Czy psy wyczuwają choroby?

Untitled design

Dwa tygodnie temu poskładało mnie przeziębienie. Kiedy bolące gardło i katar nie dawały mi normalnie żyć, postanowiłam się położyć. Odi w tym czasie stacjonowała na balkonie, kopytami do góry, zupełnie się mną nie interesując. I teraz zaczyna się kluczowa część tej historii. Po godzinie budzi mnie głośne szczekanie. W półśnie rozpoznaję, że to szczekanie Odi, dla której takie zachowanie jest bardzo nietypowe. Co dziwniejsze, po chwili okazuje się, że Odiszon szczeka… na mnie. Konsternacja. O co do diabła chodzi? Szczeka, podskakuje, liże mnie obsesyjnie, piszczy, próbuje na mnie włazić. Może stwierdzicie, że to standard i psy się tak zachowują, ale zapewniam Was – nie mój pies. Po 2 minutach już wiem o co chodzi. Czuję się znacznie gorzej, a termometr pokazuje grubo ponad 39 stopni gorączki. Do momentu kiedy temperatura nie spada, Odi nie odstępuje mnie na krok i jest bardzo niespokojna. Przypadek?


O potędze psiego nosa pisałyśmy już wcześniej: Psi nos walczy z nowotworami, ale umiejętności psów nie ograniczają się tylko do wykrywania tej grupy chorób. Dzięki ogromnym zdolnościom węchowym, zakłada się, że psy są w stanie wyczuć choroby spowodowane również przez bakterie i wirusy. Im dokładniej analizowałam szczekliwą reakcję Odi na moją gorączkę, tym bardziej mi się to składało w całość. Psie nosy to szalenie wrażliwe urządzenia, więc najprawdopodobniej wyczuwają nawet subtelne zmiany zapachu ludzkiego ciała. Wygląda na to, że dla Odiszona moje przeziębienie było na tyle niepokojące, że postanowiła wziąć sprawy w swoje łapy i ogłosiła alarm.


wsparcielozkowe

Nieocenione wsparcie łóżkowe podczas choroby.

Mogę się założyć, że każdy z Was zna choć jedną anegdotę na temat niezwykłego zachowania psa podczas choroby opiekuna. Starają się być blisko, przymilają się, często dopasowują swoje zachowanie do stanu zdrowia przewodnika – są spokojniejsze, układają się blisko bolących miejsc albo je liżą. Dotrzymują nam towarzystwa do momentu, aż upewnią się, że wszystko wraca do normy. W internecie krąży mnóstwo historii o ludziach, którzy zgłosili się na badania tylko dlatego, że ich czworonożni kumple zbyt mocno interesowali się np. przebarwieniami na ciele, co w efekcie uratowało im życie. Nadmierne zainteresowanie konkretnymi częściami ludzkiego ciała często można zaobserwować w przypadku zdiagnozowanych nowotworów.


pomoc

Kontrola przyjmowania leków… :D

Obecność psów asystujących u boku osób niewidomych lub niepełnosprawnych ruchowo nikogo nie dziwi. Ale istnieją dwa rozwijające się projekty, które jeszcze nie są zbyt popularne, a wskazują na wyjątkowe umiejętności czworonogów:


„DIABETES ALERT DOGS”, czyli jak można walczyć z cukrzycą

Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale psy są w stanie wyczuć zmiany poziomu cukru we krwi człowieka. W Stanach Zjednoczonych powstał program Diabetes Alert Dogs, który ma na celu pomoc osobom chorym na cukrzycę. Skąd wziął się ten pomysł? Osoby chorujące na cukrzycę, będące właścicielami psów, podczas różnych ankiet wskazywały na dziwne zachowanie czworonogów podczas np. niedocukrzenia. Psy szczekały, były niespokojne, próbowały zwrócić na siebie uwagę chorego. Udało się wykorzystać naturalne predyspozycje zwierząt i w oparciu o ich umiejętności, przygotować odpowiedni program szkolenia.



Specjalnie wyszkolone psy towarzyszą chorym przez całą dobę. Jeżeli poziom cukru we krwi spadnie lub wzrośnie, maja za zadanie zaalarmować chorego poprzez wykonanie konkretnej komendy np. trącanie w udo, przyniesienie lub wskazanie glukometru i pojemnika z insuliną. W sytuacji, gdy chory jest nieprzytomny zadaniem psa jest włączenie specjalnego alarmu lub sprowadzenie innych ludzi. Ma to ogromne znaczenie np. w przypadku osób samotnych lub dzieci. Co więcej, psy są w stanie zaalarmować opiekuna o wahaniu w poziomie cukru znacznie wcześniej, niż jest to odczuwalne dla człowieka – szacuje się, że to średnio około 30 minut. Dzięki temu znacznie zwiększa się szansa na podanie leków w odpowiednim czasie. Brzmi niesamowicie i takie właśnie jest. Program spotkał się z tak wielkim zainteresowaniem, że w wielu krajach zastosowano podobny system szkolenia psów dla diabetyków. W Polsce i Niemczech jest realizowany projekt DiabDogs. Kilkumiesięcznym treningom poddawane są bardzo często m.in. posokowce bawarskie.

Tutaj sprawa jest dość jasna – zmiany w poziomie cukru są wyczuwalne dla psiego nosa, więc po przeprowadzeniu szkolenia pies może zaalarmować chorego, że dzieje się coś złego. Ale sytuacja nie jest tak oczywista, w przypadku psów, które mają pomagać chorym na padaczkę…


„SEIZURE ALERT DOGS” – PSY TOWARZYSZĄCE CHORYM NA EPILEPSJĘ

Niektóre psy są w stanie przewidzieć atak epilepsji nawet kilka minut przed pojawieniem się drgawek, ale trudno jednoznacznie określić skąd wiedzą o zbliżającym się zagrożeniu. W zależności od potrzeb chorego, psy uczone są różnych reakcji – niektóre mają alarmować o zbliżającym się ataku szczekaniem, inne mają za zadanie poinformować innych ludzi np. rodziców chorego dziecka, aktywować alarm lub ułożyć się obok chorego, aby ochronić go przed uszkodzeniami ciała. Informacja, którą chory otrzymuje od psa, daje im możliwość poproszenia o pomoc albo np. zatrzymania samochodu w bezpiecznym miejscu, co w wielu przypadkach jest niezwykle istotne. Tylko niektóre psy mają predyspozycje do wyczuwania ataków epilepsji. Nie określono ras, płci lub wieku psów, które najlepiej radzą sobie z tym zadaniem. Czworonogi, które są wybierane do tego typu szkoleń, przechodzą testy predyspozycji w wieku szczenięcym. Jak psy wyczuwają atak? Możliwe, że reagują na subtelne zmiany zapachu chorego, czytają jego mowę ciała lub odczuwają zmiany pola magnetycznego. Nikt tak naprawdę nie określił jak to się dzieje, ale pomoc jaką psy są w stanie zapewnić chorym opiekunom jest ogromna. Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj: Seizure Dogs.



Daleko mi do tego, żeby każde nietypowe zachowanie mojego psa interpretować jako chęć pomagania mi, ale warto mieć otwarty umysł. Może Odi zaczęła na mnie szczekać z jakiegoś innego powodu, niż wysoka gorączka, ale doceniam to, że w ogóle to zrobiła. Nie jestem przekonana do krążącej po świecie teorii na temat szóstego zmysłu psów, ale wierzę w to, że świetnie potrafią korzystać z tych, które mają. A jeśli mogą przy okazji pomóc komuś żyć bezpieczniej, to należy im się ogromne uznanie.

K.

Źródła:

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Mój wyczuwał w większości przypadków, ale swojej nie wyczuł… na szczęście ja zauważyłam, że coś jest nie tak i zaprowadziłam go do lecznicy homeopatia w poznaniu i tam pomogli mu świetni lekarze. Teraz znowu jest przy mnie każdego dnia.

    Odpowiedz