Nosework – robota dla nosa!

nosework-00

Jeżeli miałybyśmy wybrać jedno zajęcie, które uwielbiają nasze psy, z całą pewnością byłoby to węszenie. Spacery wypełnione niuchaniem pochłaniają je bez reszty, a umożliwienie im tego, jest genialnie prostym sposobem na odprężenie i wyciszenie psich głów. Właściwie każdy zapach jest dla nich interesujący i jesteśmy przekonane, że podobnie wygląda to w przypadku Waszych czworonogów. Przez długi czas szukałyśmy aktywności, która będzie bazować na naturalnych (i umówmy się, rzadko wykorzystywanych w codziennym życiu) umiejętnościach psiego nosa. Nie tak dawno okazało się, że istnieje taki sport, a co więcej rozwija się bardzo dynamicznie i zyskał już liczne grono fanów – zarówno wśród dwunożnych, jak i czworonożnych.


Nosework, bo o nim tutaj mowa, to dyscyplina sportowa polegająca na wykrywaniu i oznaczaniu przez psa konkretnych zapachów. Nie raz i nie dwa pisałyśmy o tym, że psie nosy to prawdziwa potęga. Wielokrotnie czulsze od ludzkich receptorów węchowych, pozwalają psom poznawać świat w takim wymiarze, którego pomimo najszczerszych chęci, prawdopodobnie nigdy nie ogarniemy. Nosework wywodzi się z metod pracy psów służbowych, szkolonych do wykrywania np. tytoniu, materiałów wybuchowych czy narkotyków. Oczywiście w przypadku treningów noseworkowych żaden pies nie szuka prawdziwych dragów ani ładunków nieznanego pochodzenia, więc na potrzeby tej dyscypliny, uczymy psa wykrywania np. olejków zapachowych. (Tutaj ciekawostka: Jeśli dobrze poszukacie, to okaże sie, że na wyciągniecie ręki (i kilka kliknięć) w sklepach internetowych dostępne są również zapachy wykorzystywane w treningu psów policyjnych i zamiast olejków, Wasz pies może szukać syntetycznego zapachu marihuany.)
To na jaki zapach się zdecydujecie zależy wyłącznie od Was, Waszych planów startowych i od tego, który z regulaminów organizacji działających w Polsce najbardziej Wam pasuje. Podczas naszych szkoleń działamy w oparciu o regulamin stowarzyszenia Nosework Polska, więc zarówno Odi i Vesper, jak i uczestnicy kursów, szukają zapachu cynamonu, pomarańczy i goździków.


nosework-3

Odiszon skupia sie na oznaczeniu zapachu, który wyniuchała w pojemniku.

WYMAGANIA? BRAK!

Przeciętny pies jest w stanie nauczyć się wykrywać i wskazywać praktycznie KAŻDY zapach, który możemy wyodrębnić na potrzeby treningu. Poza budowaniem u psa odpowiedniego skojarzenia z wybranym przez nas zapachem i motywacji do poszukiwania, ważną częścią treningu jest uczenie psa wskazywania źródła zapachu i pozostawania przy nim mimo rozproszeń. Dużą zaletą tej dyscypliny jest to, że nie stawia prawie żadnych wymagań względem wieku, rasy czy kondycji fizycznej psa (ani jego opiekuna, co też nie jest bez znaczenia). Treningi nie wymagają dużej przestrzeni, nakładów finansowych, dobrej pogody, ani panowania nad psem w kontaktach z innymi czworonogami. Wymagają za to wybrania odpowiedniego systemu nauki i regularności. Jeśli poznamy metody pracy z psem, trenować można właściwie w każdym miejscu i warunkach. Pozornie taka forma aktywności nie wydaje sie zbyt męcząca fizycznie, ale poprzez węszenie fundujemy psu potężną ilość bodźców i nowych wyzwań. Do tej pory to najbardziej angażująca aktywność dla psich głów z jaką miałyśmy do czynienia. A co najważniejsze, psy naprawdę to uwielbiają i jak na razie, nie spotkałyśmy żadnego czworonoga, który nie byłby zainteresowany takim zajęciem.


nosework-6

Nasza kursantka Dafne zawiesza nos nad wybranym pojemnikiem, wskazując gdzie znajduję sie zapach.


ODI vs. VESPER

Odi i Vesper, niczym ogień i woda, mają zupełnie inne predyspozycje i upodobania dotyczące codziennych aktywności, co już na pewno zdążyliście zaobserwować. Odiszon preferuje szeroko pojęty wypoczynek i ciężko ją zmotywować do działania. Natomiast Vesper, pozbawiona nowych zajęć, staje się najbardziej apatycznym psem świata. Z tego względu do niedawna sądziłyśmy, że to praktycznie niemożliwe, żebyśmy mogły trenować coś wspólnie. Aż do momentu, w którym na horyzoncie pojawił się nosework. Oczywiście im głębiej siedzimy w świecie węszenia tym wyraźniej widzimy, że nawet w obrębie jednej dyscypliny i przy wykorzystaniu podobnych metod treningu, nasze suczydła pracują zupełnie inaczej. Ale to tylko potwierdza teorię, że jest to sport dla każdego.

Odi – wielki wróg pośpiechu, obwąchuje pojemniki w slow motion, natomiast Vesper musi to robić na wyścigi. Mogłoby sie wydawać, że przy tak odmiennych charakterach, ta sama aktywność nie może dawać dobrego efektu w obu przypadkach. Jest jednak przeciwnie. Odkąd trenujemy, Odi stała sie znacznie bardziej pewna siebie i samodzielnie podejmuje decyzje, natomiast Vesper łatwiej skupia uwagę i koncentruje się na wyznaczonym zadaniu.


nosework-1

Poziom trudności rośnie wraz z ilością „pustych” pojemników.


Przykładowy trening zakłada wykrywanie zapachu, który pojawia się w rożnych kontekstach, miejscach i rozproszeniach. Czasami puszka z olejkiem zapachowym jest ukryta w rurze (świetny patent podpatrzony u Tomka Jakubowskiego z Krogi DOG), czasami trafia do jednego z identycznych pudełek ustawionych w rzędzie, czasem chowamy ją przed psimi nosami gdzieś na osiągalnej dla nich wysokości. Możliwości jest mnóstwo, a każda z nich jest dla psa nowym wyzwaniem. Bez wzgledu na poziom noseworkowego zaawansowania, bardzo ważne jest nasze zaangażowanie, mowa ciała i jasne wskazówki, które dajemy psu. Choć sport nie wymaga od opiekuna dobrej kondycji fizycznej, nie zwalnia to nas z tego, żeby uważnie obserwować psa, nagradzać go we właściwym momencie (czego koniecznie trzeba się nauczyć!) i co tu dużo mówić, angażować się w to co robimy z pełnym przekonaniem. Nie możemy zapominać też o tym, że w sportach węchowych to pies jest bardziej aktywną częścią zespołu, dlatego nosework bywa sporym wyzwaniem dla czworonogów bardzo zależnych od wskazówek właściciela. Psy muszą nauczyć się samodzielności przy odpowiednich i szybkich reakcjach oraz wsparciu przewodnika.


nosework-4

Vesper zaczyna węszyć na hasło „Szukaj!”


 CO DAJE NOSEWORK?

Mówimy to z pełną odpowiedzialnością – daje zaskakująco dużo. Jesteśmy w stanie zapewnić psu aktywność, która stymuluje rozwój mózgu i męczy go nie tylko fizycznie. O tym jakie to ważne pisałam niedawno tutaj. Ćwiczenia możemy z powodzeniem organizować w warunkach domowych, dzięki czemu nie musimy się głowić nad tym czym zająć psa, kiedy leje jak z cebra albo gdy po prostu nie mamy czasu na długi spacer. Sesje treningowe nie powinny być długie i kluczem do sukcesu jest zbudowanie w psiej głowie jak najlepszego skojarzenia z tym zajęciem. Przy regularnej pracy z psem już po kilku tygodniach można zauważyć świetne efekty. Możemy trenować wyłącznie dla własnego funu, ale istnieje też możliwość startowania w zawodach i warsztatach poświęconych noseworkowi. Wykorzystywanie możliwości własnego nosa, przy wsparciu opiekuna, jest dla psów prawdziwą przyjemnością. Poza tymi zaletami, jest jeszcze jeden aspekt, o którym warto wspomnieć – nosework jest doskonałym uzupełnieniem pracy z psami reaktywnymi, lękliwymi czy agresywnymi. Choć pozornie nauka wykrywania zapachów nie ma związku z budowaniem pewności siebie albo panowaniem nad emocjami, to jednak okazuje się, że systematyczne treningi mają wielki wpływ na zmianę zachowania psa.


nosework-7

Z treningu na trening Dafne była coraz bardziej zaangażowana w prace nosem. :)

Biorąc pod uwagę ile dobrego wynika z tego typu psio-ludzkiej aktywności, aż szkoda byłoby nigdy tego nie spróbować. Czy polecamy Wam szkolenia i warsztaty noseworkowe pod okiem trenerów? Zdecydowanie tak. Każde omówienie metod pracy z psem, dobranie indywidualnego systemu nauki czy podpatrzenie ćwiczeń, mających wzmacniać zaangażowanie czworonoga, będzie bardzo pomocne. Czy nosework będzie stałym punktem życia Odiszona i Vesper? Na ten moment nie widzimy innej opcji, bo korzyści płynące z treningów są ogromne i widocznie przekładają sie na inne sfery życia.

O szkoleniu noseworkowym, które prowadzimy w naszej szkole w Warszawie możecie przeczytać tu: Co pies na nosework?

K.

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Życie z psem says:

    Ja bardzo jestem za mantrailing i tropieniem. Naprawdę idealna aktywność moim zdaniem. Nosework nie ma tego czegoś, ale łatwiej zrobić trening, więc też ćwiczymy. W sumie każda aktywność węchową jest świetna, ale nosework jest ciut nudniejszy moim zdaniem 😀

    Odpowiedz
    • Tropienie ludzi też jest bardzo wciągające, ale właśnie trudniejsze do zorganizowania. Nosework zaczyna być naprawdę ciekawy, jak już się się wyjdzie z etapu puszek i pudełek, a więc cierpliwości! 😉

      Odpowiedz