraz po nich spawanie, a potem rurki. Z żadnych z powyższych części nie jesteśmy w stanie zrezygnować, bo dojeżdżać do pacjentów trzeba by nałożyć ostatnie poprawki. Bez spawania nasze wózki nie mogą powstać, a rurki same w sobą są podstawowym budulcem. Materiał na ortezy mamy dzięki firmie Orthocentrum i nie musimy się martwić o termoplasty, a protezy są jak na razie w fazach testowych i ciężko określić ich kosztorys.”

Realizacje i działalność ekipy „Znów na nogach” możecie obserwować na ich profilu na FB oraz Instagramie – @znownanogach. I jest na co popatrzeć, bo proces przygotowywania wózków i historie piesunów, które znowu zaczynają się samodzielnie przemieszczać i cieszyć się życiem to prawdziwy wyciskacz łez.

Czego najbardziej potrzebują? Zbiórka na materiały, sprzęt i dojazdy cały czas trwa, więc jeżeli chcielibyście wspomóc jakąś akcję, to „Znów na nogach” robią kawał dobrej roboty, nie dlatego, że ktoś im kazał, że tak trzeba, że to im się opłaca – robią dlatego, że mogą i chcą, a niepełnosprytki bardzo na tym korzystają. Link do zbiórki znajdziecie tutaj: https://zrzutka.pl/pjyaxt 


K.

*Wszystkie materiały i zdjęcia pojawiły się w tym poście dzięki uprzejmości Julii Bardini z ekipy „Znów na nogach” za co bardzo dziękujemy.

POPRZEDNI WPIS
NASTĘPNY WPIS

kasia