Nie każda psia matka kocha tak samo

wyroznienie

Planowanie miotów jest jednym z najważniejszych wyzwań dla każdego hodowcy. Trzeba dokładnie przeanalizować rodowody, wybrać reproduktora, precyzyjnie określić moment krycia. Na wiele czynników mamy realny wpływ, ale jednego nie da się przewidzieć. Nie można określić, czy suka będzie dobrą matką, a wierzcie mi, różnie z tym bywa. Czy zachowanie matki wobec szczeniąt w pierwszych tygodniach życia warunkuje ich późniejszy rozwój?

Odpowiedzi na to pytanie szukała grupa badaczy ze szwedzkiego uniwersytetu w Linköping. Chcąc zgłębić temat, nagrywali i analizowali interakcje między 22-oma suczkami i szczeniętami przez pierwsze trzy tygodnie ich życia. W badaniu wzięły udział wyłącznie owczarki niemieckie – łącznie 94 szczenięta (52 suczki, 42 pieski), które docelowo miały być psami pracującymi. Wszystkie suki biorące udział w badaniu pochodziły z prywatnych hodowli. Do ośrodka badawczego przewieziono je około 3 tygodnie przed planowanym terminem porodu. Wszystkie przebywały w identycznych warunkach, były karmione i wyprowadzane na spacery o tych samych porach. Naukowcom zależało na tym, aby odkryć zależność między matczyną miłością i troską okazywaną w okresie wczesnoszczenięcym, a charakterem i temperamentem psów w przyszłości. Byłam bardzo ciekawa czy wyniki testu będą spójne z tym, co mogę zaobserwować w hodowli rodziców.


 

BeautifulHolly

Cierpliwość i troska – nie wszystkie suczki zachowują się w ten sposób. Źródło: http://www.highlandergermanshepherds.com/


Założenia testu:

  • Etap I – Interakcje z matką – od urodzenia do 3 tygodnia życia

Oceniano m.in.: czy matka śpi ze szczeniętami (zwykle kojce/zagrody dla szczeniąt umożliwiają suce swobodne wyjście); czy i jak często matka dotyka szczeniąt; mierzono czas poświęcony na pielęgnację maluchów (lizanie, czyszczenie, pobudzanie, przesuwanie nosem, wąchanie); mierzono długość karmienia oraz ogólny czas spędzany w kojcu ze szczeniętami. Pod lupę wzięto wszystkie interakcje, które były inicjowane przez psie matki.

 

  • Etap II – Testy określające temperament – około 18 miesiąca życia

Około półtora roku później owczarki niemieckie poddano testom wykorzystywanym przy wyborze potencjalnych psów pracujących w szwedzkiej armii. Jego głównym celem jest zbadanie reakcji czworonogów na różne bodźce – zarówno te wywołujące pozytywne skojarzenia, jak i te, które mogą wywołać strach lub agresję. Przeanalizowano m.in. reakcje psów na sytuacje stresowe tj. hałas, nagłe pojawienie się manekinów poruszających się w ich stronę; chęć interakcji z człowiekiem; gotowość do zabawy (w tym np. przeciąganie i zainteresowanie zabawkami) oraz zaangażowanie w pracę z człowiekiem. Wyniki wieloetapowego testu klasyfikowano według zaangażowania fizycznego i psychicznego psów oraz opanowania i odwagi, jaką wykazały się czworonogi podczas wykonywanych zadań.


kilkadni

Kilkudniowe maluchy są całkowicie zależne od matki. Fot. Migoto Inu FCI


 

Dobre i złe psie matki

Zanim przejdziemy do wyników testów, będzie trochę prywaty. Kiedy po raz pierwszy miały urodzić się szczenięta, byliśmy przekonani, że każda suka doskonale wie co ma robić. Znajomi hodowcy i weterynarze przekonywali, że zadziałają hormony, instynkty i prawdopodobnie suka sama poradzi sobie z tematem. Wystarczy tylko kontrolować i w razie potrzeby – pomóc. Uzbrojeni w wiedzę, rękawiczki, ręczniki, termofory i spis telefonów do weterynarzy z całego województwa, obserwowaliśmy z przejęciem akcję porodową. Później okazało się, że wszystkie suki  potrzebowały pomocy, więc na czas porodów cała rodzina jest sztabem położnych, ale nie o tym dzisiaj. 😉


maluch

Tygodniowe szczenięta zajmują się tylko spaniem i jedzeniem. fot. Migoto Inu FCI


Szczeniaki na świecie, więc szczęście niepojęte. Tyle, że… co dalej? Nie wszystko jest takie proste, bo jak tu wytłumaczyć psu jak ma się zajmować swoimi młodymi, kiedy nie jest to dla niego instynktownym zachowaniem?

