Oko w oko z hodowcą psów

DSC_1838

Pojawienie się szczeniaka w domu to zawsze duża zmiana. Wszak to kolejny członek rodziny i swoje prawa ma. Zanim maluch trafi pod nasz dach, trzeba przejść trudny etap wyboru. Będzie mały czy duży? Jaka rasa? Jaka hodowla? I najważniejsze – czy to dobry pomysł? Do znudzenia można powtarzać, że posiadanie zwierząt to obowiązek na lata, a i tak znajdą się tacy, którzy swoje „domowe stado” powiększą pod wpływem impulsu. Przy tych pytaniach i wątpliwościach, przydaje się rozmowa z hodowcą. I to takim z prawdziwego zdarzenia. Ale jak do niego trafić i nie dać się po drodze zrobić w balona?

Wiem, jak powinna wyglądać sensowna hodowla i jaką opiekę trzeba zapewnić szczeniętom od pierwszych minut życia, ale każda rasa jest inna. To co uniwersalne, to postawa hodowcy, która jest szalenie ważna. O tym właśnie będzie ten post. Jeśli aktualnie szukacie szczeniaka, to przeczytajcie na co warto zwrócić uwagę podczas wyboru hodowli. W tekście celowo nie piszę o pseudohodowcach, gdyż z założenia takie miejsca należy omijać szerokim łukiem. Targowiska, bazary, ogłoszenia „sprzedam rasowe szczenięta” (choć żadnych dokumentów nie mają) – to zawsze ogromne ryzyko, więc unikajcie takich ofert.

 

szczeniaki

Dwutygodniowe szczenięta zajmują się głównie spaniem i jedzeniem. fot. Migoto Inu FCI

 

MIEJSCE MA ZNACZENIE

Z wizytą u maluchów, czyli spotkania czas zacząć!

Nie ma nawet takiej opcji, żeby szanujący się hodowca nie chciał osobiście poznać nowego właściciela szczenięcia. Miejsce w którym wychowują się maluchy ma wielkie znaczenie. Wizyta w hodowli będzie nie tylko okazją do zabawy z uroczymi psiakami, ale przede wszystkim daje to możliwość sprawdzenia warunków, w jakich przebywają psy (nie tylko szczenięta!) oraz oceny kontaktu hodowcy ze zwierzętami. Psiaki powinny przebywać w bezpiecznym, czystym i ciepłym miejscu razem z matką. Nie ma przeciwwskazań, żeby odwiedzić je już w pierwszych tygodniach życia! Oglądanie 2-tygodniowego malucha nie będzie szalenie ciekawe, bo w tym wieku psiaki są leniwymi kluskami, ale można wtedy rzucić okiem na to, jak funkcjonuje cała hodowla. Nie wspominając o tym, że łatwo wtedy zauważyć np. oznaki niedożywienia albo zaniedbania w podstawowej pielęgnacji. Z zachowania starszych szczeniąt można tez dużo wyczytać. Jeśli psiaki będą bały się ludzi i  będą unikać kontaktu, jest to znak, że hodowca zaniedbuje proces socjalizacji, a tego już lekceważyć nie można.

Jak powinna wyglądać taka wizyta? Umawiacie się, przyjeżdżacie, oglądacie miejsce, w którym są maluchy, hodowca pokazuje Wam inne psy i rodziców szczeniąt (albo przynajmniej matkę), możecie poznać się z małym stadkiem i… dużo, dużo rozmawiacie. O czym? O rasie, o doświadczeniach hodowlanych, o szkoleniu, o badaniach i uprawnieniach rodziców. Zdarza się, że hodowcy niechętnie pokazują matkę szczeniąt, ale z doświadczenia wiem, że nie powinno to być problemem. Suka może być zdenerwowana obecnością gości i po porodzie nie wygląda jak milion dolarów, ale nie można też wpadać w skrajność. Zabawy matki z kilkutygodniowymi maluchami to piękny obrazek i nie ma powodu, żeby to ukrywać.

NIEDOPUSZCZALNE jest to, żeby jedyne spotkanie z hodowcą odbyło się np. w kawiarni, na parkingu, przy sklepie, w parku. To już zawsze pachnie jakimś dziwnym biznesem. Zakup psa to nie zamówienie pizzy z dostawą do domu. Wymaga to zupełnie innej otoczki, więc nie dajcie się nabrać na żadne: „w kawiarni będzie przyjemniej”!

 

U MAMY

U mamy najlepiej… fot. Migoto Inu FCI

ROZMOWA – SPRAWA PODSTAWOWA!

