Po co psu kaganiec?

vesp wyroznienie

Jest piątek, godzina 18:00. Wychodzę z domu razem z Vesper. Kierunek – Bielany, będziemy tropić. Tropić człowieka, a właściwie pokazywać przyszłym kursantom tropienia użytkowego jak wygląda praca psa tropiącego zaginionych ludzi, a w naszym przypadku ukrytych pozorantów. Ale nie o tropieniu dzisiejszy post. Zanim dotrzemy na miejsce czeka nas podróż metrem. Schodzimy po schodach, Vesper dobrze wie którędy iść, taka przejażdżka to dla nas codzienność. Mijamy metalowe bramki, schodzimy na peron. Vesper siada i czeka na założenie kagańca. Odpinam go od paska, zakładam psu na pysk. W tym momencie podchodzi do mnie kobieta i mówi, albo i nawet krzyczy: „Niech mu pani nie zakłada tego kagańca! Po co? Taki grzeczny pies! Po co ma się męczyć? Na pewno nikogo nie ugryzie!”. Nietypowa sytuacja, co?

Kaganiec kojarzy się źle. Pies wygląda w nim brzydko, groźnie, jak przestępca. Kaganiec ma uniemożliwiać gryzienie, czyli coś, czego ludzie boją się najbardziej, a „pies w kagańcu, to na pewno taki, który gryzie”.

Pies w kagańcu nie musi wyglądać jak kryminalista. Fot.: po lewej - ptysiowy.blogspot.com; po prawej: muzzleupproject.com

Pies w kagańcu nie musi wyglądać jak kryminalista. Fot.: po lewej – ptysiowy.blogspot.com; po prawej: muzzleupproject.com

Możnaby powiedzieć, że wiele psów kagańców „nie lubi”, bo:

1) nie dają ich sobie założyć / uciekają

2) mają minę cierpiętnika jak kaganiec znajdzie się już na pysku

3) próbują je ściągnąć tarzając się po podłodze i ocierając pyskiem o różne przedmioty

Wiele osób uważa, że założenie kagańca sprawia psu krzywdę i traktują je jak zło konieczne. Nic dziwnego. Jeśli pierwszy kontakt z kagańcem to włożenie go psu na siłę i to jeszcze np. podczas wizyty u weterynarza, to szanse, że kaganiec skojarzy się psu nieprzyjemnie są bardzo duże. Cały zagadka tkwi w odpowiednim nauczeniu psa akceptowania kagańca. Widok mojej ręki sięgającej po kaganiec wywołuje u Vesper wesołe machanie ogonem i widoczne oznaki radości. Dla niej kaganiec oznacza fajny, długi spacer w lesie lub parku, gdzie najpierw trzeba się dostać komunikacją miejską.

 

Po co w ogóle psu kaganiec?

Nie będę poruszać kwestii przepisów, bo informacje na ten temat można znaleźć w wielu miejscach (szukając traficie na słuszne narzekania na to, jak nieprecyzyjne są te przepisy). Podobnie jak mało kto stosuje się do ograniczeń prędkości jadąc samochodem, tak nie sądzę, żeby właściciele psów specjalnie przejmowali się kagańcami ze względu na przepisy (za to również możemy dostać mandat…). A jednak są sytuacje, w których kaganiec może przynieść wiele korzyści, zarówno psu jak i właścicielowi, bez względu na regulaminy.

Zjadanie śmieci

Jest sporo psów, które mają bardzo silnie utrwalony nawyk zjadania śmieci na spacerach. Kości od kurczaka, sreberko po kebabie, folia po mięsie, dla ludzi jest to po prostu obrzydliwe, a dla psa może być bardzo niebezpieczne. Mieszkając w mieście nie sposób nie trafiać na takie znaleziska. Podczas pracy nad zmianą tego zachowania jednym z najważniejszych elementów jest tzw. management, czyli niedopuszczanie do takich sytuacji, w których pies ma możliwość zjedzenia czegoś z ziemi, kiedy go nie kontrolujemy.

 

fot.: dziennikelblaski.pl

Trawnikowa codzienność… fot.: dziennikelblaski.pl

Musisz przejść z psem przez osiedle, na którym sąsiadka notorycznie dokarmia gołębie niedojedzonym makaronem rozrzucając go gdzie się da? Idziesz na wieczorny spacer, jest ciemno i nie widzisz co leży na trawie przy chodniku? To są właśnie sytuacje, w których kaganiec może być nieoceniony – sytuacje, w których nie jesteś w stanie kontrolować otoczenia i odpowiednio szybko zareagować. Kaganiec oczywiście nie rozwiąże problemu zjadania śmieci i nie służy do uczenia czegokolwiek, ale może pomóc uniknąć niekontrolowanych sytuacji, przez co pies nie będzie wzmacniał tego niepożądanego zachowania.