 

  • Przykład nr 1 – Miłość do szaleństwa

Sabka kochała swoje szczeniaki od pierwszej sekundy ich życia. Mogła spędzać całe godziny w kojcu ze swoimi maluchami, czyszcząc, liżąc, karmiąc i… nie dając im spokoju nawet na chwilę. Choć szczenięta chciały spać, ona nie mogła i nie potrafiła odpoczywać. Ta obsesyjna potrzeba dbania o swoje młode, doprowadzała do tego, że sama nie jadła i nie umiała się zregenerować. Dopiero stopniowe izolowanie od młodych i regularne spacery sprawiały, że wracała do normalności. #matkawariatka

  • Przykład nr 2 – Lizanie i czyszczenie? Fuj!

Kiedy Zytka dochowała się pierwszych szczeniąt, zrozumiała szybko, że poza karmieniem do jej matczynych obowiązków należy także mycie swoich szczuropodobnych dzieci. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że to zajęcie wywołuje u niej wyłącznie głębokie obrzydzenie… Po każdej próbie czyszczenia, strzelała miny jakby właśnie zjadła cytrynę. Wbrew pozorom jest to dość duży problem, bo zachowanie czystości jest bardzo istotne, a lizanie brzuszków stymuluje pracę jelit. Koniec końców do brzuszków się przekonała, ale sprzątanie zostawiła nam.

  • Przykład nr 3 – Nakarmię i już mnie nie ma! 

Koko nigdy nie należała do najbardziej otwartych psów. Choć była wychowywana w takich samych warunkach, jak jej rodzeństwo, nigdy szczególnie nie zabiegała o kontakt z ludźmi. Swoje maluchy traktowała zadaniowo. Nakarmić, polizać, wyczyścić, zagarnąć w jedno miejsce, żeby było im ciepło… i już mnie nie ma. Po ewakuacji z kojca zajmowała strategiczne miejsce kilka metrów dalej i wracała do nich dopiero na kolejne karmienie.

  • Przykład nr 4 – Mądre macierzyństwo

Kayumi zwana „Kajką” to absolutny ideał psiej matki. Każdą ciążę i okres karmienia przechodziła wzorowo. Spokój, miłość, troska, ale też równowaga. Nie wpadała w obsesję na punkcie młodych, nie zapominała o odpoczynku, nigdy nie stwarzała problemów. Każde z jej szczeniąt było zadbane i czyste. W późniejszym okresie poświęcała dużo czasu na pilnowanie i zabawę z młodymi. Tylko raz widziałam zdezorientowanie na jej pysku… pewnej Wigilii urodziła aż 11 szczeniąt, a z taką ekipą nawet doświadczone suki mają problem. Na całe szczęście ktoś nadszedł z odsieczą…

Pomocną łapę wyciągnęła do niej własna matka – Sabka (przykład nr 1).  W takie historie wcześniej nie wierzyłam. Prawdziwa potęga instynktu macierzyńskiego. Przy 11 szczeniętach nie obyłoby się bez sztucznego dokarmiania. Sabka po około dobie dostała regularnej laktacji i pomogła wykarmić stadko. Maluchy dostawały wystarczająco dużo jedzenia i mnóstwo miłości od dwóch psich mam. Szczenięta były dostawiane na przemian do obu suczek. Obie suki żyły w pełnej zgodzie.


kayumka

Kajka opiekuje się swoimi szczurkami. fot. Migoto Inu FCI


Różnice w zachowaniu i traktowaniu szczeniąt przez psie matki są gigantyczne i trzeba je traktować jako cechy osobnicze. Warto zauważyć, że wszystkie suki w hodowli moich rodziców są traktowane w taki sam sposób, mieszkają w tym samym miejscu i były pod opieką jednej rodziny. Nadopiekuńcza Sabka nie przekazała swoich silnych instynktów kolejnym pokoleniom – Koko traktowała opiekę nad szczeniętami zadaniowo, natomiast Kajka (w przeciwieństwie do swojej matki) zachowywała równowagę między pielęgnacją maluchów i odpoczynkiem. Wielu znajomych hodowców (nie tylko akit!) potwierdza, że każda suka w inny sposób zajmuje się szczeniętami. Nie zawsze wykazują się dużym zaangażowaniem. Stąd właśnie wniosek, że każda psia matka kocha trochę inaczej. Czy ma to wpływ na dalszy rozwój szczeniąt? Okazuje się, że tak!


oseski

Pora karmienia. | fot. Migoto Inu FCI


Co wyszło w badaniach… czyli im więcej miłości, tym lepiej!

Wyniki przeprowadzonych testów nie powinny być zaskoczeniem. Owczarki niemieckie, które w pierwszych tygodniach życia były pod opieką troskliwych matek, okazały się bardziej odważne, przyjazne i otwarte na kontakt z człowiekiem. Co więcej, badacze zauważyli, że znacznie mniej bodźców stresowych było w stanie wytrącić je z równowagi.

