Przyjaźń na czterech łapach

razem

Mówi się, że pozory mylą i nikogo nie można oceniać powierzchownie, ale zdarza się, że już podczas pierwszego spotkania wiemy, czy dogadamy się z nowym znajomym. Chemia albo jest, albo jej nie ma. Działamy intuicyjnie, czytając mowę ciała, zwracając uwagę na sposób mówienia, poglądy, zachowanie. W przypadku psów sytuacja często wygląda podobnie. Wstępna obczajka, potem obwąchanie, wyczuwanie się i już wiadomo, czy psy same z siebie zaczną radosną pogoń. Nie mam pojęcia według jakiego klucza dobiera sobie kumpli Odi, ale doskonale wiem, że ograniczając interakcje z niektórymi psami mogę wpłynąć na jej samopoczucie. Co tu dużo mówić, bez spacerów z ulubionymi kumplami robi się piesełem smutełem. Nasuwa się na myśl jedno pytanie: czy psy mogą tworzyć trwałe przyjaźnie z innymi czworonogami? Zanim krzykniecie „no jasne!”, musicie wiedzieć, że wśród naukowców zdania są bardzo podzielone, bo i spójna definicja przyjaźni na czterech łapach nie istnieje.


Jeśli sama miałabym określić, czym może być psia przyjaźń, na pewno nie miałabym na myśli bezmyślnego kotłowania się z każdym napotkanym na spacerze psem. O poprawnej komunikacji i sygnałach wysyłanych przez psy możecie przeczytać tu: Psy natrętne, psy nieśmiałe… Nie chodziłoby też o natrętne dążenie do interakcji z innymi czworonogami, przy irytujących tekstach opiekunów: on tylko chce się przywitać, bo lubi inne pieski. Chodziłoby o relację, w której psy czują się w swoim towarzystwie komfortowo. Jest czas na radosną gonitwę (podczas której to zazwyczaj Vesper robi sprytne uniki, a Odi potyka się o własne łapy), jest czas na obwąchiwanie trawy czy znaczenie terenu, jest też moment na spokojne dreptanie obok siebie, spanie albo odpoczywanie. W takim układzie psy nie są nadmiernie pobudzone (np. bawią się przez jakiś czas, a nie podczas całego spaceru, zamęczając się nawzajem i uniemożliwiając normalne chodzenie), kontakt sprawia im przyjemność, a komunikacja jest pozbawiona agresji. W tym wszystkim powinno być też miejsce na przywiązanie, które przynajmniej w teorii sprawiałoby, że psy dążą do wspólnych kontaktów z konkretnymi przedstawicielami swojego gatunku.


Migoto Inu

W każdej relacji ważne jest zachowanie równowagi – jest czas na zabawę, ale też na spokojne odpoczywanie.

Naukowcy nie są zgodni co do tego, czy psy są w stanie świadomie budować relacje oparte na trwałej przyjaźni. Więcej uwagi poświęcano do tej pory relacjom miedzy wilkami, szympansami albo słoniami, ponieważ można je obserwować w środowisku naturalnym. Udomowione psy nie były na tyle interesującym obiektem badań, ponieważ to ich opiekunowie decydują np. o częstotliwości spotkań między konkretnymi osobnikami. Trudno analizować też przywiązanie i kwestię wzajemnej obrony przed drapieżnikami (które widzimy w stadach dzikich zwierząt), skoro z takimi sytuacjami nie mamy do czynienia w przypadku udomowionych czworonogów. Niemniej jednak założę się, że każdy zna choć kilka wzruszających przykładów psiej lojalności i wierności, które przynajmniej w teorii należałoby potraktować jako materiał badawczy. Na pewno widzieliście filmiki rozdzierające serce, na których jeden pies pilnuje drugiego, potrąconego przez samochód. Albo słyszeliście o czworonogach, które wpadają w depresję po śmierci swoich kumpli. Trudno mówić tu o braku przywiązania i traktować te relacje w powierzchowny i lekceważący sposób, choć z perspektywy badaczy są to wyłącznie anegdoty.


