Psia głupawka – jak sobie z nią radzić?

autor Kasia

Twój pies biega po domu z zawrotną prędkością, taranując wszystko co napotka na swojej drodze? Skacze, podgryza, szczeka? Kręci się i goni własny ogon? Ma obłęd w oczach, jęzor na wierzchu i trudno go w tym szaleństwie zatrzymać? Wygląda na to, że właśnie nastąpiło zwarcie w psim mózgu, czyli klasyczna psia głupawka.

Psia głupawka to stan, który powszechnie pojawia się zwłaszcza u szczeniąt i młodych psów, ale zdarza się również dorosłym. Łatwo to rozpoznać, bo na ogół psy nie przemieszczają się w tak szybki i chaotyczny sposób, który najczęściej budzi w nas konsternację. Przed erą Bercika, nie sądziłam, że wieczorna psia głupawka może być tak intensywna i pojawiać się z taką regularnością. Moją czujność uśpiły przez lata niezbyt aktywne akity, które są przywiązane do życia w slow motion. Przez 3 pierwsze miesiące wspólnego życia z Bercikiem, praktycznie co do minuty byłam w stanie określić, że zbliża się godzina szaleństwa. Moment, w którym ze stanu względnego spoczynku, Bercik zmieniała się w potworne stworzenie, którego żadna siła nie mogła zatrzymać. Zaczynało się od kilkunastu szaleńczych przebiegów po domu (sąsiedzi, którzy mieszkają piętro niżej z pewnością wspominają to równie ciepło), a to uruchamiało sekwencję działań szatana – gryzła, polowała na domowników, próbowała wskakiwać na meble, co nie zawsze kończyło się sukcesem. Zdecydowanie nie potrafiła znaleźć sobie miejsca, sama nie wiedziała czego chce, a ja tym bardziej. Testowałam przeróżne techniki rozładowywania tej eksplozji energii i jak można się spodziewać w pracy ze szczeniakiem-żywiołem, to co działało jednego dnia, kolejnego już wcale nie musiało. Bercik jest idealnym potwierdzeniem tego, o czym mówię na szkoleniach – mamy do czynienia z żywym stworzeniem, więc trzeba testować różne strategie, bo nie istnieje uniwersalna dla wszystkich metoda radzenia sobie z danym zachowaniem psa. 


Książkowo taka głupawka u szczeniąt trwa kilka-kilkanaście minut, ale u Bercika bywało i tak, że rozciągało się to na cały wieczór, kiedy nie można było jej spuścić z oka. Dla pocieszenia dla tych, którzy zmagają się z tym obecnie – to mija. Aktualnie faza wścieklaka trwa maksymalnie kwadrans, a mi znacznie łatwiej wskazać Bercikowi zajęcia, które pomogą jej się wyciszyć. W chwili pobudzenia sama też chętnie sięga po ulubione zabawki lub gryzaki, które może zawzięcie gryźć i żuć, co pozwala jej redukować napięcie. Dzieje się tak dlatego, że ma już znacznie większe kompetencje i umiejętności obejmujące różne sfery życia, takie jak kontakt z człowiekiem, samoregulację, znajomość i rozumienie podstawowych komend czy spokojne zostawanie w klatce. W wieku 6 miesięcy ma też coś, czego absolutnie nie posiada kilkutygodniowy szczeniak – potrafi się skoncentrować na danym zadaniu dłużej, niż kilka minut. Do tego etapu pies musi dojrzeć i wielka w tym rola opiekuna, żeby zrozumiał, że każdy wiek ma swoje prawa i nie można wymagać od psa czegoś, czego wcześniej go nie nauczyliśmy!

SKĄD SIĘ TO BIERZE?

