Czas na spacer: Podbijamy Kabaty vol.1

wyroznienie1

Dopóki nie przeprowadziłam się na Kabaty byłam święcie przekonana, że nie jest to zbyt ciekawe miejsce. Ale czas przyznać, że się myliłam. Im dłużej tu mieszkam, tym więcej plusów dostrzegam. Zwłaszcza odkąd spacery stały się stałym elementem dnia ze względu na Odi. Nie przepadam za chodzeniem w te same miejsca, jednak mam kilka pewniaków, które świetnie się sprawdzają przy dłuższych i krótszych wyprawach. Dzisiaj pokażę Wam miejsce, które stanowi centrum psich spotkań. Ha! Nie będzie to psi park. Idziemy na Nowoursynowską!

 

Jak wygląda to miejsce? A tak:

nowoursynowska

Ładnie, prawda?

Prawie każdego ranka zbiera tu się stała ekipa. Zabawne jest to, że znam imiona niewielu osób, ale wszyscy doskonale wiedzą jak nazywają się psy, jakie mają zwyczaje, co jedzą, na co chorowały i czy lubią się wzajemnie. Standardowa wymiana informacji. :) W czym tkwi fenomen tego miejsca? Odpowiedź jest banalnie prosta – na odcinku około 500 metrów ta brukowana ulica jest wyłączona z ruchu. A że jest położona między ogrodzonym osiedlem z jednej strony, a przepięknym Parkiem Natolińskim z drugiej (niestety zamkniętym!) – jest naprawdę bezpiecznie. Było to pierwsze miejsce, w którym zaczęłam przyzwyczajać Odi do biegania na luzie, głównie ze względu na to, że droga potencjalnej ucieczki jest ograniczona. Na Kabatach nie ma psich parków, a nauka przywołania na polach przed Lasem Kabackim kończyła się tym, że widziałam tylko skaczący ogon na horyzoncie. Odi co prawda wracała, ale wiedziałam,  że nie jest to idealne miejsce na szkolenie.

 

Vesper Rufus.3JPG

Zabawa w berka zawsze spoko!

Przechodząc do konkretów – najważniejsza jest przecież lista plusów i minusów, a jest co wymieniać!

Plusy:

    • Ulica jest dość szeroka, z dwoma pasami trawy po obu stronach;
    • Bezpiecznie – droga wyłączona z ruchu, więc nie trzeba się martwić, że pies wpadnie pod samochód;
    • Piękne drzewa po obu stronach sprawiają wrażenie, że jest to parkowa alejka, a nie ulica;
    • Centrum psich spotkań – psy mogą biegać na luzie; smycze się nie plączą; a my możemy wymienić się doświadczeniami z innymi właścicielami;
    • Bardzo dobre miejsce do trenowania przywołania i zabawy z psem;
    • Kosze na śmieci co kilkadziesiąt metrów!
    • Bardzo, bardzo czysto!
    • Cicho, ładnie, spokojnie.

 

Dąb

Dąb Mieszko I w tle.

Mniej więcej w połowie drogi czeka na nas atrakcja w postaci… jednego z najstarszych drzew w Polsce. Możecie poczytać o nim tutaj: Dąb Mieszko I. Wokół niego jest sporo miejsca na psie gonitwy i obserwując codzienne zachowanie Odi, wiem, że właśnie z tym miejscu zaczyna się najlepsza zabawa. Podczas ostatniego spaceru dołączyła do nas ekipa z The Idea Box i okazało się, że Rufus idealnie dogaduje się z Vesper, co widać na zdjęciach. 😀

 

Vesper Rufus1

Vesper i Rufus – czyli bieganie do upadłego :)

 

Minusy:

    • Przez rok nie znalazłam żadnego! (Seriously!)

 

Odina

Odi idealnie wpisuje się w jesienne kolory.

 

Uwagi:

  • Właściwie jest tylko jedna – płot poprowadzony wzdłuż (cyt.) zespołu pałacowo-parkowego w Natolinie ma dość szeroko rozstawione przęsła – około 15 cm. Jeżeli Twój pies jest mały, szczupły albo bardzo zdeterminowany – może przecisnąć się między nimi na drugą stronę. (Pozdrowienia dla Nuki! :) ) Problemem jest to, że człowiekowi już się to nie uda, więc trzeba cofnąć się do bramy wejściowej, błagać ochroniarza o pomoc i wpuszczenie na teren parku. Nie jest to jednak największe zagrożenie na świecie.
  • Na terenie parku do niedawna pojawiały się dziki. Można je było spotkać tuż przy ogrodzeniu, bo z wielkim zainteresowaniem wtykały ryjki przez płot. Uprzedzając pytanie – nie ma opcji, żeby wydostały się na ulicę. Większość psów oswoiło się z tym niecodziennym widokiem. Odi na wszelki wypadek wolała nie podchodzić do ogrodzenia. Od około 2 miesięcy dzików nie widziałam i chodzą słuchy, że niestety zajęło się nimi koło łowieckie.

Na wszelki wypadek wrzucam mapkę, żebyście wiedzieli gdzie się kierować:

mapka

Na niebiesko zaznaczyłam odcinek wyłączony z ruchu.

 

To co? Kiedy wpadacie na Nowoursynowską? Istnieje spora szansa, że na nas wpadniecie. :)

K.

 

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Zdecydowanie polecamy miejsce! Ja nadal mam paranoję przy spuszczaniu Rufusa, bo potrafi wycinać niezłe numery. Ale tym razem zarówno teren, jak i towarzystwo nie skłoniły go do ucieczki, za co bardzo dziękujemy i mamy nadzieję, że uda się niebawem powtórzyć spacer. Choć mieszkam odrobinę dalej, chętnie będę tam przychodzić, właśnie na trening przywoływania.

    Odpowiedz
    • Tak, tak! Na przywoływanie miejsce super. Najwięcej psów pojawia się tam między 7.00 – 8.30, więc ciekawe jak Rufus odnalazłby się w takim stadzie. :) A co do wspólnych spacerów – daj znać, jak tylko będziesz w okolicy! Na pewno się złapiemy :)

      Odpowiedz
  • Dominika Hamtaro says:

    „Problemem jest to, że człowiekowi już się to nie uda, więc trzeba cofnąć się do bramy wejściowej, błagać ochroniarza o pomoc i wpuszczenie na teren parku.” No,chyba że właściciel jest zdeterminowany jak pies i przeskoczy przez płot haha 😉 Nuka z rodzinką pozdrawia!

    Odpowiedz