Zaraźliwe ziewanie? To z miłości!

dsc_0671

Nie ma nic gorszego od spotkania podczas którego ktoś ziewa. Mija dosłownie chwila i mamy efekt domina. Kolejne osoby ziewają, próbując to niezdarnie ukryć, bo jak wiadomo, w towarzystwie nie wypada. Nasze mózgi są skonstruowane w taki sposób, że trudno im z tym odruchem walczyć. Czasami wystarczy samo czytanie na ten temat albo oglądanie zdjęć i bach, nasz mózg wariuje. Naukowcy wskazują jednak na to, że znacznie częściej reagujemy w taki sposób, na ziewanie kogoś z kim jesteśmy emocjonalnie związani. I teraz najciekawsze: psy mają tak samo!

Pamiętam, że w dzieciństwie będąc zafascynowana faktem, że ziewanie to takie zaraźliwe cholerstwo, chodziłam za moją kotką i próbowałam ją do tego zmusić. Ziewałam do Mimi tak długo, aż prawie zemdlałam, ale efekt był niestety tylko jeden – kocie pazury wbite w nogę. Skutecznie zniechęcona porzuciłam wtedy swoje eksperymenty naukowe. Ale niedawno wróciłam do tematu, kiedy natknęłam się na kilka artykułów i badań z udziałem zwierząt.


dsc_0650

Czy tylko my ziewamy patrząc na to zdjęcie Vesper? :D

Nikogo nie dziwi to, że psy zarażają ziewaniem siebie nawzajem. Można to też zaobserwować wśród innych zwierząt. Naukowcy z tokijskiego uniwersytetu wskazują jednak na pewną zależność – częściej „zarażają się” osobniki, które maja bliskie relacje. A jak to wygląda na linii człowiek – pies? Przeprowadzono wiele różnych testów dotyczących psiego ziewania. Wyobrażacie sobie, jakie to musiało być porywające zadanie? :) Generalne założenia  były dość proste: w pierwszej części pies był przywoływany do człowieka (do nieznajomego lub do swojego przewodnika), nawiązywali kontakt wzrokowy, człowiek przeciągał się i ziewał. W niektórych badaniach wdrożono również wyłącznie nagrane sygnały dźwiękowe. Wnioski są następujące:

  1. psy potrafią reagować ziewaniem na sam dźwięk ziewnięcia ich opiekuna – czworonogom odtwarzano wyłącznie dźwięk ziewnięcia, nie widziały swojego przewodnika;
  2. psy odpowiadały ziewaniem na ziewnięcie opiekuna nawet kilka razy częściej, niż na ziewnięcie nieznajomej osoby;
  3. psy znacznie częściej reagowały na ziewanie, jeśli mogły obserwować mowę ciała człowieka;
  4. starsze psy częściej reagowały na ziewnięcia, co świadczy o tym, że zwierzęta w nieświadomy sposób nabywają tego typu umiejętności.

Bardzo ciekawe jest również to, że czworonogi biorące udział w badaniach nie dawały się nabrać na udawane ziewanie – żeby wywołać reakcję nie wystarczyło wymuszone przeciągnięcie się człowieka i rozchylenie ust bez charakterystycznego „aaaaaaaahhh”. Takie to cwane bestie.


Migoto Inu

Szczenięta w Migoto Inu FCI.

Wiele osób sceptycznie potraktowało wyniki testów wskazując na to, że ziewanie może być wynikiem niepokoju wywołanego nową sytuacją. Z tego względu podczas testów monitorowano również tętno zwierząt, żeby mieć pewność, że ich reakcje nie są przejawem stresu. Okazało się, że stres nie grał w tym przypadku większej roli i ziewanie nie było sygnałem uspokajającym, ponieważ zaobserwowano tylko nieznaczne wahania tętna. Badania były przeprowadzane w kilku ośrodkach naukowych, na różnych grupach czworonogów. Jedyna różnica dotyczyła zwykle ograniczenia czasu, w którym psy miały odpowiedzieć na ziewnięcie człowieka – od 2 do 5 minut. Wnioski w obu przypadkach były zaskakująco podobne. Więź między człowiekiem a psem ma ogromne znaczenie w przypadku tego typu odruchów i wpływa na ich częstotliwość.


CO TO WŁAŚCIWIE ZNACZY?

Zanim zaczniecie ziewać do swoich czworonogów, warto się zastanowić czy to ma jakieś znaczenie? Owszem ma. Potwierdza to tezę, że psy mają zdolność empatii, którą do tej pory była przypisywana zaledwie kilku innym gatunkom zwierząt. Na czele tej elitarnej grupy były przede wszystkim szympansy, pawiany i makaki. Co ciekawe, w przypadku ludzi brak odpowiedzi na ziewnięcie może świadczyć o nieprawidłowym rozwoju mózgu. Umiejętność odczytywania ludzkiej mowy ciała i to, ze psy nie dawały się nabrać na udawane ziewanie, potwierdza również to, ze często nie doceniamy ich zdolności obserwacji i wyczuwania emocji, które często są zaskakująco duże.

Na koniec łapcie filmik i spróbujcie nie ziewnąć. Kto z Was już zaczął eksperyment? 😀


K.


Źródła:

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Widocznie jestem bardzo empatyczna , bo podczas lektury o mało żuchwy nie zwichnęłam! Zaraźliwe ziewanie obserwuję często, wystarczy poziewać sobie rano i już moja Pinia mi wtóruje. Działa to tež w drugą stronę, czyli ona ziewa, a ja małpuję. Jest to takže sygnał uspokajający. Gdy coś się dzieje , co ją niepokoi np.burza, zaczynam ziewać, a po chwili Pinia się wycisza, sama ziewa. Jesteśmy więc wyjątkowo zgraną parą!

    Odpowiedz
    • Pomyśl ile my się naziewałyśmy podczas pisania tego wpisu! 😀 Zgadza się, ziewanie jest tez sygnałem uspokajającym, ale w przypadku tych badan wykluczono niepokój psów. Zdecydowanie ziewały dla towarzystwa, tak jak Pinia. :) Pozdrowienia!

      Odpowiedz
  • Dedicated servers says:

    W momentach silnego stresu glowna role odgrywa adrenalina, ktora uruchamia u psa pelna gotowosc fizyczna i psychiczna. Natomiast przy dlugotrwalym stresie kortyzol oraz spadek poziomu NA, serotoniny i dopaminy powoduja, ze pies zamyka sie w sobie.

    Odpowiedz