Hodowca to naprawdę wspaniałe źródło informacji, bo to on spędza najwięcej czasu z maluchami i zna (a przynajmniej powinien znać) rasę. Często opieką nad psami zajmuje się cała rodzina, bo uwierzcie mi, odchowanie szczeniąt to zajęcie na pełen etat. Im więcej czasu poświeci się maluchom, tym bardziej to procentuje w późniejszym czasie, wiec nie dajcie sobie wciskać bzdur, że najlepiej szczeniętami zajmie się matka i można je zostawić na 8 tygodni, aż podrosną.

O co pytać hodowcę? O wszystko, co Was martwi i ciekawi. Mało tego! Hodowca sam powinien Wam powiedzieć jak zadbać o szczenię w nowym domu. Karmienie, zabezpieczenie domu, wybór posłania i zabawek, kontakt z innymi zwierzętami, terminarz szczepień – to wszystko podstawy, które warto przegadać. Często spotkania z nowymi właścicielami trwają godzinami, ale powiem Wam szczerze, że to naprawdę cieszy. Z punktu widzenia hodowcy, to coś dobrego, bo widać zaangażowanie nowych właścicieli. Co więcej, rozmowy nie kończą się wraz z ostatnim podrapaniem psiaka za uchem i wydaniu wyprawki (zestawu podstawowych rzeczy np. obroży; smyczy; karmy, którą je maluch; miseczki; zabawek)! Do dobrego hodowcy możecie ze spokojem pisać i dzwonić i bardzo prawdopodobne, że on sam wyjdzie z taką inicjatywą. Będzie to zwykła troska.

 

SZCZENIE

Niezwykle łatwo przywiązać się do takiego malucha, więc to ważne, żeby znaleźć mu odpowiedni dom. Fot. Migoto Inu FCI

NIE SPRZEDAM PANU PSA!

Może trudno Wam w to uwierzyć, ale odmowa sprzedaży psa zdarza się dość często. Dlaczego? Czasami po prostu coś nie gra. Jeśli do moich rodziców przyjeżdżają ludzie, którzy chcą szczeniaka, „bo jest ładny i mięciutki”, „bo widzieli film Mój przyjaciel Hachiko i się zakochali”, a wyraźnie widać, że nie są gotowi na to, żeby odpowiednio się psem zająć, niestety zderzają się z odmową. Wbijcie sobie do głowy, że dobry hodowca NIGDY nie będzie nikogo namawiać na zakup szczenięcia. Nigdy. Pod żadnym pozorem. Posiadanie szczeniąt, to ogromna radość i przywiej, więc nie można ich „wypychać” do innych domów na siłę. Jeśli ktoś jest zbyt ofensywny w reklamowaniu swojej hodowli, to powinno to być sygnałem ostrzegawczym. Przykładem marketingu z piekła rodem, będzie kolejny punkt…

 

TO IDEALNY PIES! LEPIEJ PAN TRAFIĆ NIE MÓGŁ!

Kiedy rozmawiałam z rodziną o tym poście, przypomnieli mi o anegdocie krążącej wśród hodowców. Marketing kłamstwem podszyty. Co sobie wymarzysz, to usłyszysz.

Potencjalny właściciel w rozmowie z koszmarnym hodowcą:

– Halo, chcę kupić psa z ogłoszenia. A czy on się nadaje dla dzieci? Łagodny jest?

– Taaak, nadaje się świetnie! Będą się uwielbiać! Zabawom nie będzie końca!

– A czy on dobrze stróżuje? Będzie bronił rodziny?

– Ah, taak! Wspaniały, groźny stróż!

– A czy słuchać mnie będzie? Czy trzeba go szkolić?

– Oczywiście, bardzo posłuszne psy! Wie Pan, z natury takie są. Szkolenie niepotrzebne!

Jeśli ktoś zaczyna rozmowę w ten sposób, od razu zapala mi się czerwona lampka. Prawda jest taka, że nie ma ras idealnych i z każdym psem trzeba pracować. I nie ma tu znaczenia wielkość psa i rasa. Znam przynajmniej kilka gabarytowo małych czworonogów, które osobowością i zachowaniem są w stanie terroryzować całe rodziny. Hodowca, który nie mówi o wadach danej rasy, jest po prostu nieuczciwy. O co pytać? O choroby, które pojawiają się wśród psów danej rasy, o to czy rodzice szczeniąt mają aktualne badania (np. w przypadku akit wykonuje się badania pod kątem dysplazji i chorób oczu, choć nie są obowiązkowe, co nie przestaje mnie dziwić). Hodowca ma obowiązek uświadomić przyszłego właściciela, z jakimi problemami może się zderzyć w wychowaniu psa. To zwykła uczciwość i troska o dobro psa.

