Dummy – sport dla retrievera

1

Tylko na pierwszy rzut oka to, co robią psy jest wyjątkowo mało widowiskowe. Nie są przecież tak perfekcyjnie wpatrzone w człowieka jak w obedience, nie łapią w locie dysków odbijając się od ciała człowieka jak psy trenujące frisbee, nie pokonują wielu kilometrów ciągnąc człowieka na saniach. Wielu z nas widząc je powiedziałoby: „no tak, biegnie po aport, bierze go w pysk i wraca, jak wiele psów, które widuję w parku”.

 

1

fot. J. Nałęcz

Tymczasem gdybyśmy odczuwali, myśleli i działali jak one, musielibyśmy podjąć duży wysiłek, by wykonać zadanie dobrze. Wyobraź sobie, że jesteś w miejscu otoczonym lasami, łąkami, wodą i… że jesteś retrieverem. W miejscu tym jest też wiele innych psów z ich przewodnikami, choć jest cicho, nie słychać np. szczekania psów. Idziesz przy nodze i zatrzymujesz się w jakimś punkcie. Zaczynasz obserwować otoczenie. Twój człowiek zdejmuje ci smycz i rusza, Ty, w pełni skoncentrowany na tym, co dzieje się wokół i jednocześnie trzymasz się nogi przewodnika, niezauważalnie do niego jakby przyklejony. Nagle słyszysz strzał, wyostrzasz zmysły i kierujesz wzrok i słuch na źródło dźwięku. Wiesz, co zaraz się wydarzy, ale czekasz na znak. Gdy dochodzi do Ciebie sygnał od przewodnika ruszasz przed siebie. Trawa jest wysoka, pokonujesz nierówności terenu, mijasz kolejne metry przestrzeni. Z oddali dochodzi kolejny dźwięk, który znasz i na który obracasz się i zatrzymujesz. Teraz przed oczami znów człowiek, który unosząc dłoń i gwiżdżąc daje sygnał do szukania. Obniżasz głowę i nos bombardowany jest tysiącem bodźców, również zapachem tego, czego szukasz. Systematycznie przeszukujesz ten skrawek przestrzeni na której jesteś, aż trafiasz w punkt – bierzesz do pyska aport i natychmiast kierujesz swe kroki w stronę człowieka. Do pokonania znów ta sama droga, ale wciąż buzują w Tobie przyjemne emocje związane z tym co przed chwilą się działo. Tak z punktu widzenia psa, mogłoby przedstawiać się to, co robią retrievery trenujące z dummy.

 

skupienie

fot. Agnieszka Wojtków

Psy z grupy retrieverów przez setki lat towarzyszyły człowiekowi na polowaniu. Dzięki nim pozyskiwano ustrzelone ptactwo z miejsc trudno dostępnych dla człowieka, z wody i lądu. Psy musiały wykazać się dużą wytrzymałością i sprawnością fizyczną, perfekcyjną współpracą z myśliwym, doskonałym węchem i zmysłem orientacji w przestrzeni, a także m.in. pamięcią, która pozwalała mi odnaleźć zwierzynę, której upadek po strzale widziały. Z czasem do treningu psów zaczęto wykorzystywać sztuczny aport, bowiem dawał on możliwość uczenia młodych, niedoświadczonych psów poprawnego trzymania, donoszenia aportu bez niepotrzebnego niszczenia cennej zwierzyny i to przez cały rok, więc bez konieczności starania się o „materiał” do treningu. Cóż to więc jest ten sztuczny aport? To płócienne wałki zwane dummy, wypełnione granulatem, który pozwala wykorzystywać je również w wodzie i sprawia, że nie toną, standardowo o wadze 500 gram (takich używa się na zawodach).

 

2

fot. J. Nałęcz

Współcześnie praca psa z wykorzystaniem zwierzyny czy też z użyciem dummy stały się dyscyplinami sportowymi. Próby polowe (odbywające się na żywej zwierzynie) dla retrieverów zwane Field Trialsami są przykładowo w Wielkiej Brytanii, kraju-kolebce retrieverów bardzo popularne i prestiżowe, a osiągnięcia psów na tym polu nadają im dużą wartość hodowlaną.

Zasady organizowania Field Trialsów zostały szczegółowo opisane przez FCI i dostępne są w j. angielskim tutaj.