Potwierdza to tezę o zależnościach między rozwojem emocjonalnym dzieci i szczeniąt. W obu przypadkach, pozytywne interakcje z matką, kontakt fizyczny i psychiczny, warunkują prawidłowe dojrzewanie. Tyle, że… z ludźmi trochę łatwiej. Nieogarniętej matce można podsunąć jakiś poradnik, fora internetowe kwitną, programy telewizyjne mówią jak żyć. Dobrych rad można mieć aż po dziurki w nosie, ale jednak są. Rozumiemy je, analizujemy, wdrażamy w życie lub nie. A z psami… Jak do diabła wytłumaczyć złej psiej matce konieczność lizania brzuszków albo mycia maluchów? Nawet przy mojej wielkiej miłości do psów sama nie chciałabym tego nikomu prezentować.

Nie ma zbyt wielu badań, które dają jasną odpowiedź jak można zminimalizować deficyt psiej, matczynej miłości. Tak naprawdę cała odpowiedzialność za właściwy rozwój szczeniąt spoczywa w rękach hodowcy. Trudno powiedzieć na ile opieka i troska człowieka może zrekompensować oseskowi brak zainteresowania matki, ale na logikę, warto próbować. Przynajmniej z założenia powinno to stymulować prawidłowy rozwój malucha.

K.


 Więcej na ten temat możecie przeczytać tu:

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Mam trochę zastrzeżenie do tego testu. Jeśli szczeniaki były z matka przez 3 tygodnie, a potem w wieku 18 miesięcy były robione testy osobowości, to co się działo przez 17 miesięcy? Czy przy takiej metodologii większy wpływ na zachowanie młodych psów nie miała socjalizacja i wychowanie niż zachowanie matki?

    Odpowiedz
    • Zadałam sobie bardzo podobne pytanie kiedy próbowałam się „wgryźć” w ten test. :) Analizując tabele i wykresy, które są dostępne tutaj: http://www.nature.com/articles/srep19253 można stwierdzić, że lepsze wyniki w testach osiągały całe mioty (a nie konkretne szczenięta), których matki były bardziej troskliwe. Grupę badawczą stanowiły 94 szczenięta. Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, iż założeniem było przebadanie owczarków, które docelowo miały być psami pracującymi. Te które przeszły testy obiecująco (wykazały się większym skupieniem, zaangażowaniem psychicznym i fizycznym oraz pewnością siebie) były szkolone dalej. Socjalizacja z pewnością ma ogromne znaczenie i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Wnioskuję jednak, że wszystkie psy były objęte podobnym programem szkolenia do momentu kolejnego testu i starano się zapewnić im zbliżone warunki życia. Co ciekawe podobne zależności zauważono w przypadku małp, owiec i szczurów. Może coś w tym po prostu jest. Sam test to jedno, ale generalnie ciekawe jest to, że nie wszystkie psie matki wykazują podobny stopień zaangażowania i troski wobec maluchów, co widzę od wielu lat. Pozdrowienia!

      Odpowiedz
  • Bardzo ciekawe informacje o typach psich matek :) Nigdy nie miałam do czynienia z porodem, nie widziałam matki w akcji. Dzięki za nowe dla mnie rzeczy :)

    Odpowiedz
  • Psim Tropem says:

    Cała prawda o psich matkach 😀 Od kilku lat jestem hodowcą i widzę że każda z nich jest inna, inaczej wychowuje maluchy, jednej trzeba bardzo pomagać, inna radzi sobie świetnie sama. Są suczki które trzeba wręcz zmuszać początkowo do opieki nad szczeniętami, traktują je jak intruzów. Instynkt jest początkowo mocniejszy w przypadku porodu naturalnego, istotna jest też linia z jakiej suczka pochodzi. Zazwyczaj jeśli matka i babcia były super matkami, to i ona będzie.

    Odpowiedz
    • Zgodzę się z tym, że pewne nawyki w opiece nad maluchami idą pokoleniowo. Obserwowałam 3 suczki (matkę i jej dwie córki) i zdecydowanie każda z nich radziła sobie świetnie. Natomiast pozostałe suczki nie miały już tak silnego instynktu i np. lizanie, czyszczenie szczeniąt do tej pory wywołuje u nich odruch wymiotny. Właśnie teraz mamy 3-tygodniowe szczenięta i matka skupia się głównie na karmieniu, resztę zostawiając nam. Potem, kiedy szczenięta są trochę starsze, zwykle sporo czasu poświęca na zabawę. Może po prostu nie lubi sprzątania. 😀 Dzięki za ten komentarz, bo to bardzo ciekawe wymienić doświadczenia z kimś, kto ma własną hodowle. Pozdrowienia!

      Odpowiedz