Stres u psów – SPARCS 2015

fot.: www.rover.com

Trzydniowy naukowy maraton wiedzy o psach zakończony! W niedzielę wytrwałam do 3 nad ranem, aby uczestniczyć w prawdziwej intelektualnej uczcie. Konferencja SPARCS odbyła się już po raz trzeci. Czołowi naukowcy z całego świata zajmujący się badaniem psów zostali zaproszeni do Phoenix w Arizonie, aby przedstawić wyniki swoich prac. Głównym założeniem konferencji jest popularyzowanie najnowszych badań naukowych wśród trenerów, behawiorystów, weterynarzy, ale także zwykłych właścicieli psów. Celem jest przekazanie wiedzy w taki sposób, aby miała ona praktyczne zastosowanie w codziennym życiu z psami i pomagała lepiej je zrozumieć. Wszystkie wykłady można było oglądać siedząc wygodnie na własnej kanapie, bo na stronie SPARCS udostępniono transmisję na żywo dla wszystkich, bez żadnych opłat. Ze względu na różnicę czasową wykłady rozpoczynały się ok. 18.00 naszego czasu, a kończyły po 3.00, ale poziom wykładów, szczególnie ostatniego dnia, nie pozwalał zasnąć. Tak było ciekawie!


W niedzielę tematem przewodnim wykładów był stres. Pierwszych dwoje prelegentów (dr Miles Orchinik oraz dr Cheryl Conrad) mówiło dość ogólnie o fizjologii stresu i o tym jaki wpływ może mieć stres na rozwój i funkcjonowanie organizmu. Jeśli studiowaliście psychologię lub neurobiologię to większość z przestawionych informacji powinna być Wam dobrze znana. Tym, którzy chcieliby podszkolić się w temacie, a nie mieli okazji obejrzeć wykładów, szczerze polecam książkę „Dlaczego zebry nie mają wrzodów? Psychofizjologia stresu” autorstwa Roberta Sapolsky’ego. Świetnie napisana, z humorem, momentami czyta się lepiej niż niejeden kryminał (można dowiedzieć się m.in. dlaczego kupy hien widać w ciemności 😉 ) i pomaga poukładać sobie w głowie, jak to jest z tym wyrzutem hormonów podczas reakcji stresowej, jak funkcjonuje układ współczulny i przywspółczulny, a także jak działają antydepresanty i w jakich przypadkach mają zastosowanie (cenna wiedza szczególnie dla osób, które pracują lub chcą pracować jako behawioryści).


PSY DOGOTERAPEUCI

Kolejny wykładowca, dr Bonne Berda z Holandii, mówił o stresie w kontekście psów. I tu zaczęło się robić naprawdę ciekawie. Badanie, które szczególnie przykuło moją uwagę dotyczyło psów dogoterapeutów i stresu, który mogą odczuwać podczas swojej pracy. W Holandii takie psy zazwyczaj „rekrutuje się” spośród psów, które z pewnych względów odpadły z treningu psów asystujących dla osób niepełnosprawnych. Zadaniem takich dogoterapetów jest towarzyszenie chorej osobie przez ok. 45 minut. W trakcie takiej sesji chory może głaskać psa, spacerować z nim, mówić do niego lub po prostu przebywać w jego towarzystwie. Obserwacje psów podczas takiej pracy przyniosły ciekawe wnioski: psy pracujące z ludźmi o osobowości introwertycznej (o słabszych zdolnościach komunikacyjnych) odczuwały większy stres, niż podczas pracy z osobami ekstrawertycznymi. Jako oznaki stresu uznawano m.in. takie zachowania jak popiskiwanie, drapanie, otrząsanie się, machanie ogonem. Wyniki tych badań pomogły lepiej dostosować ilość godzin pracy dla każdego z psów – jeśli wiadomo, że pies ma danego dnia pracować z pacjentami introwertycznymi, to planuje się dla niego mniejszą ilość zajęć, niż z pacjentami ekstrawertycznym.


EMOCJE PSÓW – JAK JE ODCZYTUJEMY?

Kolejne badania, o których opowiadał dr Berda wskazują na to, że właściciele są w stanie całkiem nieźle odczytywać emocje swoich psów, takie jak radość, strach, czy złość, ale zdecydowanie gorzej radzą sobie z identyfikowaniem sygnałów świadczących o stresie. Większość właścicieli wskazuje na takie sygnały jak drżenie, nadmierne szczekanie, czy dyszenie, ale niewielu wspomina o subtelniejszych sygnałach jak odwracanie głowy, ziewanie, oblizywanie nosa, podnoszenie przedniej łapy czy nadmierne picie wody.


fot.: materiały SPACRS 2015

fot.: materiały SPARCS 2015

EMPATYCZNE ZIEWANIE

Innym ciekawym tematem było ziewanie. Występuje ono w różnych kontekstach, m.in., podczas odczuwania stresu, albo kiedy temperatura ciała jest wyższa niż temperatura otoczenia. Pojawia się także przy zmianie poziomu pobudzenia organizmu – dlatego tak często, zarówno ludzie jak i psy, ziewają przed pójściem spać i zaraz po przebudzeniu. Wiele obserwacji wskazuje na to, że ziewanie jest „zaraźliwe”. Widząc ziewającą osobę, sami często niezależnie od swojej woli powtarzamy to zachowanie. Badania wykazały, że podatność na „zaraźliwe” ziewanie występuje u osób określanych jako bardziej empatyczne (Ramiro, 2008) i okazuje się, że niektóre psy robią to samo! Możecie sprawdzić to na swoich czworonogach! Co ciekawe, psy częściej „zarażają się” ziewaniem od osób, które znają, a więc emocje mogą mieć duży wpływ na to zachowanie. W tym kontekście ziewanie nie oznacza stresu (mierzono tętno, które nie ulegało zmianie podczas takiego zachowania). Dlatego ziewanie ziewaniu nierówne – może oznaczać odczuwany przez psa stres, jako jeden z tzw. sygnałów uspokajających, ale to zależy od kontekstu.


STRES U PSÓW W SCHRONISKU

Kolejny prelegent to dr Michael Hennessay, psycholog pracujący od wielu lat nad badaniem psów schroniskowych pod kątem zachowania ich dobrostanu oraz obniżenia poziomu stresu jaki odczuwają. W większości swoich badań opierał się na pomiarach poziomu kortyzolu we krwi psów w różnych sytuacjach. Stresory (czyli wewnętrzne lub zewnętrze zdarzenia lub bodźce, które wywołują stres) jakie najczęściej pojawiają się w warunkach schroniskowych to hałas, brak poczucia kontroli, izolacja społeczna, nowe bodźce, poczucie zagrożenia. Badania wykazały wiele ciekawych zależności:

– poziom stresu u psa, który trafia do schroniska jest najwyższy w ciągu trzech pierwszych dni
– głaskanie psów w schronisku (tych, które nie boją się człowieka) wpływa na zmniejszenie stresu, ale bardzo krótkotrwale (wskazówka dla wolontariuszy: warto głaskać psy krótko, ok. 15 minut, ale częściej)
– rodzaj diety (wysokiej lub niskiej jakości) nie wpływa na poziom kortyzolu we krwi
– psy porzucone przez właścicieli odczuwają w schronisku większy stres, niż psy bezpańskie zabrane do schroniska


CO NAM POWIEDZIAŁ DOKTOR „Z”?

Ostatni wykład tego dnia wygłosił dr Steve Zawistowski, behawiorysta. W Stanach znany jako doktor „Z”, często publicznie zabiera głos w kwestiach dobrostanu psów w schroniskach. Opowiedział m.in. o różnych rodzajach stresu jakie psy mogą odczuwać, a także o tym, że nie każda forma stresu jest niekorzystna, np. pies po usłyszeniu dźwięku domofonu, czekając na właściciela, który za chwilę wejdzie do domu także odczuwa stres w sensie fizjologicznym. Stres jest ściśle powiązany z poziomem pobudzenia organizmu. Najczęstsze czynniki stresujące psy to obcy ludzie, miejsca i obce psy, głośne dźwięki, urazy ciała, mało wzbogacone środowisko (np. u psów trzymanych na łańcuchu), a najpopularniejsze metody na zmniejszenie stresu u psów to odwrażliwianie, przeciwwarunkowanie, warunkowanie instrumentalne, a także farmakologia – czym są te trudniejsze pojęcia wyjaśnię kiedyś w oddzielnym poście, bo to dość złożony temat, a póki co pozostaje Wam google :)


WETERYNARZ NIE TAKI STRASZNY

Sytuacja z życia wzięta. Siedzisz z psem w poczekalni u weterynarza. Pies trzęsie się i piszczy, ale ty siedzisz niewzruszony, nie patrzysz na psa, nie mówisz do niego. Przecież tyle razy słyszałeś radę: „Nie głaszcz psa, kiedy zachowuje się w ten sposób, bo tylko wzmocnisz (nagrodzisz) jego niepożądane zachowanie!”. Rada żywcem wzięta z wczesnego behawioryzmu. Zamiast tego, można pokazać psu, że nie ma powodów do obaw i że przebywanie nawet w takim miejscu może być przyjemne. Skupienie się na zmniejszeniu pobudzenia psa (np. poprzez spokojne głaskanie) oraz zbudowanie pozytywnych skojarzeń (np. poprzez krótkie i częste wizyty u weterynarza podczas których jedyny „zabieg” jaki czeka psa to podanie mu smakołyków) – może być kluczem do sukcesu.