 

Vesper radzi

Złota rada Vesper!

O CZYM WARTO PAMIĘTAĆ:

  • Wybieramy wyłącznie hodowle zarejestrowane w Związku Kynologicznym w Polsce.
  • Oglądamy i odbieramy szczenięta z miejsca, w którym się wychowują.
  • Przy wyborze szczenięcia nie bazujemy wyłącznie na zdjęciach i opisie hodowcy! Warto samemu pojechać i na żywo obejrzeć cały miot.
  • Patrzymy w jakich warunkach żyją maluchy i inne psy w hodowli. Zwracamy uwagę na kontakt hodowcy ze zwierzętami.
  • Mamy prawo oczekiwać przedstawienia uprawnień hodowlanych rodziców – rodowodów oraz badań.
  • Badanie rodziców szczeniąt pod kątem np. dysplazji to obowiązek hodowcy. Każda rasa ma predyspozycje do jakichś chorób, więc przed wizytą u hodowcy dokładnie zapoznajcie się z opiniami innych właścicieli. Internet to pod tym względem naprawdę niezwykłe źródło informacji.
  • Nie dajcie się zasypać hodowcy dyplomami i medalami z wystaw. Uprawienia rodziców szczeniąt są ważne, ale nie może być to dominującym elementem rozmowy. Przecież nie wrócicie do domu z medalem, tylko z małym czworonogiem!
  • Zadawajcie pytania! Im więcej się dowiecie, tym lepiej dla Was.

 

HOP1

Przeznaczenie? :)

Tak naprawdę jest cała masa rzeczy, na które powinno się zwrócić uwagę podczas wyboru hodowli. Ważne jest to, żeby kierować się nie tylko tym, czy hodowla jest zarejestrowana w ZKWP, ale też intuicją. Jeśli hodowca zaczyna się motać przy prostych pytanich, to znaczy, że coś nie gra. Czy warto wtedy ryzykować? Z doświadczenia wiem, że nie. Jest wiele ludzi, którzy są wielkimi pasjonatami kynologii i w hodowlę wkładają wiedzę i miłość. Jeśli mogę Wam coś poradzić – nie bójcie się pytać i szukajcie. Nawet jeśli na wymarzonego psa będzie trzeba trochę dłużej poczekać. Czasami musi po prostu zadziałać przeznaczenie. 😉

K.

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Ale się cieszę, że tu dziś trafiłam. Mąż marzy o psie, dzieci też, a ja muszę się z decyzją oswoić, fajnie, że stworzyliście takie miejsce, z mnóstwem porad i oglądem, jak takie życie faktycznie wygląda, od środka :) Macie super stronę, gratuluję!

    Odpowiedz
    • Dzięki za miłe słowa! Decyzja poważna, więc warto czasami trochę poczekać… Choć nie będziemy ukrywać, że pies w domu to naprawdę świetna sprawa. 😉 Pozdrawiamy!

      Odpowiedz
  • Z tym związkiem kynologicznym bywa różnie bo obiło się głośno o hodowli, która była tam zarejestrowana a była w tragicznym stanie.. z tymi odwiedzinami też może być cieżko bo nie wiem czy pamiętasz jak mężczyzna zapraszał do mieszkania gdzie miał piękne psy a reszte trzymał w jakiejś szopie czy czymś w okropnych warunkach..nawet jeśli zadajemy pytania i rozmawiamy to nie zawsze ta osoba może być szczera, chyba dlatego wolałabym wziąć psa ze schroniska..

    http://okiemlesbijki.blogspot.com/2016/02/coming-out-nasze-historie-czego-heteryk.html

    Odpowiedz
    • Oczywiście, Związek Kynologiczny ma sporo za uszami, jeśli chodzi o kontrolowanie warunków w hodowlach. Nie mam co do tego wątpliwości. To jest duży problem nie tylko w Polsce. Nie każdy jest uczciwy, co pokazuje przykład tego człowieka, o którym wspominałaś, ale widać sprawiedliwość na świecie istnieje, skoro jednak wpadł. Adopcja psa to świetna sprawa i daleko mi od odciągania kogoś od tego pomysłu, bo wszystko ma swoje plusy i minusy. Ten tekst ma wyłącznie pomoc potencjalnym kupującym w znalezieniu odpowiedniej hodowli, a jest to spore wyzwanie jeśli nie ma się doświadczenia. Pozdrawiam ciepło!:)

