Zaznacz stronę

Jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie ze słowem „superbohater?” W sekundę masz przed oczami Supermana, Spider-Mana albo Batmana? Mój mózg z różnych względów upodobał sobie Iron Mana, choć przyznaję, że nie biegam do kina na każdy film Marvela. Nie ma niczego złego w lubieniu fikcyjnych postaci, ale warto poszerzyć horyzonty, zwłaszcza jeśli masz wokół siebie małych ludzi, którzy wrażliwości i świata dopiero się uczą.

Jakiś czas temu w moje ręce trafiła nowa książka dedykowana dzieciom, a której, szczerze mówiąc, trochę się obawiałam. „Opowieści o zwierzętach, które zmieniły świat” mogły okazać się zlepkiem ckliwych anegdot, które podczas lektury wzruszają, ale potem szybko z głowy ulatują. Na szczęście takich historii tam nie ma, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Książkę tworzy 51 zwierzęcych bohaterów z krwi i kości. Są to historie, które naprawdę uczą wrażliwości i szacunku do zwierząt. Jednostronicowe opowieści są uzupełnione pięknymi ilustracjami, więc jeżeli szukasz prezentu dla dziecka, będzie to bardzo dobry wybór. Jako że mamy do czynienia z bohaterami, o których powiedziano i napisano znacznie więcej niż znajdziesz w tej książce, jeżeli któryś z nich szczególnie Cię zainteresuje, możesz szukać innych źródeł np. w internecie.


Przedstawieni superbohaterowie to nie tylko psy, choć kilkakrotnie pojawiają się w książce, co na naszym blogu zasługuje na oddzielną wzmiankę. Będzie zatem o lojalnej akicie Hachiko (a jakże!), poznacie historię Buddy’ego – jednego z pierwszych psów-przewodników, Fridy – dzielnej ratowniczki z Meksyku albo psa Balto, który dowiózł szczepionki dla dzieci na Alasce. Dla mnie najbardziej imponująca okazała się historia Das, Olivii i Summer, czyli suczek ratujących lasy w Chile. Po serii ogromnych pożarów (ponad 450 tysięcy hektarów!) psy miały za zadanie biegać… i przy okazji rozsiewać nasiona, które nosiły w specjalnych plecakach. Co ważne, wypełniły tę misję z powodzeniem. Ciekawe jest to, że w większości psich historii nie pojawia się żadna wzmianka na temat rasy i podejrzewam, że to może być celowy zabieg autora, żeby skupić uwagę czytelnika na dokonaniach czworonoga, a nie jego pochodzeniu.


Jeśli jeszcze nie znacie historii Hachiko, warto to nadrobić.

Zwierzęcych bohaterów będzie znacznie więcej, i ze względu na rozmaitość gatunków i ich przygód, książka będzie ciekawa do ostatniej strony. Myślę, że dla większości dzieci (i właściwie dorosłych też) taka różnorodność będzie atrakcyjna, bo znajdzie się coś nawet dla fanów ośmiornic, świstaków czy hipopotamów. Sama nie znałam wielu z tych opowieści, więc czytałam ze sporym zainteresowaniem. Ze względu na układ książki, 1 strona = 1 historia, lekturę można śmiało podzielić na kilka wieczorów, nie tracąc przy tym wątku. Książka jest napisana lekkim językiem, a trudniejsze pojęcia są dodatkowo wyjaśnione przez autora, co może być pomocne zwłaszcza dla młodszych dzieci. Oceniam, że taka rozsądna grupa odbiorców będzie zaczynała się od 5 roku życia.


To co sprawiło, że miód lał się na moje serce podczas czytania „Opowieści o zwierzętach, które zmieniły świat” to przesłanie, że poza poznawaniem ciekawych historii, warto zrozumieć, że zwierzęta czują, zasługują na szacunek i należy je chronić. Po cichu liczę na to, że podczas lektury choć w jednej małej głowie wykiełkuje myśl, że superbohater nie musi nosić peleryny, a super moce mogą objawiać się na różne sposoby.

CoPies poleca!

K.

POPRZEDNI WPIS
NASTĘPNY WPIS

kasia