KUMPLE

Spotkania Vesper i Odi nie polegają na ciągłych zabawach. Jest też czas na eksplorowanie terenu.

MAGICZNE HASŁO: GDZIE JEST VESPER?

Nie sądzę, żeby Odi i Vesper kiedykolwiek miały potrzebę definiowania swojej relacji, ale wyraźnie widać, że bardzo się lubią. Widują się przeciętnie kilka razy w tygodniu. Czasami podczas spacerów, czasami w domu. Na pewno nie kojarzą wspólnych spacerów wyłącznie z wyprawami w nieznane i wielkimi odkryciami, bo tego nie jesteśmy w stanie im zapewnić za każdym razem. Nie chodzi więc o dodatkowe atrakcje. Jeśli wiem, że za chwilę spotkamy się całą ekipą, wystarczy jedno hasło „gdzie jest Vesper?”, a w Odi wstępuje zupełnie inna energia. Przypadek? Nie sądzę. Widzę, że przebiera łapami ze szczęścia, a wspólne spacery są dla niej dużo większą atrakcją, niż dreptanie wyłącznie w towarzystwie ludzi. Ze względu na to, że nasze psy nie mieszkają razem, śmiem twierdzić, że żadna z suczek nie musiała na siłę dopasowywać się do tej sytuacji. Żadna z nas nie zmuszałaby ich do kontaktu, jeśli nie byłoby miedzy nimi chemii. Są po prostu kumplami bez czerpania z tej relacji dodatkowych profitów, na które wskazują niektórzy naukowcy. Ograniczenie ich kontaktów (np. ze względu na wyjazd) skutkuje tym, że Odi: 1. koniecznie chce iść pod dom Vesper na każdym spacerze, 2. zaczyna piszczeć na widok podobnych psów, co tylko potęguje jej rozczarowanie, kiedy okazuje się, że to nie jest jej kumpela, 3. z braku laku zaczyna zachęcać mnie do typowo psich zabaw, ale choćbym chciała, nie jestem w stanie zapewnić jej takiej formy gonitwy, jakiej oczekuje. I żeby nie było – podczas spacerów nie ograniczam jej kontaktów z innymi psami. Może się bawić, socjalizować, ganiać z innymi, ale najwyraźniej nie liczy się dla niej tylko zabawa, ale przede wszystkim konkretny kompan.

Potwierdzeniem dla tej obserwacji może być też to, co widzę w hodowli rodziców. Wszystkie psy są wychowywane i socjalizowane praktycznie tak samo, traktowane identycznie, ale mimo to każdego z psów łączy z pozostałymi inna relacja. Niektóre się uwielbiają i trzymają sztamę dążąc do kontaktu, a inne zachowują dystans.


gdzie jest vesper

Gdzie jest Vesper?!

DLACZEGO WARTO POSZUKAĆ PSIEGO KUMPLA Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA?

  • DOBRE WZORCE. Psy uczą się od siebie i powielają pewne schematy zachowań. Jeżeli uda Wam się znaleźć odpowiedniego kumpla dla Waszego psa, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zacznie go naśladować. Ja miałam farta, bo Vesper to akurat dobry wzór pod względem szkolenia. Odi znacznie szybciej załapała pewne komendy widząc jak ma je wykonać na żywym przykładzie. A poza tym jest mniej zdystansowana wobec innych psów, kiedy widzi, że Vesper jest spokojna i wcześniej od niej wybadała nieznanego osobnika. Natomiast Vesper przejęła od Odi to, że nie warto szczekać, jeśli nic się nie dzieje. Układ win – win. Szkoda tylko, że z przywołaniem nie jest tak łatwo. 😉

