Co Ci da spalenie miski?

paleniemichy

Teorii na temat żywienia czworonogów jest prawie tyle, ilu psich opiekunów. Ostatnio jak bumerang wraca do nas w różnych rozmowach jedna metoda, która według niektórych jest dobra na wszystko, co daje ogromne pole do tworzenia różnych mitów. Pies wybrzydza i nie chce jeść? Spal miskę! Broni zasobów? Spal miskę! Jest agresywny? Zbyt łakomy? Nieśmiały i lękliwy? Chcesz zbudować z nim więź i nie wiesz jak to zrobić? Spal miskę. Słuchając różnych rewelacji, postanowiłyśmy zebrać w jednym miejscu wszystkie wady i zalety. I nie zamierzamy teoretyzować – zobaczcie jak to wyglądało na przykładzie naszych psów.

 

Do psiego jedzenia podchodzimy z Magdą zupełnie inaczej. Vesper jest odkurzaczem. Zje wszystko bez wybrzydzania, merdając radośnie ogonem w podzięce. Nie pogardzi dokładką czegokolwiek, co jest jadalne i w zasięgu jej wzroku. Jest to dla niej bardzo mocną motywacją podczas różnych treningów. Natomiast Odi, jeśli mogłaby wybierać, prawdopodobnie żywiłaby się powietrzem i energią słoneczną jak kiedyś Stachursky. Mało co jest w stanie zadowolić jej kubki smakowe. Smakołyki potrafi ostentacyjnie wypluwać, ku mojej rozpaczy i rozbawieniu innych. Trenując z nią przywołanie, muszę wypychać kieszenie najbardziej śmierdzącymi smakołykami, jakie tylko istnieją. Kto ma psa niejadka, ten wie o czym mowa…

Ale miało być o misce i jej spaleniu, więc jedziemy od początku…


skupienie

Co masz? Też chcę! Podziel się! No podziel się ze mną! Błagaaam!

Co to znaczy „spalić miskę”?

Nie będziemy robić w domu ogniska – palenie miski to po prostu wyeliminowanie lub znaczne ograniczenie klasycznego sposobu podawania jedzenia w misce. Zamiast tego dzienna racja żywieniowa wydawana jest z ręki, najczęściej jako nagroda za wykonanie ćwiczenia lub pożądane zachowanie psa. Przy tej metodzie żywienie może odbywać się podczas treningów, spacerów, w domu, w ogrodzie – wszędzie gdzie można zabrać ze sobą psią karmę. Tu inwencja pozostaje wyłącznie po stronie właściciela. Dziwne? Nie do końca. Karmienie z ręki ma wiele zalet i może przynieść zaskakujące efekty. Podstawowym plusem jest zbudowanie pozytywnego skojarzenia u psa. Jedzenie to przecież samo dobro. A skąd się bierze? Z ręki Pana! Po pewnym czasie pies zrozumie, że jedzenie pochodzi od Ciebie, a nie z miski. Wdrożenie tego schematu będzie skutkować zbudowaniem i wzmocnieniem więzi z opiekunem. Dla niektórych będzie to formą przekupstwa nie do zaakceptowania, bo przecież „pies powinien być podporządkowany i karny, a nie w kółko nagradzany”, ale jeśli robimy to z głową, możemy znaleźć świetny sposób na psy niezależne i mało zmotywowane. Wiem, bo sama sprawdziłam na Odi. I jestem pewna, że praca z psem podczas szkolenia, przekłada się pozytywnie na inne aspekty wspólnego życia.


Czy można „spalić miskę” częściowo? Wiele osób o to pyta i opinie są podzielone. Według nas można, przy założeniu, że pies nie ma problemu z agresją i bronieniem zasobów (o tym poniżej). Rację żywieniową można podzielić wtedy na dwie części – większą wydawać podczas spacerów i szkolenia, a to co zostanie po np. wykonaniu kilku komend w domu. Wtedy miska stanie się nagrodą. Taka opcja daje możliwość np. podawania psu surowego mięsa albo gotowanego jedzenia. Pies uczy się, że na posiłek musi zapracować i drogą do tego jest współpraca z człowiekiem.


karmieniezreki

Karmienie z ręki buduje pozytywną relację pomiędzy człowiekiem i psem.

