Polujący z psami – SPARCS 2015

mayanga dog

Tak jak obiecałam: kolejna część relacji ze SPACRS 2015, konferencji na temat psów, która odbyła się w czerwcu w USA. Poprzedni post, o stresie u psów, możecie przeczytać tutaj.

Dzisiaj kilka słów na podstawie wykładu Jeremiego Kostera, antropologa, który opowiadał o psach wykorzystywanych do polowań przez dziko żyjące plemiona w Ameryce Południowej (poza tym, że ciekawie mówił, był jednocześnie najprzystojniejszym prelegentem na konferencji, więc przyjemność podwójna 😉 ).

Nie ma na świecie społeczeństwa, które żyłoby w całkowitym odizolowaniu od psów.

W krajach pierwszego świata sam fakt posiadania psa jest z ekonomicznego punktu widzenia zupełnie nieracjonalny. Wydatki związane z zakupem psa, karmieniem, opieką medyczną nie zwracają się – zdecydowana większość psów nie wykonuje żadnej pracy, która mogłaby przynieść materialną korzyść dla właściciela. W bogatych społeczeństwach można sobie pozwolić na taki luksus. Co jednak z biednymi społecznościami, w których psy także są obecne? Po co ludzie, którzy codziennie walczą o przetrwanie decydują się na utrzymywanie kolejnej gęby do wykarmienia? Czy korzyści jakie płyną z posiadania psa przekraczają koszty z tym związane?

Dr Jeremy Koster przeprowadził ciekawe obserwacje w Nikaragui przebywając od 2004 wśród dziko żyjących plemion Mayanga i Miskito. Plemiona te wykorzystują psy do polowania na zwierzęta. Ponad 85% wszystkich zwierząt udaje się upolować właśnie dzięki pomocy psów, a żaden nie jest do tego celu specjalnie szkolony. Psy uczą się swoich zadań poprzez obserwację innych, bardziej doświadczonych członków stada i naśladują ich zachowania. W naturalny sposób odbywa się także selekcja psów, które wykazują najlepsze umiejętności łowieckie – tylko one są karmione przez ludzi. Te, które podczas polowania radzą sobie gorzej, mają mniejsze szanse na przeżycie i wychowanie potomstwa.

Koster uczestniczył w ponad 60 wyprawach łowieckich i to, co zaskoczyło go najbardziej to sposób w jaki ludzie i psy współpracują – wychodzą razem do lasu, po czym ludzie stają w miejscu, wysyłają psy na poszukiwanie zwierzyny (a tak naprawdę psy same oddalają się i szukają tropów) i czekają do momentu, kiedy rozlegnie się szczekanie psów. Wtedy, po sposobie szczekania myśliwi rozpoznają jaką zwierzynę psy wytropiły, oraz czy udało im się zagonić ją w jakieś miejsce i osaczyć. Biegną w ich kierunku, a raczej przedzierają się przez puszczę, kierując się słuchem. Po zabiciu zwierzyny odcinają maczetą jej kawałek i rzucają psom w nagrodę, po czym wysyłają je dalej do pracy. Nie zawsze psy gonią za taką zwierzyną, jakiej życzyliby sobie myśliwi, np. pogoń za hirarą (zwierzęciem z rodziny łasicowatych) może trwać cały dzień i rzadko kiedy jest skuteczna więc z reguły nie poluje się na nią. Ponieważ psy nie są specjalnie szkolone, myśliwi nie są w stanie ich odwołać i wysłać na inny trop. Czasem przez taką nieudaną pogoń marnują wiele czasu i sił.

fot.: phys.org, materiały SPARCS 2015

fot.: phys.org, materiały SPARCS 2015

Zalety polowania z psami:

– większa szansa na wytropienie zwierzyny

Wady polowania z psami:

– dłuższy czas pogoni (jeśli myśliwy poluje sam i zauważy zwierzę blisko siebie, to pogoń jest krótsza; dotarcie do miejsca w którym znajdują się szczekające psy wymaga szybkiego przedzierania się przez busz na spore odległości)

– zmarnowany czas przy pogoni psów za zwierzyną, której myśliwy nie chce upolować

Badaczom udało się wyliczyć szacunkowy współczynnik opłacalności polowania z psami, który wynosi 1kg mięsa na 1 godzinę polowania. Co ciekawe, identyczny współczynnik odnosi się do polowania bez psów, ale z użyciem strzelby! Człowiek uzbrojony jedynie w maczetę i posiadający niewyszkolonego psa jest tak samo skuteczny w polowaniu jak myśliwy z bronią palną.

Psy plemion Miskito i Mayanga często giną zabite przez jaguary, lub węże, czasem doznają ran od maczet, gdy przypadkowo myśliwy skaleczy je podczas polowania. Nie dostają żadnej pomocy medycznej, nie ma mowy o szczepieniach, często są niedożywione, przez co wiele z nich choruje. Szacuje się, że prawie połowa ze wszystkich psów nie dożywa pierwszego roku. Traktując psa jako inwestycję myśliwy ryzykuje spore straty decydując się na utrzymywanie i karmienie go. Nie każdy szczeniak wyrośnie na zdolnego myśliwego. Przeciętnie pies poluje przez 3 lata swojego życia – najpierw musi osiągnąć odpowiedni wiek i nabyć umiejętności. Rzadkością są psy w wieku 6, 7 lat, zazwyczaj nie dożywają tego wieku.


 

Pies z plemienia Mayanga, fot.: materiały SPARCS 2015

Pies z plemienia Mayanga, fot.: materiały SPARCS 2015

Biorąc pod uwagę wszystkie koszty związane z posiadaniem psa, dla myśliwych bardziej opłacalny byłby zakup broni palnej. Przeciętny pies w wiosce Miskito, czy Mayanga waży ok. 12 kg i potrzebuje 874 kalorii dziennie, a swoją pracą dostarcza myśliwemu jedynie 613 kalorii. Tylko niewielka liczba psów przynosi więcej korzyści z upolowanej zwierzyny, niż sama potrzebuje zjeść każdego dnia.

Jako antropolog, dr Koster stwierdza, że utrzymywanie psów, nawet w tak ubogich społeczeństwach nie opłaca się z czysto ekonomicznego punktu widzenia.

Dlaczego zatem psy nadal obecne są jako towarzysze polowań?

Stosunek do psów w Nikaragui bardzo różni się od naszego, zachodniego. Na pierwszy rzut oka nie można powiedzieć, że ci ludzie kochają swoje psy. Głaszczą właściwie tylko szczenięta, dorosłym psom nie poświęcają wiele uwagi, często biją je, kiedy te zachowują się niewłaściwie. Mimo to, są oni bardzo przywiązani do swoich psów, często płaczą kiedy psy zginą i prawdopodobnie czerpią takie same, niematerialne korzyści z obcowania z psami, jak my, tylko na swój własny sposób.

M.

 

Źródła:

Materiały SPARCS 2015

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Pingback: