Zaznacz stronę

Kiedy ładnych parę lat temu podjęłam dość spontaniczną decyzję o zaopiekowaniu się Vesper mieszkałam już wtedy w bloku w Warszawie. Pierwszą reakcją wielu osób (a szczególnie moich rodziców) było: „Ale ten pies będzie się męczył w mieszkaniu! Nie masz przecież ogródka!”. Dodam, że w momencie adopcji, Vesper była już „pełnowymiarowym” (choć może nieco zbyt chudym) psem w typie owczarka, bardzo podobnym do tych, które można zobaczyć w domkach na przedmieściach. Ale w bloku? W bloku trzyma się jamniki, yorki, ewentualnie mopsy, a wszystkie inne psy przekraczające wielkością beagla, w opinii wielu postronnych, bez ogródka mogą się tylko MĘCZYĆ.


Vespernaspacerze

Vesper na spacerze to chodzące szczęście. Kiedy siedzi sama w ogrodzie nigdy się tak nie zachowuje.

Życie z psem w mieszkaniu niesie ze sobą o wiele więcej wyzwań i obowiązków, niż w domku z ogródkiem. Wiadomo, przynajmniej trzy spacery dziennie,  nauka chodzenia na smyczy, mijanie sąsiadów i ich psów, szczekanie, które może przeszkadzać innym – to tylko niektóre aspekty życia z psem, z którymi trzeba się zmierzyć. Tak naprawdę, jeżeli już ktoś tu się męczy to nie tylko pies, ale też jego opiekun, jeśli zbyt beztrosko przygarnął maleńkiego słodkiego szczeniaczka pod swój blokowy dach. A jak to jest w domku z ogródkiem? Jeśli ktoś się uprze, to ani na spacer nie trzeba wychodzić (od biedy pies załatwi się na podwórku), ani niczego uczyć specjalnie nie trzeba (jak skacze na gości, to się go wywala na podwórko), jak nie wraca na przywołanie to też nie problem, bo teren zwykle ogrodzony, a te okazjonalne spacery, które się zdarzają mogą być na smyczy, bo przecież pies ma podwórko do wybiegania się. Jeśli szczeka – to trudno, sąsiadom się powie, że pies pilnuje i tyle. Mnóstwo psów w ten sposób funkcjonuje i radzą sobie z tym lepiej lub gorzej. Jeśli chodzi o zakres obowiązków – opiekunom psów mieszkających w domkach z pewnością jest ŁATWIEJ w codziennym życiu, więcej mogą ODPUŚCIĆ. A przynajmniej takie jest stereotypowe myślenie, które najwyższa pora skutecznie obalić. Czy psy są w takim układzie szczęśliwe? Albo chociaż szczęśliwsze od swoich miejsko-blokowych odpowiedników?


odiwogrodzie

Niby fajnie w ogrodzie, ale trochę nudy, bo już wszystko obwąchane.

DOSTĘP DO PODWÓRKA ≠ SPACER

Trzeba sobie na początku wbić do głowy jedną zasadę: żadne, nawet największe podwórko nie zastąpi psu spacerów. Poznawanie nowych zapachów, możliwość kontaktu z innymi psami i ludźmi, okazja do spędzenia czasu z opiekunem to największe zalety wspólnego spacerowania. Czasem zdarzy się, że opiekun faktycznie zajmuje się psem na podwórku (zabawa, szkolenie, itd.), ale w zdecydowanej większości psy pozostawione są w ogrodzie samym sobie.


zabawaogrod

Każda okazja do zabawy i treningów jest dobra, a ogród świetnie się do tego nadaje. Bez takich interakcji pies nie będzie szczęśliwy.

Kiedy jadę na konsultację do psa, który mieszka w domu z ogródkiem bardzo często mogę przewidzieć jak wygląda jego życie. Z dużym prawdopodobieństwem będzie to pies, który na spacery wychodzi 2, 3 razy w tygodniu albo jedynie w weekendy. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wiele problemów z zachowaniem czworonogów wynika właśnie z tego, że mają mało okazji do spędzania czasu ze swoją rodziną – szczególnie zauważalne jest to w przypadku owczarków niemieckich (i innych w tym typie). Nie wiedzieć czemu uchodzą one za idealne psy do stróżowania, najszczęśliwsze na dużej działce, a tak naprawdę potrzebują bardzo dużo uwagi i czasu. W wielu przypadkach najchętniej nie odstępowałyby swojego opiekuna nawet na krok.