Miało być o plusach i minusach tej metody na przykładach, więc czas przejść do rzeczy:

  • TRYB: MOTYWACJA

Niektóre psy są tak skupione na nowych zadaniach i szkoleniu, że nie potrzebują dodatkowej motywacji w postaci jedzenia, ale z naszych doświadczeń wynika jednak, że są to tylko wyjątki potwierdzające regułę. Dla wielu psów pochwała opiekuna albo ulubiona zabawka to ważne wzmocnienia, ale praktycznie wszystkie czworonogi chcą pracować za jedzenie. Spalenie miski ma w tej sytuacji ogromne znaczenie. Pies najedzony, z ciągłym dostępem do szamy zawsze będzie mniej zmotywowany i chętny do pracy, niż taki, który na jedzenie musi zapracować. Dlatego Odi, akitowo uparta jak osioł, na szkolenia chodziła na głodniaka i micha poszła w odstawkę. Dzięki temu udało mi się wypracować komendy, które powiela teraz bez względu na to, czy brzuch ma pełny czy pusty. Co więcej, treningi posłuszeństwa zaczęła traktować jak coś pozytywnego i sama oferuje mi wykonanie różnych zadań. Karmienie z ręki może mieć ogromne znaczenie w przypadku trenowania przywołania. Pies kalkuluje, czy warto wrócić do właściciela czy dać nogę w las. Jeśli jest nażarty jak prosiak, prawdopodobnie wybierze drugą opcję. Dodatkowo, wydając jedzenie za pracę zaspokajamy bardzo ważną psią potrzebę związaną z aktywnym zdobywaniem pożywienia. 


  • NIE BÓJ ŻABY, CZYLI O ZAUFANIU KILKA SŁÓW

W jaki sposób przekonać psa po traumach i przejściach, że nic złego mu nie grozi? Jedzenie to bardzo prosty sposób, dlatego bardzo często wykorzystuje się w takich przypadkach schemat karmienia z ręki. Przynosi to dobre efekty także u psów lękliwych i niepewnych. Zarówno Odi, jak i Vesper nie trafiły do naszych domów jako szczenięta i na ich zaufanie musiałyśmy zapracować. Odi była na początku bardzo zdystansowana i mam wrażenie, że nie wiedziała czego może się po nas spodziewać. Dzięki wydawaniu jedzenia z ręki, znacznie szybciej oswoiła się z nową sytuacją. Z kolei Vesper, którą początkowo na spacerach interesowało absolutnie wszystko i kiedy zaczynała węszyć była we własnym świecie, zrobiła gigantyczne postępy w skupianiu uwagi na Magdzie. A jak wszyscy wiemy, skupienie na przewodniku to podstawa do każdego szkolenia.
Karmienie z ręki przydaje się również podczas oswajania psa z nowymi miejscami i przedmiotami, np. z odkurzaczem, o czym pisałyśmy w zeszłym miesiącu: Nie bój się odkurzacza, piesku!


karmieniezreki2

Budowanie zaufania poprzez wydawanie jedzenia było krokiem milowym w umocnieniu domowych relacji.

  • TADEK NIEJADEK

Do tej pory nigdy nie miałam psa, który modlił się nad jedzeniem. Aż pojawiła się Odisława, która brakiem apetytu potrafi doprowadzić mnie do dziwnego stanu będącego połączeniem frustracji i bezradności. Testowałam przeróżne formy żywienia – od gotowania, przez mięsne puszki, po suche karmy i BARF. W jej przypadku spalenie miski przyjęło formę karmienia na spacerach. W domu nadal część dziennej porcji dostaje w misce, do której nie ma dostępu poza wyznaczonymi godzinami. Jedzenie jest wydawane o określonej porze, pies nie zje – micha znika i wraca dopiero następnego dnia. Na stałe ma do dyspozycji wyłącznie miskę z wodą, a jedzenie w misce pojawia się o określonych porach. Trzeba pamiętać o tym, że pies, który ma ciągły dostęp do pełnej miski, nigdy nie będzie tak naprawdę głodny.


miska

W przypadku niejadków, często dobre efekty przynosi ograniczenie dostępności miski.

