Psia gra o tron, czyli spór o dominację

odi

Chyba nie ma tematu, który budziłby więcej skrajnych emocji wśród miłośników psów, niż dominacja. Zagadnienie od lat rodzi wiele kontrowersji i wraca jak bumerang w rozmowach i artykułach. To pojęcie gromadzi w sobie taki ładunek, że stało się prawdziwą zagadką, bo dla różnych grup ma odmienne znaczenie. W niektórych środowiskach psich trenerów i opiekunów wiele zachowań psów tłumaczy się właśnie tym terminem. Dla innych jest to słowo którego-nie-wolno-wymawiać, traktowane jako relikt przeszłości, a samo jego użycie wywołuje wielkie oburzenie i pogardliwe spojrzenia w stylu „co ty w ogóle wiesz o psach?”. O co tak naprawdę chodzi z tą dominacją? I kto ma rację?


dominacja4

Psie zabawy to temat szeroko komentowany na wszystkich spacerach. Często w nieprawidłowy sposób, bo co drugie zachowanie jest określane jako „dominujące”.

„TEORIA” DOMINACJI

Każdy, kto chodzi na spacery ze swoim czworonogiem i spotyka się z innymi psio-ludzkimi parami przynajmniej raz w życiu słyszał stwierdzenie, że jakiś pies jest dominujący. To hasło jest powtarzane jak mantra, bez właściwego zrozumienia co tak naprawdę oznacza. Jest to takie „wygodne” słowo – wytrych do szybkiego tłumaczenia różnych psich zachowań. Pies ciągnie na smyczy – jest dominujący, pierwszy przechodzi przez drzwi – jest dominujący, gryzie kapcie w domu – jest dominujący, szczeka na inne psy – jest dominujący. Skąd się to wzięło?


dominacja-3

Wiele osób odczytuje psie zapasy, jako zachowanie dominacyjne. A często jest to po prostu zabawa.

Głównym powodem tak częstego używania terminu dominacja jest bez wątpienia bardzo popularna książka Johna Fishera pt. „Okiem psa”, w której autor opisuje tzw. teorię dominacji w relacjach między psem a człowiekiem. Fisher przedstawia w niej psy jako podstępne istoty, które knują przeciwko ludziom i jeśli tylko im na to pozwolimy, będą próbowały przejąć dowodzenie w naszym domu. W książce znajdują się rady typu: nie pozwalaj psu zjeść pierwszemu, zawsze przechodź pierwszy przez drzwi, nie pozwalaj psu spać w swoim łóżku, ignoruj go, gdy domaga się uwagi.


dsc_0195

Według teorii dominacji należy ignorować psa, który domaga się uwagi.

Fisher motywuje swoje porady tym, że pies pochodzi od wilka, czyli zwierzęcia, które do niedawna uważane było za wyjątkowo agresywne i dążące do uzyskania najwyższej pozycji w stadzie. O tym, że stado wilków zachowuje się bardziej jak rodzina, niż banda agresorów pisałam już jakiś czas temu tutaj. Co więcej, wiadomo również, że życie społeczne wilków jest zupełnie inne od życia społecznego psów, więc porównywanie tych dwóch gatunków nie jest najlepszym pomysłem. Po wielu latach, gdy książka „Okiem Psa” stała się źródłem wiedzy do wychowania psów dla wielu opiekunów, John Fisher przyznał, że… SIĘ MYLIŁ!

W publikacji  Understanding the behaviour of the Pet Dog oraz w książce Diary of a Dotty Dog Doctor stwierdził jednoznacznie, że w obliczu nowej wiedzy to, co określał mianem dominacji lub próbą zdobycia pozycji alfa jest w rzeczywistości np. obroną zasobów, okazywaną poprzez warczenie przy misce. Niestety, wiele osób o tym nie wie, a książka „Okiem psa nadal jest polecana, jako dobry poradnik. Tak zupełnie na marginesie, niektóre rady z książki mogą być przydatne (np. bezcenną według mnie umiejętnością, która realnie przekłada się na codzienne życie jest czekanie przed drzwiami i przechodzenie na komendę – bez znaczenia czy to pies czy człowiek przez te drzwi w końcu przejdzie pierwszy), ale całe tło i zasadność postępowania z psem w taki, a nie inny sposób, motywowanie naszego działania „redukcją pozycji psa w stadzie” po prostu wprowadza czytelnika w błąd. A mit dominacji narasta.


dsc_1769

Czekanie przed drzwiami i przechodzenie na komendę nie ma nic wspólnego z dominacją, tylko z zasadami, które wprowadzisz.