      Odpowiedz
  • Genialny blog! W KOŃCU znalazłam stronę, którą porowadzi właściciel akity. Jeśli mogę zapytać, czym wyczesujesz Odi? My od pewnego czasu walczymy wraz z Furminatorem, ale nigdy nie daję rady wyczesać psa tak, by z akitka się nie spało. I jak często wykonujesz „zabiegi pielęgnacyjne” ? A co do dysplazji, ostatnio Pies ma spore problemy ze wstawaniem, tzn. musi się „rozhuśtać”. Jedziemy dziś do weta, daj Boże żeby nic się nie stało. xd
    U nas zawsze pierwszym pytaniem po „czy można pogłaskać?” jest „ile taki pies kosztuje?” Oczywiście po podaniu ceny rodowodowego psa jest łapanie się za głowę, i wypominanie, jak to trzeba brać psy ze schroniska, a nie wydawać kasę na jakiś papierek. Eh, już się przyzwyczaiłam.

    Serdecznie pozdrawiamy,
    Kasia & Zeus

    Odpowiedz
    • Dzięki za miłe słowa! :) W przypadku Odi szczotka w typie furminatora sprawdza się bardzo dobrze. I tak naprawdę poza okresem linienia zbyt dużo czasu na pielęgnację sierści nie poświęcam. Odkąd do posiłków dodaję olej z łososia sierść się właściwie nie sypie, więc może to przetestujecie?
      O matulu, z dysplazją to już nie przelewki. Prześwietlenie powinno wszystko wyjaśnić, więc mocno trzymam kciuki, żeby wszystko było ok!

      Ahh, no tak – do głaskania i łapania się za głowę dodałabym jeszcze: „ooo, jaki dziwny husky!”. 😀
      Podrap ode mnie Zeusa za uchem! Pozdrowienia! :)

      Odpowiedz
  • Tak sie zastanawiam…jak to jest.Odbylam dwie rozmowy w hodowlach profesjonalnych, sprawdzonych,pewnych,istniejących od dawna.Tylko takie mnie interesowały.Szczeniaki urodziły sie, zdjęcia były na stronie hodowli,wstępnie juz sobie cos tam upatrzyłam,jade na rozmowę i co..i okazuje sie ze jest tylko jeden wolny piesek.Reszta w jakiś cudowny sposób zarezerwowana czy jak.A to dla jakiegoś lekarza a to obcokrajowca oczywiscie same najbardziej urodziwe szczeniaki a byłam jako pierwsza na rozmowie.A piesek ktory został?(border collie) prawie cały biały z jednym niebieskim oczkiem. Następnie rozmawiam z innym hodowca przez telefon…rozmowa wstępna ok..pytanie ..ile czasu moze pani poświecić pieskowi w ciagu dnia ? To mowię ze pracuje do 15 takze tragedii nie ma. Weekendy wolne.Spedzam czas na świeżym powietrzu. I zeby pieska oczywiscie przyzwyczaić biorę urlop.Ale hodowca mowi.A resztę czasu…piesek bedzie tęsknił, piszczał i ze piec godzin to nawet za dużo jak jest sam.No kuźwa…to dla kogo ten miot? Dla emerytów, rencistów, matek żyjących z 500+? Wymagania wydały mi sie jakies naprawdę wygórowane czy tez mało realne.Przypomina to walenie głowa w mur….

    Odpowiedz
    • Z doświadczenia wiem, że niektóre szczenięta są już zarezerwowane zanim w ogóle się urodzą. Brzmi to absurdalnie, ale tak właśnie to działa, ponieważ wiele osób czeka na szczenięta po konkretnych rodzicach, więc hodowcy przyjmują wstępne rezerwacje jak tylko ciąża suczki zostaje potwierdzona. Może tak było w tym przypadku?
      Trudno zrozumieć podejście drugiego hodowcy, bo większość psów przesypia czas rozłąki z opiekunem. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, bo inaczej będzie się zachowywał dorosły pies, a czego innego potrzebuje szczenię. Nie poddawaj się! Szukanie odpowiedniej hodowli to trudne zadanie, ale warto poświecić na to czas. Nawet jeśli na początku jest ciężko. Pozdrowienia! :)

      Odpowiedz
  • Ostatnio chciałam zakupić Border collie w pewnej hodowli w Szczecinie , zadzwoniłam chciałam się umówić spotkać cokolwiek , niestety Pani stwierdziła że wcale nie ma czasu w żadnym dniu i mieć nie będzie , była bardzo wredna nie wiedząc czemu , jak wypowiedziałam nazwę rasy to po tym stwierdziła że nie mam doświadczenia z psami i się pożegnała.. Pierwszy raz widzę takie zachowanie u hodowcy perfidne bo nawet nie dało się spotkać i porozmawiać a byłam miła.

    Odpowiedz