Warto zrozumieć, że taki pies będzie funkcjonował o wiele lepiej mieszkając w bloku, ale z właścicielem, który poświęci odpowiednio dużo czasu na spacery i szkolenie, niż pies z dostępem do ogrodu, ale pozbawiony tego rodzaju aktywności. Oczywiście posiadanie do dyspozycji ogrodu nie wyklucza właściwej opieki nad psem, ale jakoś dziwnie często jedno łączy się z drugim. Może po prostu łatwiej jest wtedy wiele rzeczy odpuścić.


spacer

Nie ma nic lepszego, niż spacer całym stadem! :D

KIEDY MIESZKANIE W BLOKU NIE JEST NAJLEPSZYM POMYSŁEM?

Czytając ogłoszenia o adopcji psów, można czasem trafić na informację, że pies nadaje się tylko do domu z ogródkiem. Czyżby fanaberia fundacji i wolontariuszy? Nie zawsze. Niektórym psom, szczególnie tym, które zostały odłowione jako dziko żyjące, które zupełnie nie znają życia w mieście, które nigdy nie mieszkały poza schroniskiem lub przejawiają inne poważne problemy z zachowaniem może być bardzo trudno odnaleźć się w bloku. Niby miejsce jak każde inne, ale z punktu widzenia psa może to wyglądać zupełnie inaczej. Trzeba oswoić się ze schodami (po których nigdy wcześniej się nie chodziło) lub windą (która skrzypi i jest mała), akceptować sąsiadów (nawet tych, których się nie lubi) i obce psy (dla wielu psów to duże wyzwanie). Niektórym czworonogom akceptacja nowego środowiska przychodzi dość łatwo (np. Vesper oswoiła się ze schodami po jakimś tygodniu odkąd ją wzięliśmy – przez ten czas musiałam wnosić ją na rękach na trzecie piętro…), natomiast innym może zająć to dużo więcej czasu i wymaga ogromnej pracy i zaangażowania właściciela. Nie każdy jest na to gotowy i nie w każdym przypadku efekt będzie taki, jak byśmy tego oczekiwali.


Niektóre rasy lub typy psów będą mimo wszystko lepiej czuły się mając do dyspozycji własny teren. Psy stróżujące, takie jak owczarki kaukaskie czy środkowoazjatyckie, które mają zazwyczaj silniej niż inne psy rozwinięty instynkt terytorialny, łatwiej odnajdą się w domu z ogródkiem, niż na ciasnym osiedlu w centrum miasta. Dlaczego? W mieście środowisko jest bardzo zmienne, więc przykładowo samochód, którego koło obsikają jednego dnia, następnego stoi zupełnie gdzie indziej. Psia głowa tego nie ogarnie tak łatwo. ;) Pojawia się dużo bodźców, z którymi muszą sobie poradzić. Co więcej, takie psy nie mają aż tak silnej potrzeby towarzyszenia człowiekowi przy każdej okazji i nie zawsze dobrze czują się podczas wakacyjnych wyjazdów czy towarzysząc nam w barze przy piwie. Oczywiście są wyjątki, jak choćby Odi, która z założenia będąc niezależną akitą gardzi ogródkiem u rodziców Kasi i nie odstępuje jej na krok, kiedy wpadają z wizytą. Jest za to najlepszą towarzyszką na niedzielnych śniadaniach w jednej z knajpek na Kabatach. :)

PIES PRAWDĘ CI POWIE

U moich rodziców Vesper ma do dyspozycji całkiem fajny ogródek. Może leżeć w cieniu drzew, tarzać się w trawie, nawiązywać bliższą znajomość z rudym kotem Luckiem. A co tak naprawdę robi? Wykorzystuje każdą możliwą okazję, żeby wejść do domu i spać pod stołem w kuchni. :) A kiedy już się obudzi, zajmuje się szukaniem ludzkiego towarzystwa. Czy byłaby szczęśliwa, jeśli zostawiłabym ją na cały dzień w ogrodzie? Na pewno nie. Sytuacja wygląda bardzo podobnie w przypadku Odisławy. Wpadnie do ogrodu, obwącha co trzeba, popasie się na trawie jak młody cielak, a potem leci tam, gdzie są jej opiekunowie.


pieskanapowy

Vesper – pies kanapowy? :)

Oczywiście są psy, które nie inicjują tak częstych kontaktów z właścicielami. Zajmują się swoimi sprawami, są niezależne, nie potrzebują dużo atencji. Ale każdy domowy pies potrzebuje kontaktu z człowiekiem, bo to po prostu leży w ich naturze. Czy ogród jest niezbędny, żeby pies był szczęśliwy? Nie. Czy będzie nieszczęśliwy mieszkając w bloku? Nie. Pamiętajcie, że przeciętny pies śpi około 15 godzin w ciągu doby, więc sama natura jasno określa, że nie musi być aktywny non stop. O komforcie psiego życia tak naprawdę nie decyduje miejsce, ale opieka jaką możemy zapewnić czworonogom, więc łapcie za smycze! A my życzymy Wam bardzo udanych spacerów.

 

M.

POPRZEDNI WPIS
NASTĘPNY WPIS

Magda