Faza psiej głupawki, występująca pod nazwą Frenetic Random Activity Periods (FRAPs), to zwykle intensywne, ale krótkotrwałe wybuchy energii, które można zaobserwować u różnych gatunków. U szczeniąt stan głupawki bardzo często występuje wieczorami i wiąże się to m.in. z uwarunkowaniami osobniczymi, poziomem zmęczenia oraz rodzajem aktywności w ciągu dnia. Ale to nie jedyne powody.  Zakłada się, że takie pobudzenie wynika w dużej mierze z potrzeby:

1) uwolnienia nadmiaru energii, którą pies rozładowuje poprzez ruch (czasami po dłuższej izolacji; po wyjściu na spacer i spuszczeniu psa ze smyczy);

2) rozładowania napięcia/stresu nagromadzonego w ciągu dnia lub wynikającego z nietypowej sytuacji – może to być spowodowane zbyt dużą ilością bodźców, na które wystawiamy psa np. podczas spaceru. Często zdarza się, że po powrocie do domu szczeniak zaczyna biegać i szaleć, choć w teorii powinien być fizycznie zmęczony. Ilość bodźców na zewnątrz wywołuje napięcie, które pies redukuje poprzez ruch w bezpiecznym miejscu (dlatego bieganie zaczyna się dopiero po powrocie do domu), co daje mu poczucie ulgi. Równie często tego typu zachowanie można obserwować jako skutek niestandardowej sytuacji np. szaleństwo po kąpieli, pojawiające się bez względu na wiek psa;

3) wyrażenia radości/ekscytacji/pobudzenia np. w wyniku spotkania z innymi psami lub znajomym człowiekiem (często Bercik i Odiszon serwują mi sprint szaleńczej radości, jeśli dłużej mnie nie widziały i budzi to tylko pozytywne emocje). O ile w takiej sytuacji pies z radości zatacza wielkie koła z prędkością światła i po chwili schodzi z wysokiego pobudzenia, nie ma się czym martwić. Jeżeli widzisz, że wyraźnie nie radzi sobie z emocjami i sytuacja go przerasta – skacze intensywnie na człowieka; podgryza dłonie i nogi; zaobserwujesz ruchy kopulacyjne – warto jest pomóc psu, zabierając go z danego miejsca i przekierowując go na inne aktywności. Zdarza się, że bodźcem uruchamiającym fazę głupawki może być czynnik środowiskowy, taki jak np. warunki atmosferyczne – gdy pies pierwszy raz czuje pod łapami śnieg (u naszych psów jest z tej okazji standardowa głupawka co roku), ma możliwość wskoczenia do ulubionego jeziora lub jest w nowym, pobudzającym go miejscu np. na plaży, w parku, na polanie.


CZY TO NORMALNE, ŻE MÓJ PIES TO SZATAN?

Wspomniałam już, że w przypadku Bercika fazy psiej głupawki pojawiały się praktycznie każdego dnia do około 5 miesiąca życia, więc wieczorami miałam ochotę dzwonić po egzorcystę. Tego też możecie się spodziewać u swoich szczeniąt i młodych psów. Takie fazy kończą się zwykle tak samo nagle, jak się zaczęły i z wiekiem intensywność psich głupawek maleje. Jeżeli tego typu zachowania powtarzają się regularnie w ciągu dnia, może to wskazywać na m.in. brak wystarczającej aktywności fizycznej np. zbyt krótkie lub zbyt stresujące spacery – za duża ilość bodźców, chodzenie tylko na krótkiej smyczy, brak możliwości eksplorowania środowiska. Powodem może być również bodziec wywołujący napięcie w domu – pojawienie się nowego członka rodziny, przeprowadzka, remont. Nie bez znaczenia jest również aranżowanie różnych aktywności i wyzwań dopasowanych do aktywności i temperamentu psa – z pomocą przychodzą wtedy zabawki edukacyjne, lickimaty czy gryzaki.

Tego typu wybuchy energii nie powinny budzić niepokoju, ale warto zadbać o to, żeby pies podczas swojego sprintu nie stanowił zagrożenia dla siebie i innych. Psy momentalnie wchodzą na wysoki poziom pobudzenia i nie kontrolują czy biegają po odpowiedniej nawierzchni (a śliska podłoga może być bardzo niebezpieczna), wskakują na meble w bezpieczny sposób lub w szaleńczej gonitwie za własnym ogonem nie wpadną np. na ścieżkę rowerową czy ulicę. Może być też tak, że zamiast biegać, pies będzie boleśnie podgryzał dłonie lub nogi, spróbuje rozładować emocje poprzez ruchy kopulacyjne, będzie szczekać, szarpać smycz lub niszczyć przedmioty. Nie warto doszukiwać się w tym zachowaniu złośliwości, choć często od kursantów słyszę takie opinie. Trzeba zachować zdrowy rozsądek i postarać się testować różne sposoby rozładowywania napięcia i energii. W dużej mierze to jak zachowasz się w tym momencie względem psa, będzie uczyło go nie tylko panowania nad swoim zachowaniem i emocjami, ale też tego, czy będzie Cię traktować jak bufor bezpieczeństwa i wsparcie. 


JAK SOBIE Z TYM RADZIĆ? 

Życie ze szczeniakiem potrafi wykształcić system szybkiego reagowania. Jeżeli widzisz pewną prawidłowość i fazy głupawki pojawiają się o określonych porach dnia lub w konkretnych sytuacjach, postaraj się wyprzedzić fakty i zaplanować spokojny spacer z psem lub zaaranżować psu bezpieczne aktywności. Wiedząc, że wieczory uruchamiają stan obłędu u Bercika, starałam się wychodzić z nią na spacer i jeśli była taka możliwość, wprowadzałam różne zabawy, które pozwalały jej się rozładować. Na popołudniowe i wieczorne spacery do tej pory staram się wybierać spokojne miejsca, z ograniczoną ilością bodźców (rowerów, hulajnóg, gołębi i bawiących się dzieci itp.), ponieważ zależy mi na tym, żeby nie stymulować dodatkowo i tak już przegrzanego mózgu. Jeśli zdajesz sobie sprawę, że Twój pies reaguje pobudzeniem na widok innych psów, nie serwuj mu na koniec dnia wizyty w psim parku. Zamiast tego zabierz go na spacer z dala od ekscytujących bodźców, podczas którego będzie mógł się wyciszyć. 

Bardzo niedocenianym aspektem pracy nad emocjami jest zaspokojenie naturalnej potrzeby swobodnego ruchu. Jeżeli wyjścia z domu oznaczają dla Twojego szczeniaka wędrówki na krótkiej smyczy, które prawdopodobnie kończą się intensywnym ciągnięciem lub przeciwnie – zapieraniem się, trudno mówić tu o rozładowywaniu napięcia poprzez ruch. Jeśli nie masz bezpiecznego miejsca, w którym możesz puścić psa luzem lub obawiasz się ucieczki psa, wykorzystuj kilkumetrową linkę treningową. Podczas spaceru możesz wprowadzić zabawę np. szarpakiem, ale nie powinna trwać dłużej, niż kilka minut. Zamiast aportowania piłki, które dla wielu psów jest ogromnym bodźcem pobudzającym, możesz nauczyć psa szukania zabawki. Spacer, który ma uspokoić psa powinien obejmować eksplorowanie środowiska, węszenie, wyjadanie smakołyków np. z trawy, a nie szalone kotłowanie z innymi psami.

Jeśli masz pewność, że pies ma zapewnioną odpowiednią dawkę ruchu, na ratunek w fazie głupawki przychodzą przeróżne gryzaki (żwacze, poroże, racice, uszy), kongi, lickimaty (wspaniały wynalazek!) czy zabawy węchowe (często widząc, że Bercik była pobudzona po spacerze, po powrocie wyrzucałam na podłogę garść suchej karmy – węszenie i jedzenie szybko ją wyciszało. W niektórych przypadkach sprawdza się również przytrzymanie psa lub ograniczenie jego przestrzeni (jeśli pies ma już wprowadzoną klatkę i chętnie zajmuje się gryzakami, można ją w takiej sytuacji wykorzystać). Zaznaczam jednak, że oferowanie dotyku poprzez głaskanie, może zakończyć się tym, że szczeniak będzie intensywnie podgryzał i taka metoda nie dla każdego będzie optymalna. Wszystko trzeba dopasować do konkretnego przypadku!


Rozładowanie energii i napięcia w postaci głupawki jest zachowaniem bardzo naturalnym dla młodych psów, więc jedyne co możesz zrobić to obserwować psa, zadbać o jego bezpieczeństwo i postarać się przekierować go na inne aktywności. Warto dość elastycznie podchodzić do tematu, bo każdy pies będzie miał nieco inne potrzeby i uwarunkowania, które wpłyną na jego zachowanie.

Cierpliwości! To mija! Sprawdziłam ostatnio na własnej skórze! ;)

K.

CO PIES POLECA

8 komentarzy

Avatar
Kasia 25 czerwca 2020 - 23:34

Bardzo pomocny wpis! Nie wzięłam nigdy pod uwagę tego, że powodem psiej głupawki po spacerze może być zbyt duża ilość bodźców. Zawsze się dziwiłam, czemu Tarka dostaje tzw ADHD po intensywnym spacerze 🙈 na szczęście to rzeczywiście pojawia się już coraz rzadziej (ostatnio zdarzyło się po kąpieli 😂).

Odpowiedz
Avatar
CoPiesNaTo 25 czerwca 2020 - 23:48

Przebodźcowanie różne skutki ma, ale właśnie psia głupawka to jeden z najczęstszych. Ciesz się, że już masz najgorsze za sobą. Ja się jeszcze nie oswoiłam z traumą i na razie wolę nie wspominać tego okresu. :D :D A po kąpieli to w pełni uzasadnione! :D

Odpowiedz
Avatar
Stefania 8 lipca 2020 - 12:54

Zgadzam się, najlepszy sposób to dać psiakowi sporo ruchu ale w spokojnych miejscach. Psy swoją drogą nie są inne od ludzi w tym temacie. Dla nas jak i dla nich nadmiar bodźców jest szkodliwy. Efekt tylko inny :D my nie biegamy, tylko jesteśmy rozdraznieni :) ale etiologia ta sama :) Wpis w samo sedno trafia ! :) Pozdrawiam i czekam na więcej, Stefcia:)

Odpowiedz
Avatar
Kasia 21 lipca 2020 - 12:17

Bardzo ciekawy wpis! Jeśli pies ma za dużo energii to trzeba ją z nim wybiegać :) Powinno pomóc i podziałać, chociaż na chwilę ;)

Odpowiedz
Avatar
Kasia 25 lipca 2020 - 23:39

Hej! Zaczęłam się przyglądać z tej perspektywy naszej akitce… I u niej najczęściej głupawka występuje po… kupię. Trwa to maksymalnie minutę. Czy to też normalne? 😅

Odpowiedz
Avatar
CoPiesNaTo 26 lipca 2020 - 08:37

Zdecydowanie tak! :D U nas też to jest grane u wszystkich akit. :D

Odpowiedz
Avatar
AnimalZoone 21 sierpnia 2020 - 15:34

Pytanie czy można wykończyć psa zabawą….ja próbowałem, white terrier znajomych wariuje za małym gumowym kółkiem.
Przez ponad godzinę rzucania zrobił chyba 10 km i nic…aż sam miałem dosyć ;)

Odpowiedz
Avatar
CoPiesNaTo 21 sierpnia 2020 - 16:06

To nie jest dobry pomysł na rozładowanie energii. Tak długa i intensywna zabawa nie powinna trwać tak długo (ani ze względów fizycznych, ani psychicznych) i najlepiej przeplatać ją różnymi ćwiczeniami i odpoczynkiem. Jeśli pies przez godzinę lata za zabawką to w ten sposób tylko zwiększamy jego fiksację na danym obiekcie. Warto urozmaicać takie wyjścia, żeby zabawa stanowiła tylko element spaceru, a nie jego sedno. Pies powinien skupiać się również na takich czynnościach jak węszenie, spokojne spacerowanie, trenowanie komend.

Odpowiedz

Napisz Komentarz