Terapia psów agresywnych

Tutaj kaganiec również nie rozwiąże problemu, ale moim zdaniem może bardzo pomóc. W niektórych przypadkach, jeśli pies jest agresywny w stosunku do innych czworonogów i ma problemy z komunikacją ze swoim gatunkiem, na pewnym etapie terapii aranżuje się spotkania ze starannie wybranymi psami, od których „pacjent” może nauczyć się psich zasad porozumiewania się. Zakładając takiemu psu kaganiec (do którego musi być wcześniej przyzwyczajony!) mamy dodatkowe środki ostrożności, w razie gdyby podczas takiego spotkania coś poszło nie tak. Oczywiście nic na właną rękę. Jeśli nie masz doświadczenia w pracy z psami agresywnymi najlepiej poproś specjalistę o pomoc.

 

fot.: upaws.org

fot.: upaws.org

Emocje

Najważniejszą rolą kagańca w przypadku psów agresywnych jest moim zdaniem… wpływ na emocje właściciela. Nie od dziś wiadomo, że sposób w jaki się zachowujemy (spokojnie / nerwowo, itd.) ma ogromny wpływ na zachowanie psa. Właściciel agresywnego psa będzie spokojniejszy wiedząc, że jeśli w porę nie zauważy niebezpiecznej sytuacji, kaganiec uniemożliwi ugryzienie. Dzięki temu istnieje duże prawdopodobieństwo, że pies także będzie czuł się spokojniej i do niebezpiecznej sytuacji w ogóle nie dojdzie.

„Niech pan zabierze tego psa! – Przecież ma kaganiec, to nie ugryzie!”

Kaganiec na pysku nie zwalnia właściciela z obowiązku kontrolowania swojego psa. To dotyczy wszystkich psów, nie tylko tych agresywnych. Czasem spotyka się w parkach ludzi, którzy puszczają swoje psy luzem w kagańcu, po czym siadają na ławce, wyciągają gazetę i na tym ich kontrola nad psem się kończy. Uważają, że skoro pies jest w kagańcu, to może swobodnie podbiegać do innych psów i ludzi, bo „przecież nie ugryzie”. Takim pomysłom mówimy stanowcze NIE.

Do czego NIE powinno się używać kagańca:

– do karania psa – kaganiec powinien psu kojarzyć się wyłącznie przyjemnie, jeśli ma spełniać swoją podstawową funkcję

– do zapobiegania szczekaniu – szalony pomysł, ale czasem pojawiają się rady typu: pies szczeka, to załóż mu kaganiec. Zakładając psu ciasny kaganiec taśmowy może i sprawimy, że fizycznie nie będzie mógł szczekać, natomiast raczej nie rozwiążemy przyczyny szczekania, pomijając oczywisty fakt, że wiązanie psu pyska zahacza o znęcanie się nad zwierzętami

– jako wymówka dla ludzi, którzy pozwalają psom biegać luzem bez jakiejkolwiek kontroli (patrz: akapit wyżej)

Kaganiec może być bardzo pomocnym narzędziem w pracy z psem i nie powinniśmy się go obawiać. Możemy nauczyć psa, że kaganiec jest czymś tak oczywistym, jak smycz i obroża. Odpowiednio dobrany, umożliwiający psu otwarcie pyska i ziajanie, nie będzie sprawiał większego dyskomfortu. Na zachętę zobaczcie jak wygląda zakładanie kagańca Vesper:

 

O tym, jak w prosty sposób można przyzwyczaić psa do kagańca przeczytacie tutaj  :)

M.

 

 

 

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Filmik mi się nie chce załadować. Ja niestety popełniłam błąd przy nauce psa noszenia kagańca. Jest on ciężki do naprawienia. U mojego psa zachodzi zjawisko freezingu jak ma na sobie kaganiec. Używam go w ekstremalnych sytuacjach. No i niestety Aura była uczona na kagańcach tych materiałowych, które powinny być zabronione!

    Odpowiedz
    • Chyba nie warto wylewać dziecka z kąpielą. Materiałowe kagańce też mogą być ok, o ile zostawiają miejsce na otwarcie pyska 😉
      No i do roboty – nigdy nie jest za późno, żeby odwrażliwić psa na kaganiec 😀
      Pozdrawiam!!

