Szkolenie dla psa czy właściciela?

wyroznienie

Kilka dni temu rozmawiałam ze znajomymi, którzy nigdy nie mieli zwierząt. Z przejęciem cmokali do Odi i zachwycali się tym, że z zadowoleniem zalegała na swojej poduszce, nikomu nie przeszkadzając. Między tymi achami i ochami zadawali mnóstwo pytań dotyczących opieki nad psem, coraz mocniej nakręcając się na to, aby w niedalekiej przyszłości powiększyć swoją rodzinę o czworonoga. Aż doszliśmy do momentu, kiedy padło znamienne: „A po co w ogóle szkolić psa? Przecież chyba wychowa się sam?”. Sam to się tylko chaos może zrobić.



Przez głowę przeleciały mi wtedy wspomnienia o wszystkich psach, jakie miałam okazję w życiu spotkać. Nawet te najgrzeczniejsze i najlepiej ułożone miały swoje wady i słabości, nad którymi trzeba było pracować. Dlatego warto sobie uzmysłowić jedną rzecz już na początku:

  • Jeżeli decydując się na zakup albo przygarnięcie psa nie bierzesz pod uwagę pracy, którą trzeba będzie włożyć w wychowanie i ułożenie relacji, sam strzelasz sobie w kolano. Większość psów pozostawionych samym sobie, bardzo szybko załapie, że brak odgórnych zasad jest wyraźnym przyzwoleniem na wprowadzenie własnych.

odilezy

Pies musi mieć „swoje” miejsce, w którym będzie czuł się komfortowo, ale to my powinniśmy mu je wskazać.

Święty spokój dobrem najwyższym!

Znacznie przyjemniej się żyje, jeśli pod jednym dachem wszyscy wiedzą na co mogą sobie pozwolić, a co jest niedopuszczalne. Poza budowaniem więzi z czworonogiem, odpowiednio przeprowadzone szkolenie daje to co na codzień ma wielką wartość – święty spokój. Założę się, że nie tylko dla mnie jest ważny. Nikt nie decyduje się przecież na przygarnięcie psa, z myślą: nie zaznam spokoju już nigdy, każdy spacer będzie mordęgą, to takie cudowne! Przed oczami mamy wizje pozytywnego życia z psem i jest to jak najbardziej osiągalne, choć jak każdy nowy temat – wymaga pracy oraz zaangażowania. Wszak ten zwierzak będzie z nami kilka ładnych lat, więc na pewno się to opłaci obu stronom.


zabawa z ves

Zabawa z Vesper to wielka przyjemność. To też wymagało sporo pracy!

Czy szkolenie jest dla każdego?

Nigdy jakoś specjalnie nie zależało mi na tym, aby mieć psa, który będzie potrafił wykonać każdą sztuczkę, ale o dziwo okazało się, że dla Odi podskoki, obroty albo przybijanie 5tki to bardzo dobra forma rozładowania energii i urozmaicenia (dość nudnych dla niej) treningów posłuszeństwa. Choć sztuczki są zabawne i urocze, znacznie większą wartość ma dla mnie spokojny spacer. Taki podczas którego Odina nie ciągnie na smyczy, gdy idziemy sobie przez las jak kumple – ona zajęta swoimi psimi sprawami, a ja resetowaniem głowy. Możemy to robić, ponieważ od ponad roku na to pracujemy. Wierzcie mi – bez ciągnięcia, bez zwracania uwagi na inne psy, bez zapierania się jest dużo przyjemniej. I żeby Was teraz tylko nie pokusiło, żeby pomyśleć „O jak super! To takie proste!„. Bo nie jest. Nie zamierzam teraz sypać stereotypami na temat konkretnych ras, bo wiele z nich to mity. Odkąd w moim życiu pojawiły się akity, zdawałam sobie sprawę z tego, że szkolenie nie będzie szło tak jak w przypadku np. pracy z owczarkami. Każdy pies wymaga indywidualnego podejścia i innych metod, więc w ogromnym stopniu od Was zależy, co z psa wyrośnie i czy w domu będziecie mieć dobrego kumpla, czy niesforna istotę. 


grzeczna

Grzeczna akita czy wredota?

Po co Ci szkolenie?

