Zaznacz stronę

Założę się, że choć raz zastanawiałeś się czy to dobry pomysł, żeby zabrać ze sobą psa na urlop. Nie każde miejsce się do tego nadaje, a szeroki świat kusi obłędnymi widokami, ofertami biur podróży i tanimi biletami. Jak pogodzić żądzę podróżowania i odkrywania nowych miejsc z wyrzutami sumienia, które rodzą się, gdy ukochany pies musi zostać w domu? Mądrość ludowa głosi, że czas zmienić podejście i wbić sobie do głowy, że nie zawsze trzeba i nie zawsze da się wyjechać razem. Nie znaczy to jednak, że za każdym razem warto z tego rezygnować. Jeśli to zrozumiesz, wszystko będzie łatwiejsze. Włącznie z planowaniem wspólnych wypadów.


na-szlaku

Odpowiednia trasa, odpowiednia stylówka. / Polana

Nie jestem zwolenniczką zabierania psów w każde miejsce, o czym pisałam już wcześniej: Wszędzie z psem? Nie zawsze! Uważam, że zapewnienie psu komfortu psychicznego w nowym miejscu, to taki sam obowiązek jak karmienie albo wizyta u weta, gdy zwierzak zachoruje. Kierując się dobrem swojego czworonoga, który lubi mieć spokój, ze wspólnych planów wypadają wszystkie wyjazdy ekstremalne – i mam tu na myśli nie tylko rejsy morskie i podbijanie drugiego końca świata, ale też festiwale, plażing w szczycie sezonu i zatłoczone miasta. Poza stroną techniczną, jest też ta emocjonalna. Tygodniowa tęsknota jeszcze nigdy nikogo nie zabiła, a często dobrze robi na głowę. Nie oznacza to jednak, że nigdzie razem nie jeździmy. Co w takim razie tym razem było grane? Bardzo psiolubne Karkonosze!


szrenica

Jesienna i bardzo wietrzna Szrenica.

Kiedy przychodzi jesień, upałów nie ma, a szlaki zaczynają pustoszeć, warto pomyśleć o wypadzie w góry. Takim wspólnym – na dwóch nogach i czterech łapach. Pamiętajcie, że nie tylko ludzie potrzebują nowych bodźców i wyjazdów, żeby uczyć się, zbierać dobre wspomnienia i wzmacniać relacje. 😉 Wyjazd z psem, choć wymaga innej organizacji, jest świetną okazją do budowania więzi i przeanalizowania czy nie warto zmienić podejścia np. do treningów posłuszeństwa. Przełamanie rutyny, zmiana miejsca i emocji (holiday mood!) może być najlepszą motywacją dla psa i przewodnika.


KARPACZ, Bejbe!

Tym razem jako bazę wypadową wybraliśmy obrzeża Karpacza, gdzie udało nam się wynająć domek. Wyjeżdżając z psem, który najmniejszy nie jest, wybieram takie rozwiązanie, ponieważ własny dom daje znacznie więcej swobody. Karpacz to dobre miejsce wypadowe na różne szlaki, a w dodatku jest tam masa psiolubnych miejscówek. Ani razu nie spotkaliśmy się z negatywną reakcją na psa, wszędzie witano nas z wielkim uśmiechem i michą wody. Poziom trudności tras jest zróżnicowany, więc można znaleźć odpowiedni szlak w zależności od kondycji, dostępnego czasu i warunków pogodowych. Istotne jest też to, że w Karkonoskim Parku Narodowym czworonogi są mile widziane, więc nie ma ograniczeń w wyborze szlaków. [Edit: Niestety zgodnie z projektem nowego planu ochrony Karkonoskiego Parku Narodowego na niektóre szlaki z psami nie będzie można wchodzić. Przed wyjazdem warto zatem sprawdzić, czy w ogóle jest szansa wejść na szlak na oficjalnej stronie KPN. Szkoda, wielka szkoda!] Choć w regulaminie parku jest informacja o tym, ze pies musi być w kagańcu, nikt się do tego nie stosował. Teoretycznie psy muszą być na smyczy, co jest zrozumiałe i o co proszono nas w kasach biletowych przy wejściu do parku. Po drodze okazywało się, że niektórzy o tym zapomnieli, ale były to tylko wyjątki. Na szlakach spotykaliśmy dużo psów, choć zaskoczyło mnie to, że były to głównie małe rasy. Takie małe-małe, jak chihuahua, mopsy czy buldogi francuskie.

Pozostało tylko zebrać manatki i ruszyć na szlak.

*Dokładne przepisy dotyczące wprowadzania psów do parków znajdziecie u Aktywnych z psami. Warto tam zajrzeć planując wyjazd, nie tylko w góry.


pogaduchy

Poważne rozmowy na szlaku. / Schronisko Samotnia

„TEN HUSKY TO CHYBA MUSI DUŻO BIEGAĆ?”