  • ŁAKOMCZUCH

Jedni mają problem z niejadkami, inni z łakomczuchami, a zachłanne i szybkie jedzenie może skutkować problemami zdrowotnymi. Spalenie miski może w tym przypadku pomóc. Wydawanie karmy z ręki, pozwoli łatwiej zapanować nad tempem jedzenia psa i umożliwi kontrolę jego zachowania. Jest to dobra metoda, aby nauczyć czworonoga cierpliwości i panowania nad swoimi emocjami. Posiłek, który wcześniej zajmował psu 10 sekund, można znacznie wydłużyć w czasie. Powolne jedzenie ma wpływ na uczucie sytości, a zwierzę przy okazji uczy się spokojnego przyjmowania jedzenia, o ile będziemy to robić z rozwagą. Można kontrolować to w prosty sposób: pies zachowuje spokój – jedzenie jest wydawane; pies jest nachalny i pobudzony – dłoń z karmą jest zaciśnięta albo schowana za plecami. Bardzo ważne jest to, żeby już na początku wyeliminować wymuszanie jedzenia. Psy potrafią zafiksować się na dłoniach opiekuna i  podgryzać je lub lizać, żeby dostać więcej karmy. Warto już na samym początku przyjąć zasadę, że dopóki pies się nie uspokoi, jedzenie nie jest wydawane. Wymaga to dobrego refleksu i wydawania jedzenia dość szybko i w odpowiednim momencie, aby nie wywołać zbyt dużej frustracji u psiego łakomczucha.


  • OBROŃCA SZAMY

Obrona zasobów to dość częsty problem. W tym przypadku spalenie miski też może dać dobre efekty. Tak jak w powyżej opisanych przypadkach, pies uczy się spokojnego przyjmowania jedzenia i wzmacnia pozytywna relację z opiekunem. Bywa, że psy bronią samego miejsca, w którym znajduje się miska. Jej wyeliminowanie rozwiązuje problem o tyle, że strefa wydawania jedzenia staje się bardziej neutralna dla psa. Mówiąc prościej, nie ma czego bronić, bo jedzenie nie pojawia się w misce. Pamiętajcie, że każdy przypadek jest inny, więc zanim wykorzystacie ten sposób w kontakcie z agresywnym psem, warto skonsultować to z behawiorystą.


jedzenie

Warto przetestować obie metody podawania jedzenia.

Dużo zalet i możliwości na górze, to teraz czas na drugą stronę medalu:

  • CZAS, CZAS, CZAS. Karmienie z ręki trwa dłużej, niż podanie jedzenia w misce. Można sobie jednak z tym poradzić wydając większe porcje jednorazowo, niekoniecznie po jednej kulce karmy. 😉
  • RODZAJ JEDZENIA. Czasem trudno zabrać na spacer gotowane jedzenie albo zdecydować się na karmienie BARFem na treningu posłuszeństwa (choć jest to jak najbardziej możliwe 😉 ). W naszym przypadku najlepiej sprawdza się sucha karma. U nas na tapecie jest ostatnio brit karma w wersji Brit Care Sensitive Venision & Potato, która bardzo dobrze sprawdza się nawet w przypadku nadwrażliwej żołądkowo Odi. Vesper jak zwykle zadowolona i chce więcej. 😀
  • UBRUDZISZ SIĘ. A Twoje ręce będą pachnieć jak psia karma. Dla nas to nie problem, ale bardziej wrażliwym może to przeszkadzać.
  • KONTROLA ILOŚCI JEDZENIA. Trzeba się tego nauczyć, żeby uniknąć sytuacji, w której pies traci lub przybiera na wadze. Jeżeli decydujesz się na to, aby karmę podać psu podczas spaceru, pamiętaj o tym, żeby dostał odpowiednia porcję.
  • GDZIE MOJA MISKA? Pies przyzwyczajony do miski, może odczuwać frustrację związaną z jej brakiem i zmianą schematu karmienia. Potrzeba czasu, żeby przestawił się na nowy tryb. Pojawiają się opinie, że psy stają się niespokojne, jeśli nie wiedzą kiedy dostaną jedzenie. Tak naprawdę to po stronie opiekuna leży odpowiednie dopasowanie sposobu karmienia do psa, więc trzeba obserwować i kombinować.
  • FRUSTRACJA. Pies może zacząć podgryzać i lizać dłonie, dopominając się o porcję jedzenia. W takiej sytuacji potrzebna jest konsekwencja i cierpliwość. Jedzenie nie może być wydawane, jeśli pies jest nachalny, ponieważ utrwali sobie, że takie zachowanie jest skuteczne. O ile psy-niejadki lepiej radzą sobie pracując na głodnego, o tyle zdarzają się przypadki psów, których poziom frustracji, gdy są głodne jest tak duży, że nie potrafią skupić się na zadaniach. Takie psy lepiej jest nakarmić wcześniej, choćby mniejszą porcją i wtedy zacząć pracę.