Dla tych, którzy nie są przekonani do tematu szkolenia, przygotowałam listę argumentów, które mam nadzieję, zmienią to nastawienie. Podstawowy cykl zajęć z posłuszeństwa trwa zwykle kilka tygodni, a korzyści z tego płynące mamy na lata. Często istnieje możliwość  kontynuowania szkolenia, ale nikt nas do tego nie zmusi, więc nie wpadajcie w panikę. Dlaczego warto spróbować? :)


  • Zaczynasz rozumieć psa

Pies jaki jest każdy widzi. „Cztery łapy, wielki jęzor, wesołe oczy, szczeka, merda ogonem, lubi jeść smakołyki i wąchać trawę.” To opis mojej 5-letniej kuzynki. Wbrew pozorom dla wielu dorosłych ta definicja wyczerpuje wszystko co powinni o swoim czworonogu wiedzieć. To błąd, bo jest tego znacznie więcej. Szkolenie jest dobrym krokiem, żeby to zrozumieć. Po kilku zajęciach podczas których pracujesz tylko ze swoim psem, wyczaisz co może mu się podobać, a co go wkurza. Zaczniesz się zastanawiać, dlaczego Twój Azor świetnie reaguje na to, co pokazuje trener, a Ciebie za Chiny ludowe nie umie prawidłowo odczytać. Może wtedy zapali się czerwona lampka w Twojej głowie i zamiast powiedzieć „nie da się„, pomyślisz „Matko jedyna! On to umie, a ze mną nie chce trenować? Co robię źle?„.


  • Pies zaczyna rozumieć Ciebie

O ja Cię! Mój Pan jest całkiem spoko! Ma smakołyki i chce ze mną coś ćwiczyć, ale nie wiem o co mu chodzi.” Twój Azor, Misiek czy Bąbelek zaczynają widzieć zmiany w Twoim zachowaniu. Spacer nie jest już zwykłym dreptaniem po osiedlu, tylko miejscem treningowym. Ćwiczycie sobie nowe komendy, pojawia się inna energia i kontakt. A w psim mózgu zaczyna trybić myśl, że mój Pan ma w kieszeni jakieś pyszne żwacze, więc warto go traktować serio i no dawaj tę komendę, pokażę Ci jak świetnie umiem ją wykonać!


skupienie

Vesper i Odi czekają na kolejne kolejne zadania.

  • Mowa ciała nie jest już zagadką

Większość psów znacznie lepiej odczytuje gesty, niż komendy głosowe. My mamy problem, żeby zrozumieć nasze czworonogi, ale zapewniam Was, że nasi psi kumple też często nie ogarniają o co nam chodzi. Idealnym przykładem jest mowa ciała trenerów i behawiorystów. Myślę, że Odi pokochała Magdę od pierwszego wejrzenia też z tego powodu. Rozumiała ją i nie bała się interakcji. Jest to coś, czego każdy może się nauczyć i szkolenie jest naprawdę bardzo przydatne. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że robimy coś źle i przez to nasz pies może czuć ogromny dyskomfort. Odsyłam Was do dwóch tekstów, które mogą być pomocne – Nie dotykaj mnie tak! i Psy natrętne, psy nieśmiałe…


  • „Inni mają gorzej”

Twój pies jest namolny wobec innych? Obszczekuje dzieci? Zjada buty? Zamiast zamykać się w domu i biadolić nad swoim losem warto coś zmienić. W wielu przypadkach okazuje się, że takie problemy można rozwiązać albo zminimalizować, jeśli ktoś sensowny tym pokieruje. Nie bójcie się zadawać pytania trenerowi i innym uczestnikom szkolenia. Nawet jeśli problem nie zostanie rozwiązany np. na sali treningowej, można skorzystać z porady behawiorysty, który odwiedzi Was w domu. Szkoda pieniędzy? Ok, a nie szkoda kasy na nowe buty, bo stare zostały zjedzone? :)


vespinka

Pies szczęśliwy, bo zna zasady!

  • Zasady z zasady dobre

Nie wyobrażam sobie, że żyję w domu, w którym Odi włazi mi na stół albo bezczelnie podkrada jedzenie z kuchni. Albo napastuje każdego gościa, który się u nas pojawi. Albo nie umie się wyciszyć, tylko szczeka jak opętana. To wszystko zaburza spokój, a założę się, że nie tylko w moim życiu jest wystarczająco dużo innych stresów. Wypracowanie odpowiedniego zachowania wymaga pracy i konsekwencji, ale warto, bo efekty to prawdziwy miód na serce. Czy Twój pies będzie nieszczęśliwy, jeśli nie będzie mógł ślinić się przy stole, kiedy cała rodzina je obiad? Nie, nie będzie. Trzeba mu tylko pokazać, że nie ma takiej możliwości. Bardzo łatwo wywołać frustrację, jeśli np. jednego dnia karmimy psa szynką ze stołu, a drugiego musi obejść się smakiem. Pozwalając psu na wszystko nie sprawiasz, że jest szczęśliwy i beztroski. Tak naprawdę, szczęśliwy pies to taki, który dobrze wie na co może sobie pozwolić i czego może oczekiwać.