Pytanie, które słyszałam milion razy, odkąd Odi pojawiła się w moim domu. W górach słyszałam je sto razy dziennie. Nie, nie musi dużo biegać i co gorsza, raczej nie przepada za aktywnością fizyczną. Dlatego obawiałam się, że w zderzeniu z górskimi szlakami będziemy przechodzić rożne fazy buntu i zapierania się, a ciągnięcie za sobą psa na siłę nie ma żadnego sensu. O dziwo tak się nie stało, choć wiele szlaków było bardziej wymagających dla psich łap, niż sądziłam. Większość z tras to kamieniste lub brukowane drogi, a nie leśne ścieżki. Funkcjonowaliśmy w trybie dzień z psem – dzień bez psa (Odisława nadrabiała w tym czasie nieprzespane godziny z poprzedniej doby i mogła się zregenerować). To się doskonale sprawdziło, bo 15-18 kilometrowe spacery każdego dnia, to dla niej zdecydowanie zbyt dużo szczęścia. Odpuściliśmy też wejście na Śnieżkę z psem – chcieliśmy przetestować czarny szlak, który ze względu na strome podejście i ostre kamienie byłby męczarnią. Patrząc na ilość psów na szczycie, nie wszyscy wyszli z takiego założenia. Biedne, psie łapy.


Szlaki i miejsca orientacyjne, które polecają dość wrażliwe akitowe łapy to:

  • Świątynia Wang –  Polana (zaskakująco piękne miejsce!)Schronisko Samotnia – Pielgrzymy – Słonecznik;
  • Karpacz Górny – Biały Jar – Dziki Wodospad;
  • Szklarska Poręba Górna – dolina Kamiennej – Wodospad Szklarki;
  • Szklarska Poręba – wodospad Kamieńczyka – Hala Szrenicka Szrenica;
  • Karpacz – Krucze Skały;

dziki

Dziki Wodospad w tle, a pychol się cieszy, że nie trzeba wchodzić pod górę. 🙂

PSI MUST HAVE NA GÓRSKIE WYCIECZKI

Z górskich doświadczeń wynika jasno, że:

  • BEZ DOBRYCH SZELEK ANI RUSZ – To naprawdę ważna sprawa, bo wpływa na komfort ruchu psa i bezpieczeństwo – zawsze można asekurować czworonoga, jeśli straci równowagę. U nas niezmiennie króluje model Front Range od Tip-Top’a. Sprawdza się w mieście i w terenie.
  • WYGODNA SMYCZ TO PODSTAWA – Jeśli Wasz standardowy spacer trwa przykładowo 30 min albo 1h i idziecie po płaskim terenie, to prawdopodobnie nie odczuwasz, że smycz nie jest wygodna. Ale po 2h pod górę zacznie być. Ważne, żeby mieć alternatywę w postaci innego egzemplarza np. smyczy z amortyzatorem. Mile widziane są też smycze, które można przepiąć i w ten sposób ograniczyć lub zwiększyć jej długość. Flexi radzę zostawić w domu.
  • SZAMA – Nawet wielki niejadek będzie mieć spory apetyt po dniu spędzonym w górach. Jeżeli zaopatrujesz się w jedzenie dla psa przed wyjazdem, warto kupić więcej. Ku mojemu zaskoczeniu, Odi pożerała porcje młodego niedźwiedzia. Przydadzą się też smakołyki, które będziesz wydawać np. w czasie przerwy po wejściu na szczyt.
  • WODA – Dużo. Bez ograniczeń. Nie tylko ludziom chce się pić podczas włażenia na górę. Przyda się do tego mała miseczka.
  • KAGANIEC – Warto mieć na wszelki wypadek. Zwłaszcza biorąc pod uwagę regulaminy parków.
  • KSIĄŻECZKA ZDROWIA – Zawsze warto mieć ze sobą podczas wyjazdów. Też tak na wszelki wypadek.

DO ROZWAŻENIA:

  • BUTY DLA PSA – Do tej pory patrzyłam na nie z przymrużeniem oka, ale biorąc pod uwagę to jak wrażliwe łapencje ma Odiszon, przed kolejną wyprawą w góry będę szukać takiego sprzętu. Problemem nie było dla niej wchodzenie pod górę, ale schodzenie po kamieniach, których w Karkonoszach nie brakuje.
  • PAS BIODROWY DO SMYCZY – Wolne ręce podczas chodzenia po górach to kusząca wizja. Do przetestowania podczas kolejnego wyjazdu.

hop

Hala Szrenicka zaliczona, więc trzeba przybić piątkę.

Wiecie co jest najlepsze we wspólnych wyjazdach? Energia i radość, którą daje nowe miejsce. Odiszon, który patrzy na mnie z miną: „Ej, jest spoko! Podoba mi się tu!”, wieczór spędzony przy dobrym filmie i psie chrapiącym na kanapie. Przełamanie codziennego schematu, inne miejsce na trening, komendy, które nagle zaczynają wychodzić, bo obie strony mają większą motywację i ochotę do pracy. Wygląda na to, że nie tylko ludzka głowa potrzebuje resetu. Psom też to się przydaje. 😉

Jeśli nie wiecie jak się zabrać do tematu wyjazdów z psem, wpadnijcie do specjalistów w tej dziedzinie na bloga makulscy.com. Inspiracji urlopowych na czterech łapach jest tam pod dostatkiem.

K.

 

 

POPRZEDNI WPIS
NASTĘPNY WPIS