      Odpowiedz
  • To ja czekam z niecierpliwością na post o nauce radosnego zakładania kagańca! 😀
    U mnie zbliża się właśnie czas kiedy muszę nauczyć mojego dobermana, że istnieje coś takiego jak kaganiec, ba! i nawet da się w nim chodzić. Co do braku kontroli psa i tłumaczenie, że ma kaganiec to nic nie zrobi jest ogromną głupotą. Osobiście nienawidzę, boję się, zawału bym dostała, znieruchomiałam gdyby na osiedlu przystartował do mnie luzem biegający pies. Tak naprawdę bez znaczenia jakiej wielkości i czy jest w kagańcu czy nie.
    Radosnego!

    Odpowiedz
  • Bulodżkowi francuskiemu kupiliśmy kaganiec szyty na miarę, nie żeby był agresywny, nic z tych rzeczy, jedynie po to aby wejść z nim do centrum handlowego gdzie jest taka powinność. Skończyło się to tak, że kaganiec jest, pies go nie znosi, ściąga, a w centrum handlowym przestali zwracać na to uwagę…

    Odpowiedz
  • Kaganiec jest bardzo pomocny! Mieliśmy suczkę po przejściach ze schroniska, która była [na swoje nieszczęście] mała i ładna. To powodowało, że ludzie z dziećmi podchodzili i głaskali ją pomimo próśb o nierobienie tego lub w miejscach nieoczekiwanych, jak przy czekaniu na zielone światło przy przejściu. Psina źle to znosiła [warczała i potem chwytała ostrzegawczo] i zaczęły się plotki, że pogryzła listonosza i inne w tym rodzaju. Kupiliśmy jej kaganiec-klatkę i od tamtej pory mieliśmy spokój z innymi ludźmi. Niektóre babcie powstrzymywały dzieci od podchodzenia do psa mówiąc, że piesek gryzie xD. A ci, którzy próbowali to dostawali metalowym koszykiem w rękę i przestawali. Czasami kaganiec nie jest dla psa, a dla innych ludzi, bo nad nimi nie ma się kontroli.

    Odpowiedz
  • Martyna / PROJEKTA AMSTAFF says:

    Nawet jesli pies nie jest agresywny to w kagańcu zawsze wdaje sie groźniejszy i dzięki temu ludzie trzymaja sie od naz z daleka, co zdecydowanie ułatwia treningi posłuszeństwa bez zbędnych rozproszeń. Z polecenia nabylismy baskervilla, którego naturalnie Lilka nie cierpi i przechodzi od fazy „cierpię, zdejm!) do tarzania sie kiedy tylko ją spuścimy. Najlepiej oczywiście jest wytarzać się w lisciach albo kupie i przynieśc jej resztki nam.
    pozdrawiamy,
    PROJEKT AMSTAFF

    Odpowiedz
  • Dla mnie kaganiec to codzienność na spacerach. Mam rocznego labradora, który wszystko zjada łącznie z odchodami innych psów. Ludzie różne śmieci wyrzucają i w ten sposób chcę uniknąć zatrucia mojego psiaka. Przyzwyczajając psa do kagańca wkładałam mu przysmaki do środka, żeby sam włożył pyszczek i przy ściąganiu również daje przysmaki. Do tej pory to stosuje i nie ma problemu z założeniem. Ludzie zawsze gadali, gadają i będą gadać. Do tej pory słyszę konentarze po co mu kaganiec, taki łagodny piesek i to mnie denerwuje bo nie znają sytuacji a oceniają. A to tylko chodzi o zdrowie mojego ukochanego pieska.

    Odpowiedz
  • I ja się zgadzam z każdtm waszym słowem! Ja wie, że kaganiec jest ok. Mało tego, miałam psy noszące kagańce z przyzyn różnych całr życie.. Ale zmiękłam widać w ostanich latach. Kupiłam ja, proszę was, kaganiec Pini, bo szczeka i to powoduje agresję. Celem eliminacji zagrożenia kupiłam. Zakładałam i ryczałam krokodyli łzami, że boedna Pińcia w krattkach na buzi! W końcu, poradziłam sobie ze złymi nawykami mojej królewny w inny sposób. Ale namordnik, który kiedyś traktowałam jak narzędzie, stał się dla mnie synomimem zła wszelkiego, niezależnie od zdrowego rozsądku. Starzeję się. Do Pini mam stosunek ambiwaletny i osobliwy, więc nie dziwcie się reakcjom ludzi… Ja też byłam normalna kiedyś… Jakoś mi przeszło.

    Odpowiedz