PRZEZNACZENIE

Zawistowski podkreślił, że nie powinno się zapominać o przeznaczeniu psa, czyli jego użytkowości. Przykład: border collie wychodzący na 10-minutowe spacery wokół bloku łatwiej wykształci zachowania niepożądane i jednocześnie będzie odczuwał większy stres nie mogąc zaspokoić swoich potrzeb związanych z aktywnością. Podczas swojej pracy jako behawiorysta Zawistowski nie otrzymał ani jednego zgłoszenia w sprawie border collie od hodowcy owiec albo w sprawie wyżła od myśliwego. Właściciele psów wykorzystujący je zgodnie z ich przeznaczeniem nigdy nie zgłosili się z psem wykazującym zaburzenia zachowania. Owszem dzwonili, jeśli ich pies nie potrafił wykonywać swoich zadań tak dobrze jak tego oczekiwali, ale przypadki lęku separacyjnego, zachowań kompulsywnych (np. uporczywe gonienie ogona, wylizywanie łap do krwi) praktycznie się nie pojawiały.


fot.: youtube.com

Zabawa laserem; fot.: youtube.com

LASER DOBRĄ ZABAWKĄ DLA PSA I KOTA?

Pod koniec swojego wykładu Zawistowski porusza problem frustracji, jaką odczuwają psy, a także koty podczas popularnej zabawy laserem. Włączamy mały kieszonkowy laser i zachęcamy zwierzaka do pogoni za światełkiem. Pogoń jest elementem łańcucha łowieckiego. Wyobraźmy sobie, że pies wypatruje, namierza, goni ofiarę, następnie ją chwyta, zabija i zjada. Pokazując psu, albo kotu światełko lasera na ścianie zachęcamy go do pogoni, która jest skazana na porażkę. Zwierzę nie ma szans złapać tego za czym goni, co wywołuje frustrację. Wyobraź sobie, że bierzesz do ręki szklankę, odkręcasz kran, nalewasz wodę, a kiedy chcesz się napić okazuje się, że szklanka jest pusta. Kiedy ta sytuacja powtarza się, poziom stresu może być bardzo wysoki. Jeśli ktoś jednak bardzo chce używać lasera do zabawy, warto pochować smakołyki w różnych miejscach w mieszkaniu, a następnie naprowadzać psa czy kota na ukryty smakołyk światełkiem lasera, tak aby miał możliwość zamknąć łańcuch łowiecki, zdobywając nagrodę.


WYJĄTKOWA WIĘŹ MIĘDZYGATUNKOWA

Najciekawszą informacją powtarzaną przez wielu wykładowców tego dnia, były wyniki badań opublikowane w kwietniu tego roku, zgodnie z którymi patrzenie w oczy własnego psa wzmaga wydzielanie oksytocyny (która wpływa m.in. na związek emocjonalny między matką a dzieckiem lub między partnerami), przez co człowiek chętniej nawiązuje kontakt z psem. Interakcja człowieka z psem wyzwala z kolei wydzielanie tego samego hormonu u psa, co tworzy zamknięty cykl. Może to świadczyć o istnieniu niezwykłej, emocjonalnej więzi jaka tworzy się między dwoma tak różnymi gatunkami, jak człowiek i pies.


STRES JEST NIEZBĘDNY!

Podczas dyskusji panelowej na koniec tego dnia konferencji wszyscy prelegenci podsumowali najważniejsze wnioski jakie płyną z tego, co wiemy o stresie u psów:

1) Stres jest niezbędny – całkowita izolacja od bodźców stresujących w młodym wieku powoduje, że pies dużo gorzej radzi sobie ze stresem i frustracją jako dorosły osobnik. Nie róbcie tego błędu i nie unikajcie za wszelką cenę każdej sytuacji, która może stresować psa. Pies musi mieć możliwość nauczenia się radzenia sobie w trudniejszych sytuacjach.
2) Poziom stresu, na jaki narażamy psa musi być umiarkowany – skrajności nigdy nie są dobre.
3) Czynniki stresujące, z jakimi pies spotyka się w codziennym życiu nie powinny być długotrwałe, aby nie prowadziły do chronicznego stresu.
4) Dobre poznanie swojego psa, oraz odczytywanie sygnałów jakie wysyła pomoże ocenić, czy stres jaki odczuwa pies jest umiarkowany, czy zbyt silny.
5) Psy świetnie odczuwają emocje opiekuna, więc jeśli chcesz, aby twój pies stresował się mniej, sam także powinieneś czuć się spokojny i zrelaksowany!
6) Zaspokojenie potrzeb psów zgodnie z ich wymaganiami i użytkowością jest niezbędne dla zachowania ich dobrostanu. Indywidualne podejście do każdego psa i jego potrzeb jest bardzo ważne zarówno w życiu codziennym z psem, jak i w opiece nad psami w schronisku.


materiały SPARCS 2015

fot. materiały SPARCS 2015

Na tegorocznym SPARCsie odbyło się jeszcze kilka bardzo ciekawych wykładów, m.in. o dziko żyjących psach w Nikaragui – właśnie o tym jest kolejny post.

 

M.

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Pingback:
  • Świetny artykuł, z przyjemnością przeczytam zaproponowaną książkę : dlaczego zebry nie mają wrzodów. Sam tytuł zachęca. Co do idei stresu, znam ten temat i naprawdę żałuje, że nie wynaleziono magicznej tabletki na psi stres. Próbowałam wielu metod, farmakologia, stress outy, odwrażliwiania poprzez flooding, zalewanie go bodźcami. Np: Rico boi się jeździć metrem więc jeździmy komunikacją, co najmniej raz w tygodniu i zawsze mam w kieszeni smaczki. Po przejażdżce zawsze pies jest nagradzany długim spacerem po lesie, czy łąkach. Pomimo tego kiedy wchodzimy do pociągu, pierwsze co Robi Rico to chowa się pod siedzenia. Druga sprawa pies boi się hałasów, wobec tego zaczęłam chodzić z nim do Lasku Bielańskiego na spacery, nie daleko jest strzelnica. Podczas spacerów nie zwracałam uwagi na hałasy, tylko zajmowałam psa tropieniem, co on uwielbia! Było lepiej, nie powiem, ale na hałas petard, zwłaszcza teraz w okresie świątecznym,nasze treningi są na NIC! Chowa się, trzęsie, i pije dużo wody. Oczywiście kiedy przestaje strzelać wyciągam z lodówki smaczki i próbuje psa zachęcić do prostych ćwiczeń, z zakresu posłuszeństwa, połączonego z łatwymi sztuczkami, jest dużo nagród. Wydaje się, że pies się uspokaja, ale kiedy znowu zaczynają strzelać, choćbym postawiła kurczaka – nie wyjdzie! Powiedz mi tak szczerze, można psa znieczulić na hałasy, są jakieś lepsze metody, co by poradził Dr Z??

    Odpowiedz
    • Hahaha, o tym Dr Z niestety więcej nie mówił :) ale mogę podpowiedzieć Ci jeszcze jedną rzecz wartą wypróbowania. Przy odrważliwianiu / przeciwwarunkowaniu ważne jest, aby bodźce, które wywołują u psa strach serwować psu w takiej formie, która nie wywołuje u niego paniki. W plenerze podczas wystrzałów trudno jest nam to kontrolować, dlatego dobrze jest na początku skorzystać z nagrań choćby z youtuba. Jeśli Rico dostaje michę 2x dziennie wprowadź nowy rytuał – zanim miska wyląduje na ziemi włącz delikatne odgłosy fajerwerków i wyłącz jak skończy jeść, na początku bardzo cicho, ale stopniowo zwiększając głośność w kolejnych dniach / tygodniach. Ja w ten sposób pracowałam z Vesper nad jazdą metrem. Przez klika tygodni, 2x dziennie w moim mieszkaniu można było usłyszeć „następna stacja: politechnika” 😛
      To na pewno nie zadziała przed najbliższym sylwestrem, jest na to za mało czasu, ale warto spróbować na dłuższą metę. Oczywiście prawdziwe fajerwerki to jeszcze coś innego (błyski, zapach), ale może to być pomocny element pracy z psem.
      Podrap ode mnie Rico za uchem :)

      Odpowiedz
  • Pingback: