Żeby jedzenie nie było łapówką…

alda3

Wykorzystanie jedzenia w szkoleniu psów daje ogromne możliwości. Jest to jeden z najsilniejszych motywatorów i nie bez powodu jest powszechnie stosowany. Zdecydowana większość trenerów, bez względu na wykorzystywane metody szkoleniowe, w mniejszym lub większym stopniu korzysta z nagradzania psów jedzeniem. Jednak wbrew obiegowej opinii właściwe wykorzystanie smakołyków w szkoleniu psów to umiejętność, której trzeba się nauczyć. Z tego świetnego materiału na nagrodę bardzo łatwo jest zrobić łapówkę i w dłuższej perspektywie osiągnąć słabsze efekty szkolenia. Co zrobić, żeby tego uniknąć?


odi1

Łapówka czy nagroda? Na zdjęciu naturalne przysmaki marki ALDA.

PROWADŹ MNIE!

Naprowadzanie jest jedną z technik szkoleniowych, z której sama jako trener chętnie korzystam, szczególnie podczas szkoleń dla początkujących psio-ludzkich zespołów. Jest ona stosunkowo łatwa i pierwsze efekty są szybko widoczne. Polega to na tym, że trzymając jedzenie w ręku, a właściwie pokazując je psu przed nosem zachęcam go do wykonania jakiejś czynności lub przyjęcia danej pozycji np. siad czy waruj. Jednak trzymanie jedzenia w ręku powinno odbywać się głównie na początkowym etapie uczenia psa nowego zachowania i budowania skojarzeń między komendą, zachowaniem, oraz nagrodą. Kiedy wszystko wskazuje na to, że pies zrozumiał tę zależność, trzeba stopniowo ograniczyć, a z czasem przestać naprowadzać jedzeniem. Pracujemy nad tym, żeby schemat: POKAZANIE SMAKOŁYKA – ZACHOWANIE – NAGRODA, zamienić na KOMENDA – ZACHOWANIE – NAGRODA. Komenda słowna lub gest mają całkowicie zastąpić widok smakołyka przed nosem.


LEPSZE JEST WROGIEM DOBREGO

Niektórym opiekunom wydaje się, że im więcej atrakcyjnych smakołyków dadzą swojemu czworonogowi, tym chętniej będzie on wykonywał ich polecenia. Niestety to tak nie działa. Jeśli naukę zatrzymamy na etapie zachęcania psa smakołykami do wykonania danej komendy, bardzo szybko zobaczymy, jak wybiórczo będzie on reagował na nasze polecenia. Bardzo często słyszy się, że jakiś pies zrobi coś tylko wtedy, gdy widzi parówkę. Najczęściej wcale nie oznacza to, że jest przekupnym wyłudzaczem, ale prawdopodobnie nie został nauczony reagować inaczej, niż na widok jedzenia. Co więcej, bez odpowiednio przepracowanych rozproszeń, czyli nauczenia reakcji na komendę w różnych miejscach i kontekstach, pies, który jest tylko wodzony za nos smakołykiem może w trudniejszych sytuacjach (w obecność innych psów, w ruchu ulicznym itp.) zupełnie ignorować przewodnika nawet jeśli przed nosem ma kawałek soczystego steka.


alda2

Warto pamiętać o tym, żeby zwracać uwagę na skład smakołyków.

ZASKAKUJ MNIE!