Dyscypliną zyskującą stale rosnącą popularność są Working Testy (z wykorzystaniem sztucznego aportu), które odbywają się podobnie jak FT w większości europejskich krajów i które po raz pierwszy w Polsce zostały rozegrane w 2013 roku. Zgodnie z wytycznymi FCI, podczas tego konkursu sprawdzane są zdolności użytkowe ras z grupy retrieverów. Mówiąc najprościej podczas Working Testów należy spodziewać się zadań, które w zaaranżowany sposób, z użyciem broni hukowej i wyrzucaniem dummy zamiast strzelania do ptactwa będą przypominały sytuacje, które mogłyby zdarzyć się podczas prawdziwego polowania (zasady organizowania Międzynarodowych Working Testów w j. polskim znajdują się tutaj). To co odróżnia znacznie tę aktywność od np. obedience jest fakt, że zawodnicy nie wiedzą jak będzie dokładnie wyglądało zadanie stawiane przed nimi i psami. Wiadomo jakiego stopnia trudności należy spodziewać się w poszczególnych klasach, ale zarówno miejsce rozgrywania poszczególnych konkurencji jak i ich dokładny przebieg zawodnicy poznają dopiero podchodząc do stanowiska w dniu zawodów. Możemy mówić o typach konkurencji lub inaczej: o kontekście w jakim psy będą wysyłane po aport- o markingu (o nim poniżej), o tzw. blindzie (również o tym kilka słów więcej poniżej), nagance („drive”- podczas którego pies obserwuje przejście grupy osób, która „płoszy”, a następnie pies przynosi określoną ilość aportów), przeszukiwaniu (gdy ani pies, ani przewodnik nie wiedzą gdzie leżą aporty, ale pies wysyłany jest do przeszukania niezbyt rozległego obszaru i przyniesienie z niego określonej liczny aportów) i o zadaniach wykonywanych w wodzie. W najniższych klasach nierzadko pies będzie miał do przyniesienia tylko jeden aport w jednej konkurencji, jednak w wyższych zadanie może składać się np. z podwójnego markingu czy markingu z wody i ślepym aporcie z lądu tzn. zawierać w sobie więcej niż jeden z powyższych kontekstów.

 

3

fot. J. Nałęcz

Przydatny retriever to taki, który podczas polowania będzie współpracował, a nie przeszkadzał, dlatego podczas poszczególnych zadań sprawdzane są m.in.:

ZDOLNOŚĆ ZAPAMIĘTANIA MIEJSCA UPADKU APORTU

Z pozoru najprostszym scenariuszem jest zadanie zwane markingiem to znaczy sytuacja, w której pies widzi upadek aportu i jest wysyłany po niego niemal natychmiast. W zależności od klasy, w jakiej startuje pies, odległość psa od aportu, a także teren, na którym pracuje pies będą się od siebie różnić. Żeby uzmysłowić sobie pracę, jaką wykonuje w tym zadaniu pies możecie poprosić kogoś, by stojąc 100 metrów od Was na łące z wysoką trawą rzucił dummy. Możecie ruszyć po niego od razu jak upadnie na ziemię, ale czy uda Wam się znaleźć go szybko i pamiętać gdzie tak naprawdę wylądował? Trenując z psami dużo uwagi poświęca się doskonaleniu umiejętności zapamiętywania miejsc upadku aportów. Wiemy, że psy tworzą swoiste mapy, uchwycone wzrokiem obrazy z punktem odniesienia, które pozwalają im potem zlokalizować miejsce, gdzie leży aport, jednak wszystko, co dzieje się pomiędzy strzałem i upadkiem aportu a wysłaniem psa (odejście przy nodze przewodnika w przeciwną stronę, pobiegnięcie po inny aport, praca drugiego psa obok etc.) potrafi bardzo skomplikować i utrudnić szybkie odnalezienie dummy. Jeśli do tej pory nadal dyscyplina nie zaintrygowała, to wierzcie, że w treningu właśnie wtedy rozpoczyna się zachwyt nad możliwościami psów. A im dalej w las, tym więcej drzew, więc i elementów do przepracowania pojawia się coraz więcej i więcej…

Sami zobaczcie jak to wygląda. Poniżej filmy z zawodów dummy w Czechach:

PODDAWANIE SIĘ KIEROWANIU

Jeśli pies nie widział upadku aportu, ale przewodnikowi miejsce to jest znane to czas na ukazanie się współpracy między człowiekiem i psem na zadaniach zwanych ślepymi aportami czyli tzw. „blindach”. W treningu uczy się psy biegnięcia przed siebie (nawet jeśli nie widzą miotacza, nie słyszały strzału, nie widziały upadku aportu), zatrzymywania na dźwięk gwizdka, reagowanie na wysyłanie w lewo / prawo, dźwięku na szukanie na niewielkim obszarze czy przywołania, również na dźwięk gwizdka. Wszystko to ma sprawić, że pies kierowany powyższymi komunikatami ze strony człowieka zaufa mu, skorzysta z tych wskazówek i w ten sposób zostanie przez przewodnika doprowadzony do miejsca, gdzie znajduje się dummy. Kierowanie psem na odległość przydaje się nie tylko w zadaniach typu „blind”, ale również zawsze wtedy, gdy pies pogubi się, straci orientację, nie będzie pamiętał miejsca, gdzie leży aport.

Różnica między nami a psami jest też taka, że my nie skorzystamy z informacji jakie daje nam wiatr i zapach, który dotrze do nas z którejś ze stron.

 

sygnały

Bez wyraźnego sygnału przewodnika pies nie może ruszyć po aport – fot. Agnieszka Wojtków

SPOKÓJ I OPANOWANIE VS. ODPOWIEDNIA, WIDOCZNA PASJA DO PRACY

Jak we wszystkim – najlepsza jest równowaga. Bijący od psów spokój obserwowany w chwili, gdy podchodzą do zadania, jednocześnie szybkość i precyzja wykonywania zadań, pewnego rodzaju nieustępliwość i wytrwałość w szukaniu aportu, wszystko to powinno ze sobą współgrać by dać obraz dobrze pracującego retrievera. Ich spokój jest potrzebny, bo spokojny pies może się w pełni skoncentrować, uważnie obserwować, być wyczulonym na to, co mówi do niego człowiek. Pies nazbyt pobudzony może borykać się z problemem zrywania czyli ruszania po aport bez komendy przewodnika, może też nakłuwać, bawić się aportem czy piszczeć, a nade wszystko nie będzie w stanie myśleć, będzie chaotyczny, nie będzie pod kontrolą przewodnika itd.. A myślenie jest w tej dyscyplinie bardzo ważne. Na początkowym etapie treningu może dziwić, że tyle czasu spędza się trenując posłuszeństwo, czekanie, zostawanie w danej pozycji itp., ale jeśli się to zlekceważy to szybko okaże się, że niestety nawet jeśli pies ma ogromną chęć do aportowania i odznacza się np. niebywałą pamięcią to nie można tego zobaczyć w pracy, bo pies nie jest w stanie wysiedzieć przy nodze przewodnika, gdy obok pracuje inny pies lub gdy pada więcej niż jeden strzał.

Czy to widowiskowe? Dla mnie bardzo. Pomyślcie, że w przypadku psów z najwyższych klas mówimy o odległościach większych niż 100 metrów, przeszkodach terenowych do pokonania takich jak rozległe zbiorniki wodne i przedostanie się na drugi ich brzeg by tam odnaleźć aport, pagórki, rowy czy płotki czy o pracy kilku psów jednocześnie, w niedużej odległości od siebie, przez kilka – kilkanaście minut.

Wszystko co powyżej, choć trudno to sobie może wyobrazić sprawia, że jadąc przez Polskę przestaje się zwracać uwagę na ciekawe budynki, a zaczyna na łąki i pola, w których dałoby się zrobić takie i takie ćwiczenie, a jeśli jeszcze okaże się, że niedaleko jest jakiś zbiornik wodny, to miejsce to może szybko okazać się celem kolejnej podróży. Wstaniecie na trening w rześki poranek dostarczając sobie i psu trochę łąkowego powietrza i potrzebnego wszystkim w dzisiejszych czasach luzu.

 

4

Aga i jej suczka Kret :) . fot. J. Nałęcz

Zachęcam do zapoznania się ze stroną Working Retriever Club,  polskiego klubu zrzeszającego miłośników dummy, a także do przyjazdu, obserwowania czy startowania na tegorocznych Working Testach.

A jeśli zechcecie zobaczyć czy to dyscyplina dla Was i mieszkacie w Warszawie, zapraszam na treningi:

awojtkow@dogadajciesie.pl

Agnieszka Wojtków

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Pingback: