Daj się poprowadzić „Nosem psa”!

nosempsa4

Nosem psa” to kolejna książka autorstwa Alexandry Horowitz wydana kilka tygodni temu w Polsce. Przyznaję, że jej pierwsza książka dotycząca postrzegania świata pt. „Oczami psa„, nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Sama w sobie nie jest zła i wiem, że przypadła do gustu wielu osobom, ale po przeczytaniu tekstów m.in. Patricii McConnell, Marca Bekoffa czy Stanleya Corena nie dostrzegłam w niej niczego odkrywczego i, co tu kryć, zdarzyło mi się przy niej nie raz ziewnąć. Do nowej książki Horowitz podeszłam jednak z dużym entuzjazmem, bo o psim nosie nie pisze się zbyt wiele, a na pewno nie tak szczegółowo. Czy okazała się na tyle dobra, żebym mogła z czystym sumieniem Wam ją polecić? 


Uczciwie ostrzegam: pierwsze 140 stron dotyczy w dużym stopniu węchu u ludzi, różnic w budowie anatomicznej nosa oraz szeroko pojętego rozumienia zapachu. Jest to bardzo zajmująca część książki, z której dowiadujemy się, że ludzki nos nie jest wcale tak słaby, jak nam się wydaje, choć oczywiście z psim nie może stawać w szranki. Autorka zbierając materiał do książki nawiązała kontakt z wieloma ciekawymi osobami, m.in. z artystką tworzącą zapachowe mapy miast (grupa ludzi przemierza miasto kierując się wyłącznie zapachami), a także wzięła udział w eksperymencie, który polegał na identyfikowaniu zapachów z setek buteleczek z przygotowanymi próbkami. Widać ogromne zaangażowanie autorki w poznanie tajemnic węchu psów i psiego „punktu węszenia”, choćby poprzez wytrwałe wąchanie tych miejsc, którymi na spacerach interesowały się jej własne psy. Możecie sobie wyobrazić jak absurdalnie musi wyglądać człowiek próbujący powąchać hydrant albo osiedlowy trawnik. Nie każdy odważyłby się na takie doświadczenia w miejscach publicznych. Praktycznie każda strona książki uświadamia nam, że choć staramy się rozumieć nasze psy, w pewnym stopniu jesteśmy ignorantami w dziedzinie ich percepcji świata. My bazujemy głównie na obrazach, psy na zapachach.


nosempsa2

„Nosem psa” kompleksowo tłumaczy wiele psich zachowań, które są niezrozumiale z punktu widzenia człowieka.

Na kolejnych stronach pojawiają się prawdziwe węchowe smaczki, m.in. to w jaki sposób psy są w stanie przewidzieć powrót swojego opiekuna do domu albo doskonałe moim zdaniem wytłumaczenie na dość często zadawane pytanie: „Jeśli pies ma tak czułe powonienie, to czemu nie mógłby powąchać z dystansu?”. Odnosi się to głównie do sposobu na witanie się psów ze sobą, wiadomo od której strony. W książce czytamy:

„… z odległości centymetra wonne powonienie jest wchłaniane najskuteczniej. (…) Kiedy już to wiemy, zdziwienie, że pies wtyka nos w tyłek drugiego psa, jest równie sensowne, jak zdziwienie, że chcemy oglądać Gwiaździstą noc Van Gogha z tak bliska, by było widać każde pociągnięcie pędzla – zamiast zatrzymać się w drzwiach sali wystawowej.”

W książce czeka na Was wiele ciekawostek na temat anatomicznych właściwości psiego nosa, na przykład: pies wdycha powietrze na wprost, ale wydycha je przez boczne szczeliny nosa, co powoduje powstanie miniaturowych trąb powietrznych. Dzięki temu powietrze niosące kolejne nowe zapachy nie jest odpychane, a dodatkowo powstający podmuch unosi z ziemi więcej cząsteczek zapachowych. Biorąc pod uwagę sposób w jaki my wdychamy powietrze, trudno to sobie wyobrazić.


Zbierając materiał do napisania tej książki Alexandra Horowitz odwiedziła też wiele osób praktycznie wykorzystujących węchowe zdolności psów. W jednym z rozdziałów zabiera nas do Working Dog Center w Pensylwanii i opowiada, co udało się jej zobaczyć podczas treningu psów szkolonych do różnego rodzaju detekcji węchowej. Jest to bardzo ciekawy fragment książki, dzięki któremu można dowiedzieć się nie tylko tego, jak wyglądają profesjonalne treningi. Przede wszystkim jest to świetny opis tego, czym różni się praca z psem do prawdziwych zadań węchowych od szkolenia tzw. psów rodzinnych.

Oto nieformalna mantra szkolenia psów roboczych – wychować przeciwieństwo domowego pieszczocha. Od psów do towarzystwa oczekujemy, że będą umiały siedzieć spokojnie, a nie myszkować po całym domu za zapachami, że będą patrzyły na nas, gdy im czegoś potrzeba, a nie szczekały bez końca, że entuzjazm będą wyrażały z zamkniętym pyskiem, a nie gryząc co popadnie. W Ośrodku wyrabia się w nich cierpliwie te niestosowne zachowania, konsekwentnie je za nie nagradzając. (…) Wszystkie te naturalne zachowania – tropienie, szczekanie, gryzienie – będą bardzo przydatne w przyszłej pracy. Każde z nich odegrało w ewolucji gatunku określoną rolę – a u psa domowego może być niepożądane. Szkoląc psy do pracy dajemy im okazję do wykorzystywania ukształtowanych ewolucyjnie zachowań.

nosempsa1

„Nosem psa” to lektura dla wszystkich, bo w prosty sposób łączy zarówno badania naukowe, jak i wytłumaczenie dla typowych psich zachowań, znanych każdemu opiekunowi.

Na kolejnych stronach autorka zabiera nas do Ośrodka Zmysłów Chemicznych i w bardzo ciekawy sposób opowiada o pracy nad analizowaniem składu zapachów z wykorzystaniem skomplikowanej technologii, a także przygotowywaniu psów do pracy w laboratorium przy wykrywaniu chorób u ludzi. Niesamowicie ciekawy jest fakt, że psy potrafią trafnie rozpoznać chorobę nowotworową (po wcześniejszym specjalistycznym treningu), a ludziom jak dotąd nie udało się odkryć jaka konkretna cząsteczka zapachowa jest za to odpowiedzialna. Jeśli interesuje Was tematyka szkolenia psów w tym właśnie kierunku koniecznie zajrzyjcie do tego wpisu.


Jeśli kiedykolwiek czuliście obrzydzenie, gdy Wasz pies wykazywał zainteresowanie odchodami innych zwierząt, to musicie wiedzieć, że są ludzie, którzy tę psią skłonność bardzo cenią. Sam Wasser to kolejna osoba, z którą spotkała się Alexandra Horowitz. Wasser dzieli się swoimi doświadczeniami w szkoleniu psów do wykrywania odchodów dzikich zwierząt. Odchody są niezwykle cennym źródłem informacji dla badaczy, a ich znalezienie wcale nie jest takie proste. Jak szkoli się takie psy? Inaczej, niż w wielu podobnych programach szkoleniowych psy Wassera są w większości młodymi mieszańcami ze schroniska – ponieważ tam najłatwiej rozpoznać okazy z nadmiarem energii i osobowością typu borderline. Pies, który wg słów Wassera ma: „(…) łagodnie mówiąc, bzika na punkcie piłeczki, silny pęd do zabawy i mnóstwo energii, to właśnie pies o mocnej motywacji, za jakim wzdychają wszyscy trenerzy.” Dalej dowiadujemy się w jaki sposób Wasserowi udało się wyszkolić psa tropiącego… orki (dobrze czytacie, pies będąc na łodzi na środku morza miał za zadanie wyłapywać i oznaczać zapachy unoszące się z wody), a także jak niezwykle precyzyjnym trzeba być przygotowując próbki zapachowe, na których pies się uczy. Czasami zupełnie przez przypadek można nauczyć psa szukać jedynie jakiejś składowej zapachu, na którym nam zależy.


W książce pojawia się też temat poszukiwania trufli. Horowitz opisuje sposób pracy psów, zachowanie trenerów oraz ich ciekawe spostrzeżenia:

Mnóstwo ludzi wyobraża sobie, że psy po prostu pójdą i coś zrobią. To brzmi tak, jakby były maszynami, jakby wystarczyło je raz wytresować i załatwione. Ja wytresuję psa, oddam go tobie i będziesz mógł go od razu używać. Chociaż to psy określa się mianem truflowych, ich sukces zależy także od człowieka.

We fragmentach dotyczących pracy węchowej z psami w różnych dziedzinach jak mantra powtarza się jedno zdanie:

Żaden pies nie musi uczyć się szukania, bo psy z natury umieją szukać, polować, węszyć, ścigać. My musimy im tylko stworzyć odpowiednie warunki i zachęcić je do tego – starać się, by miały zapał do tej gry.

I jest to moim zdaniem najważniejsza rzecz, o której powinniśmy pamiętać, jeśli chcemy trenować z psem szukanie zapachu w jakiejkolwiek formie.


nosempsa3

Odiszon zatwierdza!

Jeśli nadal zastanawiacie się, czy sięgnąć po tę książkę, zdecydowanie mogę ją Wam polecić. „Nosem psa” w przystępny sposób łączy omówienie badań naukowych z sytuacjami z codziennego życia. Horowitz zachęca do tego, żebyśmy dali się poprowadzić nosem psa np. podczas codziennych spacerów, bo tylko w taki sposób będziemy w stanie, przynajmniej w teorii, zrozumieć w jaki sposób pies postrzega świat. Psst! Ta książka to świetny pomysł na prezent pod choinkę!

M.

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Dama w błocie says:

    Właśnie czytam tę książkę :) Podoba mi się, choć wiele rzeczy jest dla mnie oczywistością, tak samo miałam z książką Duchowe Życie Zwierząt, która bardzo mi się podobała, choć praktycznie wszystko wcześniej wiedziałam.
    Jestem dopiero na ok. 120 stronie, więc może coś jeszcze wprawi mnie w zdziwienie 😉

    Odpowiedz