Im bardziej uważnie będziecie obserwować swojego psa podczas jedzenia, tym szybciej dobierzecie odpowiednią metodę karmienia. Spalenie miski jest dla nas o tyle atrakcyjne, że niesie ze sobą wiele zalet w budowaniu relacji. Kto z Was już testował tę opcję?

Kasia i Magda

 

piesek
chmurka

KOMENTARZE

  • Nero przy spalaniu miski musiał i tak (choć trochę) dostawać jedzenie „na talerzu” I choćby miały to być dwie kulki suchej karmy – nasz rytuał „patrz, dostałeś jedzenie, już nie jesteś głodny” musiał się odbyć..

    Tak wygląda życie z łakomczuchem :)

    Odpowiedz
  • Naszą przygodę z Tajsonem zaczęliśmy od karmienia z ręki- nie dość, że się nas bał, uciekał, nie zbliżał się to jak już chciał jeść z miski to połykał wszystko i pół nocy wymiotował… nie miał wcześniej regularnego dostępu do pożywienia. Ale wyprostowaliśmy się :) Na treningu z ręki przyjmie ale pod warunkiem, że nie zobaczył zabawki bo wtedy wypluwa i chce lepszą nagrodę. My smaczków nie używamy, nagradzamy również karmą bo Taj jest wrażliwy… „palenie miski” stosujemy od pierwszych dni Tajsona a szkoda, że nie byłam w temacie kiedy Mia była młoda ale teraz nadrabiamy :) jak zwykle świetny post!

    Odpowiedz
    • Wygląda na to, że Tajson jest idealnym przykładem, że ta metoda jest skuteczna. Wspaniale, ze udało Wam się wypracować takie efekty, chociaż domyślamy się, że wymagało to sporo pracy. Super, że działają na niego różne nagrody, bo zawsze to urozmaicenie. Podrap od nas Mię i Tajsona za uchem! :) Pozdrawiamy!

      Odpowiedz
  • Tak proste, a tak genialne. Spróbuję ten pomysł wcielić w życie, zwłaszcza, że przyszła nam nowa karma, którą pies uwielbia. Mam nadzieję, że to poprawi moje relacje z pupilem i sprawi, że rzadziej będzie udawał głuchego 😉

    Odpowiedz
  • Super pomocny był dla mnie ten artykuł :) Mamy adoptowaną sunię , ma ok 9 tygodni, jest u nas od 4 dni, dzięki „spaleniu miski” w trzeci dzień pięknie zaakceptowała moje zniknięcie w drugim pokoju (zauważyłam, że w trakcie pierwszych trzech dni strasznie się do mnie „przykleiła” a nie chciałam doprowadzić do lęku separacyjnego), polubiła spanie na legowisku w klatce kennelowej (wcześniej spała tylko przy moich nogach) i odbudowujemy zaufanie do mojego synka, który przypadkiem ją boleśnie na łapkę nadepnął (dziś jedna z porcji była podana przez jego rączki). Pomysł prosty i baaaardzo skuteczny :)

    Odpowiedz