Piękny, wczesny poranek. Odina zaczyna swój codzienny rytuał kręcenia się w sypialni czekając na to, aż podniosę się z łóżka. Jestem prawie pewna, że w jej małej głowie rodzi się myśl: „mój człowiek niedługo wstanie, więc muszę się głośno drapać, ziewać, mlaskać, wzdychać i sapać”. Do tego zestawu dodałabym też tupanie, ale to chyba robi podświadomie. Wstaję ponaglana trącaniem czarnego nosa, witamy się radośnie (przecież noc to cała wieczność) i co ukazuje się moim oczom…? KŁĘBY, KŁĘBY SIERŚCI. To znak, że moje kochane psisko znowu linieje. Ah te upały…

 

Po mojej Babci przejęłam obsesyjne podejście do sprzątania, więc widok grafitowej kanapy, która wygląda tak, jakby całą noc kimał na niej Yeti doprowadza mnie do lekkiego zawału. Co gorsza, kiedy już wydaje mi się, że operacja „odkłaczanie domu” została zakończona sukcesem, Odina zaczyna swoje przechadzki. Pójdzie po zabawkę, położy się przy kanapie, zacznie się przeciągać…

Wszystko to słodkie i urocze, ale efektu możecie się domyślać:

 

pcjew

 

Jako, że za kłakami w każdej części domu i na wszystkich ubraniach nie przepadam, przetestowałam kilka sposobów na pozbycie się tych psich gratisów. Tak, tak! Poradnik Pani Domu i Pani Psa przed Wami!

 

1. Czesanie, czesanie, czesanie…

 

…nic go nie zastąpi. W okresie linienia, które na ogół psy przechodzą dwa razy w roku, nie ma zmiłuj, trzeba czesać bardzo regularnie. Sama korzystam ze szczotki w typie znanego wszystkim furminatora, która służy mi odkąd Odi pojawiła się w moim domu. Czy się sprawdza? Tak, zdecydowanie. Nie podrażnia skóry psa, skutecznie usuwa włosy, nie wyrywa ich i co ważne, przez to, że zatrzymują się na szczotce, znacznie mniej kłaków kłębi się wokół mnie. Odi czesanie traktuje jak formę zabawy, więc problemów wychowawczych w tym zakresie nie mam. Jeśli jednak Wasz pies nie chce współpracować, można zachęcić go smakołykami. Po pewnym czasie zacznie kojarzyć czesanie z czymś pysznym.

 

Kiedy powtórka?

Kiedy powtórka?

2. Trik z wodą

 

Czesanie to jedno, ale dodatkowo można co jakiś czas wykorzystać inną opcję. Wystarczy zmoczyć dłonie i przeciągnąć nimi po grzbiecie psa. Martwe włosy zostaną na mokrych dłoniach. Nie zastąpi to szczotkowania, ale przynajmniej zgarniecie z psa to co za chwile zostanie na podłodze albo Waszych spodniach 🙂

 

3. Gumowe rękawiczki 

 

Nie wiem czy znacie ten patent, ale kiedy kanapa zaczyna przypominać wspomnianego wyżej Yeti, zakładam rękawiczki i wkraczam do akcji. Nie jest to specjalnie trudne, więc mogą to robić nawet dzieciaki. (Taka wskazówka dla wszystkich rodziców 😛 ). Jak to robić? Zakładamy gumowe albo lateksowe rękawiczki, moczymy je w wodzie i przeciągamy dłońmi po np. tapicerowanym fotelu. Sierść się roluje i zbiera w jedno miejsce. Potem wystarczy zebrać kłaki odkurzaczem. Jeśli ktoś się zastanawia, dlaczego od razu nie złapać za odkurzacz, to zapraszam na oględziny sierści wbitej w kanapę. Odkurzacz nie wszystko chwyta, a jak włączę ssanie na maksa, to czasami nie mogę go od kanapy oderwać. Ciężkie jest życie pedanta. Jeśli rękawiczki Was nie przekonują to mam inną propozycję…

 

4. Tadaam! Pro-sprzęt dla pro-sprzątających!

 

Pet Hair Magnet na przykład. Przyznam się, że zastanawiałam się nad kupieniem tej ściągaczki, ale zapomniałam o tym po ostatnim linieniu. Działanie jest chyba dla wszystkich jasne. Alternatywną opcją jest również rolka do sierści.
Kiedy podłoga w domu zaczyna przypominać wielki, choć trochę nieregularny dywan, myślę o zakupie automatycznego odkurzacza. Spora inwestycja, ale większość moich znajomych bardzo chwali tego typu sprzęty. Nawet Ci, którzy zwierząt w domu nie mają. Sam jeździ, sam zbiera kurz, sam się włącza o określonej porze. Kluczem jest słowo „sam”, bo to znaczy, że przynajmniej jedno miałabym z głowy. Chyba, że zacznę odkurzać psa…

 

giphy

 

5. Nobla dla tego, kto wymyślił klejące rolki do ubrań!

 

Ten ktoś z cała pewnością miał psa lub kota. Inaczej nie da się tego wyjaśnić. Takie rolki to niewielki koszt, a czasami ratują życie. Ciemny garnitur obklejony jasną sierścią? Domowy standard. Jeśli macie zwierzęta i życie towarzyskie, to warto mieć taką rolkę na wszelki wypadek. Może dzięki temu Wasi goście nie będą wychodzić z prezentem w postaci sierści na sobie.

 

Jeśli macie jeszcze jakieś sposoby anty-sierściowe, to bądźcie dobrymi ludźmi i dajcie znać. Pisząc post kątem oka widzę jak przez salon przemieszczają się małe kłęby sierści. Idę coś z nimi zrobić, zanim osiągną monstrualne rozmiary…

 

Właściciele liniejących psów! Niech moc będzie z Wami, a ja łączę się ze wszystkimi w bólu!

 

Tumbleweeds2

 

K.