  • CZŁOWIEK TO PRZEWODNIK, a nie psi kumpel od szaleńczych gonitw. Możemy cudownie spędzać czas ze swoimi czworonogami, ale nadal to my jesteśmy odpowiedzialni za kontrolę nad psem i jego życiem. Decydujemy o tym co je, kiedy je, jak się zachowuje, szkolimy, zawozimy do weterynarza, kąpiemy. Stawia nas to w innej roli. Nie jestem w stanie kotłować się z Odi na trawie tak jak inne psy, walczyć z nią o jeden szarpak trzymając go w zębach, kopać z nią dziury w ziemi, znaczyć terenu albo wylizywać jej pyska. Jakkolwiek bym jej nie kochała, nie chciałabym się tym zajmować. Komunikacja miedzy psami, ich zabawy, wyzwania, które sobie nawzajem dają to coś czego kontakt z człowiekiem nie jest w stanie zastąpić.

  • SOCJALIZACJA to ważna sprawa. Już podczas pierwszych tygodni życia psy uczą się na ile mogą sobie pozwolić względem innych czworonogów. Nie bez powodu często w takie szczenięce podgryzanie i gonitwy instynktownie wkracza matka, która uczy maluchy właściwego zachowania. Z tym, że szczeniaki całego życia razem nie spędzają i potem obowiązek odpowiedniej socjalizacji spoczywa na nowym opiekunie. Mam na osiedlu co najmniej kilka psów, które są brane na ręce, kiedy Odi pojawia się na horyzoncie. Odiszon, prawdziwy postrach dzielnicy, który w 99% przypadków na inne psy reaguje z obojętnością albo radością. Izolując własnego psa od innych, pozbawiamy go bardzo ważnej części życia. Jeżeli boisz się o bezpieczeństwo swojego psa, spróbuj zorganizować spotkanie z czworonogami podobnych gabarytów.

spotkanie

Nie zawsze małe psy będą się dobrze czuć przy większych czworonogach, ale ten york był bardzo pozytywnie nastawiony. :)

  • NATURY NIE OSZUKASZ, a pies jest przecież psem! Większość z nas cieszy się na myśl o spotkaniu ze znajomymi. Mamy wspólne zainteresowania, poglądy i zajęcia. Ludzie rozmawiają przy kawie, a psy komunikują się podczas wąchania trawy. Wiele czworonogów będzie znacznie szczęśliwszymi, jeżeli będą mogły spotykać się z przedstawicielami swojego gatunku i zajmować się tym, co jest zgodne z ich naturą. Założę się, że większość z psów wybrałaby swobodne eksplorowanie łąki, od siedzenia w kawiarni z ludźmi.

wąchanie1

Psie sprawy, ważne sprawy.

  • NIC NA SIŁĘ, czyli każdy jest inny. Niektóre psy nie potrzebują zabaw ani kontaktów z innymi czworonogami. Nie warto w takim przypadku zmuszać ich do tego, ponieważ takie sytuacje mogą być dla nich stresującym doświadczeniem.

 

Choćbyśmy byli dla naszych psów całym światem, warto zadbać o to, żeby miały okazję do spotkań z innymi czworonogami. Dla większości z nich ma to ogromny wpływ na radość z życia.

A Wasze psy mają swoich przyjaciół na dobre i na złe? :)

K.


Źródła:

  1. Stanley Coren – Do Dogs Need Canine Friends?
  2. Patricia McConnell – Do Dogs Form “Real” Friendships?
  3. Stanley Coren – Can Dogs Form True Friendships with Other Dogs?
piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Mam dokładnie to samo wrażenie!
    Mam suczkę, Bubę, która ma „narzeczonego” – najlepszy psi kumpel, Dyzio, to nieodłączny kompan szalonych zabaw na zielonej trawce. Buba jest świetnie zsocjalizowana z psiakami, jednak żaden futrzak nie zastąpi Dyzia. Ich zabawa dla laików przypomina walkę, jednak ludzie mający obycie z psami często chwalą jak to ładnie nasze psy się ze sobą bawią. Zarówno Buba jak i Dyzio reagują na imiona swojej drugiej połówki, więc kiedy wychodzę z domu z moją suczką i powiem „Idziemy do Dyza”, psina prawie urywa mi rękę ze smyczą 😉

    PS. Dzięki za tego bloga, regularnie tu zaglądam i jestem pod ogromnym wrażeniem zarówno kwestii merytorycznych jak i sfery graficznej :)

    Odpowiedz
    • Cudownie, że psiaki mają taki kontakt! Na przykładzie takich relacji łatwo można zaobserwować, że nie chodzi o samą zabawę, ale o gonitwę z tym ULUBIONYM psem. Widziałyśmy fotę na fb – Buba i Dyzio świetnie razem wyglądają. 😀 Mega dziękujemy za takie ciepłe słowa – to bardzo motywuje do działania. Pozdrawiamy!

      Odpowiedz
  • Pół roku pracy z moim Czworołapem nie dało takich cudownych efektów, jak znajomość Czworołapa z pewną sunią-sąsiadką. Owszem, R. baaardzo się starał mnie zrozumieć i zaufać, że nie dam mu krzywdy zrobić, że nie musi się spinać przy innych psach jak tylko poczuje, że są o kilometr od niego. Sunia wytłumaczyła mu to na psi sposób w ciągu trzech dni :) Nie wiem, jak :) po prostu, odczarowała. Mój dalej nie jest typem rozrywkowym, ale spokojnie przejdzie obok innego psa, da się czasem obwąchać, a w zamian S. można niemalże wszystko, łącznie z wyjadaniem mu z miski 😉 Piękne to i łza się w oku kręci z radości :) Nie wiem, czy to przyjaźń, ale na pewno bardzo silna więź ze strony mojego Czworołapa.

    Odpowiedz
    • Wygląda na to, że sunia dała mu dobry przykład i to jest właśnie to powielanie wzorców, o którym pisałam w tekście. Wspaniale, że 3 dni wystarczyły, żeby były takie efekty! Vesper i Odi też mają na siebie ogromny wpływ i trudno to zastąpić ludzkimi relacjami. Po prostu nie gadamy na psi sposób, chociaż czasami bardzo się staramy. 😉 Pozdrowienia!

      Odpowiedz
  • My mamy dwa przykłady znajomości – z psem sprawiającym problemy wychowawcze i łagodną, grzeczną sunią. Spotkania z pierwszym musieliśmy ograniczyć, bo nasz psiak zaczął przejmować negatywne wzorce (szarpanie, szczekanie na wszystko co się rusza i podniecenie bez powodu). Okazało się, że brak biegania na złamanie karku z szalonym kumplem wcale mu nie przeszkadza. Za to krótka rozłąka ze spokojną sunią kończy się prowadzeniem pod jej dom. Jak mamy inny plan na spacer to i tak coś wymyśli, żeby sprawdzić, czy gdzieś jej nie ma. Ale ich spotkania wyglądają też inaczej. Są bardziej świadome swojej obecności, widać, że świetnie się ze sobą komunikują (najlepiej, gdy knują, jak dorwać się do zabawek – ty odwracasz uwagę, a ja zabieram). Raz się kotłują, potem spokojnie przytulają itd. Ale najlepszy dowód na przyjaźń pokazały ostatnio. Jeden pies był blisko nas, drugi zawąchał się gdzieś dalej i nie reagował na przywołanie. A był właśnie czas dawania nowych, przepysznych, mięsnych smakołyków. I co zrobił nasz psiak? Zaniósł swoją porcję kumpeli i wrócił po kawałek dla siebie. Oddał jej tak po prostu coś, za czym szaleje. Niech ktoś powie, że to nie jest przyjaźń.

    Odpowiedz