  • Lepsze ludzko-psie relacje

Psy są bardzo różne – energiczne, natrętne, wycofane, niepewne. Wszystko zależy od charakteru. Odi jest typem wrażliwca i miedzy innymi dzięki szkoleniu udało mi się ją trochę ośmielić. Mam wrażenie, że przy nowych komendach na początku rozkminia, że zrobi coś źle i obawia się kary. Choć odkąd ją mam nigdy żadnej nie dostała (no może poza ponownym przypięciem smyczy, kiedy dawała nogę, ale to traktuję w kategoriach straty, a nie kary). Co udało nam się zmienić? Po wielu przepracowanych godzinach nie traktuje już nowych poleceń jak czegoś strasznego. I jest to jednym z efektów szkolenia – budowanie zaufania i więzi. Dla mnie ma to gigantyczną wartość.


przywolanie12

Przywołanie to temat, który wałkujemy od miesięcy.

  • Masz fun!

Twój pies jest grzeczny podczas spacerów? Reaguje na przywołanie? Chce i umie się z Tobą bawić? Opanował sekwencję komend i możesz to pokazać babci na imprezie rodzinnej? Robi ósemki między Twoimi nogami? 😀 To jest fun. I nikt mi nie wmówi, że to nie daje frajdy.


  • Zderzenie ze ścianą

Oczywiście istnieją psy, które chcą trenować zawsze, w każdych warunkach i za każdym razem dają z siebie wszystko. Ja takiego pro-psa nie posiadam, więc czasami zderzam się z tzw. ścianą. Kilka razy zdarzyło się tak, że przez większość szkolenia Odi odmawiała współpracy. Miałam do wyboru albo ją do tego zmusić  (choć u upartych jak osły akit nie jest to najlepsza metoda), albo odpuścić tego dnia szkolenie. I nie wstydzę się tego, że odpuszczałam. Jeśli chcę coś wypracować z Odi, muszę dać z siebie dużo więcej, bo taki ma charakter. Warto sobie zapamiętać, że z każdym psem trzeba trenować indywidualnie.


  • Nowi znajomi, nowi psi kumple

Szkolenie to okazja do zawierania nowych znajomości. Siłą rzeczy wygląda to tak, że grupa ludzi o wspólnych zainteresowaniach spotyka się regularnie w jednym miejscu. Można pogadać o swoich psach, można podpatrzeć jakie smakołyki, smycze, gadżety przynoszą inni uczestnicy kursu, umówić na wspólny spacer. Z kolei nasz pies uczy się tego, że pomimo tylu fajnych psich kumpli w jednym pomieszczeniu, musi opanować swoją obsesyjną potrzebę witania się i to czas, żeby skupić się na treningu. To bardzo istotna umiejętność, która ma ogromne przełożenie na codzienne życie. Jeśli jednak nie lubicie ludzi i tego typu spotkań (a przecież bywa i tak i nie ma się czego wstydzić), rozwiązaniem jest bezpośredni kontakt z trenerem albo behawiorystą i szkolenie indywidualne.


  • Nowe hobby?

Może się nagle okazać, że szkolenie pociągnie za sobą nie tylko konsekwencje w postaci cudownego i grzecznego psa. Jakie? Wkręcisz się w temat i towarzystwo. Zaczniesz kolejne szkolenie z posłuszeństwa, usłyszysz coś o OBI, potem o agility, w rozmowie padnie też cała masa innych pojęć związanych z psimi sportami. I przepadłeś! Teraz zostają już tylko treningi, zawody i fun! Więcej możecie przeczytać tutaj: Wszystko o obedience i Pierwsze koty za płoty! Rally-Obedience.

zawody

Pierwsze zawody Rally-O.

I na koniec – harmonia, chillout, święty spokój. Słońce świeci, idziesz sobie na spacer, pies drepcze obok. Inne psy Was mijają, ale Twój jest spokojny i zadowolony. Nikt się nie szarpie, nikt się nie stresuje. Sielanka. I właśnie tego Wam z całego serca życzę.


spacer spokoj

Spokojny spacer – we love it!

K.

piesek
chmurka

KOMENTARZE