Kolejna sprawa to coś, co nazywamy nieregularnym rozkładem wzmocnień. Pod tym pojęciem kryje się zasada, zgodnie z którą można osiągnąć lepsze (trwalsze) efekty szkoleniowe, jeśli pies nie będzie się spodziewał kiedy i jaką nagrodę otrzyma. Warto wprowadzić taki sposób nagradzania po tym jak pies opanuje podstawy nowych umiejętności. Łatwo jest wpaść w schemat podawania jedzenia zawsze w taki sam sposób i tym samym jedzeniem, a taka przewidywalność po jakimś czasie oznacza jedno – nudę! Atrakcyjność nagrody, która jest nieprzewidywalna i nie występuje przy każdej próbie to zjawisko świetnie znane także w ludzkim świecie. Przykłady? Wszelkiego rodzaju gry losowe, które ludzie uwielbiają i angażują się z wielkim zapałem. Mimo, że szansa na wygranie jest niewielka, to te sporadyczne nagrody sprawiają, że podejmują kolejne próby, aby w końcu zdobyć nagrodę. Ja sama pamiętam z dzieciństwa automaty z maskotkami (tzw. „szczęśliwa łapa” :) ). Radość płynąca z wygrania takiej maskotki była wielokrotnie większa, niż z kupienia identycznej w sklepie. Z drugiej strony, zbyt szybkie ograniczenie nagród może sprawić, że pies straci motywację i będzie trzeba cofnąć się o krok. Odpowiednie nagradzanie to sztuka, której trzeba się nauczyć i dopasować do konkretnego psa.


alda4

Nowe smakołyki eliminują nudę… A nuda to najgorszy demotywator dla obu stron.

PSY WIDZĄ WIĘCEJ

Psy jako mistrzowie w odczytywaniu naszej mowy ciała widzą czasem więcej, niż chcielibyśmy im przekazać. Ile razy zdarzyło Wam się, że pies wykonał jakąś komendę jeszcze zanim ją wydaliście? Bardzo często nieświadomie uczymy psy reagować na zapowiedź nagrody, którą jest sięgnięcie ręką do kieszeni lub saszetki, albo szelest torebki foliowej, w której znajdują się wyjątkowo pyszne smakołyki (z tego choćby względu odradzam noszenie nagród w szeleszczących torebkach). Efekt jest taki, że pies nie uczy się reagowania na naszą komendę, ale właśnie na te „sprzyjające okoliczności”. :) Aby dobrze szkolić psa, trzeba zdać sobie z tego sprawę i nauczyć się kontrolować własne ruchy. Nie mniej ważny jest moment podania psu nagrody. Należy zrobić to na tyle szybko, aby pies skojarzył nagrodę z tym, na czym nam zależy. Prosisz psa o siad, pies siada, sięgasz do kieszeni po smakołyk, który ciężko wydobyć, w oczach psa trwa to całe wieki i nie mogąc się doczekać trąca Cię łapą. Kiedy wreszcie uda Ci się skierować nagrodę w stronę pyska psa, ten dawno już wstał i zapomniał, że wcześniej siedział. Podanie smakołyka zbyt późno sprawi, że nagrodzisz psa za zupełnie coś innego, niż zamierzałeś.


alda1

Smakołyki podczas treningów powinny znajdować się pod ręką. Czas podczas właściwego nagradzania naprawdę ma znaczenie.

KALEJDOSKOP NAGRÓD

Jedzenie jest najbardziej oczywistą formą nagrody w szkoleniu psa, ale korzystając z niej, warto wykorzystywać także inne rodzaje nagród. Wybór jest naprawdę spory: nagradzanie zabawą w przeciąganie, rzuceniem piłki, pochwała, dotyk, nagrody środowiskowe i wiele innych, których atrakcyjność będzie różna dla każdego psa. Mieszanie różnych form nagradzania, nauczenie psa płynnego przechodzenia z nagrody w postaci jedzenia na zabawkę (i odwrotnie) to także ważny aspekt szkolenia. Często zdarza się, szczególnie na początku treningów, że pies chce pracować tylko za jedzenie i nie chce się bawić lub odwrotnie – gdy widzi zabawkę, to nie chce nic jeść. To wszystko można jednak wypracować i naprawdę warto to zrobić, bo ograniczanie się tylko do jednego sposobu nagradzania daje mniejsze możliwości.


NIE BÓJ SIĘ, PIESKU

Jedzenie sprawdza się świetnie w różnych formach pracy z psami lękowymi oraz bardzo wycofanymi i często jest jedynym sposobem na zachęcenia psa do jakiejkolwiek aktywności. Jest również niezastąpione przy nagradzaniu wiele razy z rządu i w krótkim czasie, co nie jest możliwe np. z użyciem zabawki czy innego rodzaju nagród. Metody oparte na przeciwwarunkowaniu (zmianie reakcji na jakiś bodziec, gdy np. chcemy aby pies przestał się czegoś bać) wykorzystujące właśnie jedzenie przy umiejętnym stosowaniu mogą przynosić świetne efekty. Warto pamiętać też o tym, żeby wybierać smakołyki, które mają dobry skład. Do tego wpisu wykorzystałyśmy pakiet smakołyków z firmy ALDA Przysmaki dla zwierząt.


alda6

Odi jest zwykle bardzo nieśmiała przy nowych komendach, więc metoda motywacji smakołykami u niej sprawdziła się idealnie.

KOŁO WZAJEMNEJ MOTYWACJI

Początki przygody ze szkoleniem psa są bardzo ważne szczególnie dla ludzkiej części zespołu, bo właśnie od pierwszych doświadczeń opiekuna zależy poziom zaangażowania w treningi. Jeśli ktoś stwierdzi, że to zbyt trudne lub długo nie widać efektów, to z dużym prawdopodobieństwem odpuści temat. Nagradzanie jedzeniem daje w większości przypadków szybkie i widoczne efekty, które są satysfakcjonujące dla opiekuna, a o motywowaniu ludzkiej części teamu nie można zapominać. Zmotywowany człowiek to połowa sukcesu.

M.

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • zyciezpsem.pl says:

    Ostatnio oglądałem sporo materiałów ze szkoleń psów użytkowych – wojskowych oraz policyjnych i urzekło mnie to, że oni tam praktycznie wcale nie używają jedzenia jako nagrody.

    Podoba mi się koncepcja, że pies powinien pracować dla samej chęci pracy, a nie dla nagrody. W obecnych czasach jednak jest duży nacisk na szybkie efekty, które zapewnia właśnie jedzenie.

    Trudno powiedzieć czy tak jest dobrze. My też stosujemy jedzenie, ale czasami widzę spadki motywacji jak nie ma nagrody, a nie ukrywam, że od czasu do czasu robimy sobie sesje bez jedzenia.

    Odpowiedz
    • Wiesz, trudno porównać szkolenie psa użytkowego, który pochodzi z odpowiedniej hodowli, jest szkolony do konkretnego celu od szczeniaka, a jego przewodnik to osoba, która ma dużą wiedzę, z takim psem który większość życia spędził na kanapie, albo w schronisku, jest słabo zsocjalizowany, lub w typie rasy mało nastawionej na współpracę z człowiekiem. To dwa zupełnie różne światy i szkolenie twz. psów rodzinnych zawsze będzie się różniło od szkolenia psów użytkowych, ze względu na ograniczone możliwości psów i opiekunów. I to nie zawsze jest kwestia podejścia „chcę teraz i szybko” tylko mierzenia sił na zamiary i zupełnie innego celu takiego szkolenia.

      Odpowiedz
  • U nas jedzenie sprawdzało się bardzo dobrze na początku (psiak ze schroniska, który niestety poznał co to jest głód zanim tam trafił) na podstawowe komendy typu siad, leżeć czy łapa. Także do różnych przeszkód na torze podążała za smakołykami. Jednak bardziej była skupiona własnie na tym smakołyku niż na tym co robi i już nauczenie zostawania w miejscu było niemożliwe ;). Po odstawieniu smakołyków udało się nauczyć trochę cierpliwości. Także teraz w sumie mamy model „Zaskakuj mnie” – który sprawdza się bardzo fajnie.

    Odpowiedz