DOMINACJA DO KOSZA?

Wraz z dostępem do nowej wiedzy na temat zachowania czworonogów nastąpiła pewna rewolucja w szkoleniu i podejściu do psów. Wojskowy dryl, chodzenie w kółko po placu, szarpanie za kolczatkę i wrzeszczenie komend (czyli to, co można opisać jako szkolenie przez unikanie), zamieniono na szkolenie z wykorzystaniem nagród jako głównego motywatora dla psa. Wiele osób dowiedziało się, że coś takiego jak teoria dominacji nie istnieje, a zamiast „pokazywać psu, gdzie jest jego miejsce w stadzie”, można wykorzystać teorię uczenia się, poznać dokładnie psią mowę ciała i pracować nad budowaniem zaufania i więzi. O ile jest to chyba najlepsza zmiana w podejściu ludzi do psów, jaka mogła się przydarzyć czworonożnym, o tyle niektórzy wylali dziecko z kąpielą. Słowo dominacja stało się niepożądane, a wiele osób wyrzuciło je ze swojego słownika na dobre. Co więcej, czasem można spotkać się z opinią, że dominacja w odniesieniu do zachowania psów i ich relacji społecznych w ogóle nie istnieje. I to również jest błąd. 

DE-FI-NI-CJA

Słowo dominacja jest niezwykle trudne do jednoznacznego zdefiniowania. Spróbujcie sami poszukać definicji, a znajdziecie ich co najmniej kilkanaście. Najprostsze i moim zdaniem najtrafniejsze tłumaczenie, pozwalające najszybciej odnaleźć się w tym gąszczu informacji to rozumienie dominacji jako pierwszeństwa w dostępie do ograniczonych zasobów. Przykład? Stoisz w kolejce do bardzo modnej restauracji, w której jest tylko jeden wolny stolik. Kto go dostanie: Ty czy sławna aktorka, która stoi za Tobą? Analogicznie do tego przykładu najczęściej odnoszą się do dominacji etolodzy, czyli specjaliści od zachowania zwierząt. Potoczne rozumienie tego słowa, szczególnie w kontekście psów, jest zupełnie inne.


dsc_1983

Dominacja jest zależna od dostępności zasobów. Zwykle to Vesper jest bardziej zmotywowana, żeby zdobyć smakołyki.

O czym zatem powinniśmy pamiętać?

  • Dominacja nie ma nic wspólnego z podejmowaniem decyzji za działania grupy / stada lub za innych osobników (Wyrzućcie do kosza teorie typu: „Mój pies chce mnie zdominować i przejąć dowodzenie w naszym stadzie.”)
  • Dominacja nie jest jest cechą charakteru danego osobnika (każdy, kto choć raz miał w ręku jakieś kompendium ras psów na pewno zdziwił się jak często charakter poszczególnych psów opisywany jest jako dominujący. Co konkretnie autor miał na myśli? Nie wiadomo). Dominacja zmienia się w zależności od czasu, okoliczności i miejsca. Pies, który w jednej sytuacji dominuje nad drugim (np. gdy na spacerze oba chcą zdobyć jedną piłeczkę), w innej sytuacji może zachować się już zupełnie inaczej (np. w wyścigach do powitania właściciela po powrocie do z pracy).
  • Dominacja jest zależna od dostępności zasobów. Jeśli wrzucimy kawałek jedzenia pomiędzy dwa psy, które są przejedzone, prawdopodobnie żaden się po niego nie ruszy. Gdyby to były nasze Odi i Vesper, na pewno Vesp będzie pierwsza po jedzenie, bo Odi zazwyczaj nim gardzi jeśli jest najedzona. To wcale nie oznacza, że Vesper jest w tej sytuacji dominująca.
  • Konfrontacja związana z dominacją rzadko kończy się walką. Pies, żeby zdobyć to, na czym mu zależy, może tylko grozić (np. posłać twarde spojrzenie), wykorzystać swoją przewagę fizyczną (np. szybciej dobiec do rzuconej piłeczki), czy uciec się do bardziej wyrafinowanych form osiągnięcia korzyści, jak np. ten pies:

 

Ciekawie podchodzi do tematu James O’Heare, który w książce „Zachowania agresywne psów” tak pisze o dominacji:

„Termin dominacja jest błędnie używany i nadużywany do tego stopnia, że wychodzi z użycia, gdyż sugeruje rywalizacyjne podejścia do relacji człowiek – pies. Często używa się tego pojęcia na określenie psa, który stosuje przeciwkontrolę w wyniku stymulacji awersyjnej.”


 

KONKLUZJE?

„Teoria” dominacji wg Fishera jest mitem. Stwierdzenia typu „twój pies nie wraca na zawołanie, bo nie jesteś dla niego alfą” również. Natomiast dominacja społeczna, między osobnikami tego samego gatunku jest faktem. Pozostaje pytanie, czy to określenie faktycznie jest nam potrzebne na co dzień w obcowaniu z naszymi czworonogami? Czy wnosi cokolwiek do sposobu postępowania z psem, wyboru metody szkolenia, wspólnej aktywności i do kształtowania się wzajemnych relacji? A jeśli już używamy tego terminu warto zastanowić się, co konkretnie mamy na myśli, bo tłumaczenie każdego psiego zachowania tym terminem jest zupełnie nieuzasadnione.

Magda


Źródła:

Patricia McConnell – The Concept Formerly Described as “Dominance”

Mark Bekoff – Social Dominance Is Not a Myth

Carri Westgarth – Why nobody will ever agree about dominance in dogs

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Dzięki za ten wpis! Ostatnio ręce mi opadają, jak czytam niektóre wynurzenia na różnych forach. Niespełna 3-miesięczny szczeniak próbuje podgryzać podczas zabawy? Próbuje dominować! Pies nie chce wyjść na spacer w deszczowy dzień i stoi jak wryty? To dlatego, że właściciel „nie jest alfą”! A już kładzenie pyska na kolanach właściciela… To nie do pomyślenia! 😉

    Odpowiedz
  • Super to opisałaś – 100 procent racji! C oraz częściej jak czytam rzeczy w Internecie po których mi ręce opadają, a wystarczyłoby aby te osoby przejrzały kilka z publikacji o których piszesz…. Dobrze, że pojawił się wartościowy poparty wiedzą wpis na ten temat, a nie kolejne domniemane historie o tym, jak ludzie pracujący pozytywnymi metodami rozpuszczają psy pozwalając im na wszystko. Bardzo często psy określane jako „dominujące”, bo ‚dominują’ w kazdej sytuacji są poprostu niewychowane lub niezrównoważone. Ktoś obserwujac Donnera na spacerze stwierdziłby że jest dominujący, bo odwala, ale jakoś nie jest dominujący kiedy Elza wyciaga mu jedzenie z paszczy. Ktoś powie, że jestem „przewodnikiem stada” bo Donner nic mi nigdy nie powie i nieodgryza twarzy, ale często też nie oddaje zabawki. Eh… niewiedza gorsza od… a rozpowszechniana wśród ludzi, którzy wiedzy także nie mają, tylko tworzy co raz to nawsze mity.

    Odpowiedz
  • Zawsze, gdy słyszę, kogoś mówiącego, że jego pies jest „taki dominujący”, to przypominają mi się słowa mojego szkoleniowca (IPOwca – więc generalnie pracuje właśnie z tymi rasami, które są uznawane za dominujące), który przyznał, że w ciągu swoich ostatnich 10 lat pracy z psami spotkał może 3 cz 4 osobniki, które naprawdę można by określić tym mianem :).

    Odpowiedz
    • To bardzo ciekawe! Zupełnie nie mam do czynienia z IPO (trzeba nadrobić :) ), ale miałam wrażenie, że w tym sporcie właśnie określenia dominujący używa się dość często (choć w zupełnie innym znaczeniu niż w „teorii” Fishera).

      Odpowiedz
  • zyciezpsem.pl says:

    Zgodzę się i jednocześnie się nie zgodzę. W ogóle mega zbieg okoliczności bo tego samego dnia opublikowaliśmy wpis o takiej samej tematyce – zapraszam: http://zyciezpsem.pl/pies-dominuje/

    Dominacja to fakt, a nie mit. Problem jest jednak ze zdefiniowaniem tego pojęcia. Dominacja zbyt często kojarzona jest z nadpobudliwością psa lub zachowaniami agresywnymi. Tak naprawdę dominacja to po prostu zależność społeczna, która ma na celu uzyskanie kontroli nad daną sytuacją/zasobem.

    Zgodzę się z całym tekstem, ale ostatecznie można z niego wysunąć nieodpowiedni wniosek, jakby w ogóle dominacja nie istniała 😉

    Odpowiedz
    • Faktycznie, niezły przypadek 😉
      Dzięki za komentarz, chyba faktycznie jakaś część mojego tekstu musi mieć dla ludzi na pierwszy rzut oka inny wydźwięk, niż zamierzałam, bo nigdzie nie napisałam, w ani jednym miejscu, że dominacja to mit. Mitem jest „teoria” dominacji wg Fishera ze wszystkimi radami dla właścicieli psów. Wybolduję to zatem w podsumowaniu :) Przeczytałam również Twój tekst, jest bardzo ciekawy i wyważony, opisałeś dużo zagadnień, które ja ze względu na długość tekstu pominęłam, ale jak dla mnie wniosek jest jeden: największy problem jest (i chyba będzie) z definicją dominacji.
      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
      • zyciezpsem.pl says:

        Wiadomo – problem pogłębiają własnie specjaliści oraz osoby medialne jak Cesar Millan lub moja ”ulubienica” Victoria Stillwell – samozwańczy ”god of dog training” 😉

      • Muszę przyznać, że zarówno ten wpis, jak i wpis na stronie zyciezpsem.pl naprawdę mnie miło zaskoczyły. Fakt, że dominacja istnieje, jest według mnie niezaprzeczalny, natomiast faktycznie przez to, że dużo osób nadużywa tego terminu działa on teraz jak płachta na byka. Gdziekolwiek powie się słowo dominacja i już nadchodzi natychmiastowy lincz. Dlatego gratuluję zdrowego rozsądku i bardzo dobrego wpisu :).

      • zyciezpsem.pl says:

        Monika – właśnie to takie trochę przykre jest. Ja mam taką tendencję, że jak ktoś mówi głupoty to mu staram się zwracać uwagę i nakierować. Kiedyś miałem sytuację jak jeszcze nasza psina była szczeniakiem, że ktoś mądrze zauważył, że najlepiej nauczyć psa robić potrzeby na dworze poprzez wsadzenie mu nosa w ”kałużę”. Tak się psa dominuje i pokazuje kto rządzi.

        Starałem się tak trochę zauważyć, że może to nie jest najlepsze rozwiązanie to mi dziadzio zaczął znacząco dawać do zrozumienia, że gówniarze to się nie znają 😉

  • Fakt-niektórzy przesadzają z częstotliwością używania słowa ‚dominacja’. Ja jestem zwolenniczką wychowywania przez nagradzanie pożądanych zachowań. Kocham swoją Galusię i nie wyobrażam sobie trzymania ją na dystans, itp. Obydwie jesteśmy szczęśliwe w tej korelacji :)))
    Zapraszamy na bloga: malypieswwielkimmiescie.blogspot.com

    Odpowiedz